środa, 19 grudnia 2012

Różowo mi - czyli nabytki od stone cosmetics

Wiele razy pisałam już na blogu,że róże do policzków to kosmetyki, które bardzo ale to BARDZO lubię. Dodają twarzy świeżości blasku- jednym słowem działają cuda. Róży mam w swojej kosmetyczce sporo - lubię dobierać ten kosmetyk do stroju, pory roku, nastroju.... 
Od Stone Cosmetics otrzymałam do testów 3 odcienie ich róży do policzków, które miałam okazje testować. Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne :


Po pierwsze opakowanie:
Białe, plastikowe, ze złotymi napisami - czyli standardowe w przypadku firmy. Nie mniej jednak solidne, dobrze wykonane i posiadające lusterko. Informacje o odcieniu różu znajdziemy na odwrocie opakowania - wystarczy odpowiednio ułożyć je w kosmetyczce, żeby wszystko było przejrzyste :)

Po drugie paleta kolorów:
Firma posiada w swojej ofercie 4 odcienie - nazwane porami roku i tak naprawdę dobrane do typów urody. Na stronie producenta możemy znaleźć informację czym każdy typ się charakteryzuje i w ten sposób dobrać odpowiedni dla nas kolor klik. Ta opcja bardzo też ułatwia wybór odpowiedniego kosmetyku na prezent:) To oczywiście nie jedyna metoda, dla osób lubiących ten kosmetyk możemy po prostu stosować go zależnie od pory roku - to świetna opcja jeśli nie boimy się kolorów i lubimy poeksperymentować :)

Teraz przedstawię Wam moje odcienie:

ZIMA:
aktualnie najczęściej stosowany przeze mnie produkt nie tylko ze względu na porę roku. Dość ciemny widoczny na buzi kosmetyk. Jak widzicie produkty tej firmy podzielone są na trzy części dzięki czemu możemy dowolnie je ze sobą mieszać bądź nakładać pojedynczo zależnie od preferowanego efektu. 2 części z drobinkami, jedna zupełnie matowa


WIOSNA:
to odcień dużo bardziej delikatny i mniej widoczny na twarzy niż poprzednik. Pozwala ładnie stopniować efekt. Odcienie matowe, trochę wpadające w morelkę:

LATO:
Czyli odcień najbardziej różowy z całej kolekcji. Z powodzeniem możemy wyczarować za jego pomocą delikatne, wdzięczne rumieńce ale także efekt rosyjskiej matrioszki :D

Po trzecie aplikacja i trwałość:
Pomysł producenta na połączenie trzech odcieni w jednym opakowaniu bardzo mi się podoba. Za cenę jednego kosmetyku mamy tak naprawdę aż 3 odcienie, które możemy swobodnie łączyć tworząc mniej lub bardziej intensywne odcienie. Ładnie nabierają się na pędzel, nie kruszą się i są wydajne.
Bardzo dobrze utrzymują się na twarzy, nie zostawiają plam



PODSUMOWUJĄC:
Jestem na TAK bardzo polubiłam te produkty i nie mam zamiaru szukać im nowego domu- zostają ze mną :D Jestem bardzo ciekawa ostatniego odcienia dostępnego w ofercie firmy, tym bardziej ze ostatnio delikatnie zmieniłam kolor włosów przez co wpisuje się właśnie w jesienny typ urody. 

piątek, 7 grudnia 2012

Rzut kamieniem - puder z minerałami od stone cosmetics

Jak dobrze wiecie jakiś czas temu podjęłam współpracę z nową, polską marką stone cosmetics
na początek przedstawię Wam mojego ulubieńca czyli

  puder prasowany z minerałami:
Zdaniem producenta: 
"Formuła pudru oparta jest na minerałach, dzięki temu puder jest lekki i nie obciąża skóry. Dzięki obecności kaolinu, który występuje w składzie pod dwoma postaciami jako kaolin i glinka amazońska, puder :
• dostarcza skórze cennych minerałów takich jak krzem, wapń, magnez, żelazo, potas i sód oraz antyoksydanty.
• zarówno kaolin jak i glinka amazońska doskonale odżywiają i wygładzają cerę.
Dzięki zawartości w składzie krzemionki puder :
• nadaje gładkość i jedwabistość.
• Ma właściwości absorbujące, doskonale pochłania nadmiar sebum oraz matowi skórę.
• Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.
• Nie uczula.
• Ponadto optycznie wygładza i zmniejsza drobne zmarszczki.
Obecne w składzie cenne białko jedwabiu tworzy na powierzchni skóry delikatną warstwę, pozwalając skórze swobodnie oddychać czyniąc ją gładką i aksamitną. Dodatkowo proteiny jedwabiu powodują doskonałą przyczepność pudru do skóry
Puder zawiera również dwutlenek tytanu i tlenek cynku, które działają jako filtr przeciwsłoneczny. Ponadto tlenek cynku wykazuje właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne.
Dodatek do składu emolientu Caprylic/Capric Triglyceride, który jest mieszaniną roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierających w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną sprawia, że puder natłuszcza, wygładza oraz zapewnia doskonałą ochronę. Ułatwia transport minerałów w głąb skóry"

Opakowanie: białe, klasyczne ze złotymi napisami(niby proste ale jednak nie do końca w moim guście- nie wiem czemu, ale ciągle bardziej przemawiają do mnie czarne opakowania). Podczas noszenia w kosmetyczce napisy odrobinę się powycierały. Sama puderniczka wykonana jest z solidnego plastiku - nie połamała się, nie popękała także jak najbardziej na plus:) W środku znajdziemy lusterko- nie mamy jednak miejsca na puszek czy pędzelek - nic takiego nie zostało także dołączone do produktu - chociaż jak dla mnie to zupełnie nie problem

Moja opinia o produkcie: Puder dostępny w trzech odcieniach (trochę mała paleta kolorystyczna) obawiając się pomarańczy na twarzy wybrałam najjaśniejszą wersje. I faktycznie jest bardzo jasna. Wreszcie firma, która wychodzi naprzeciw potrzebom lokalnego rynku - bladolice to zdecydowanie produkt dla Was. Ja już wiem, ze dla mnie lepszy byłby ciemniejszy odcień - no ale...:) Sam kosmetyk ma bardzo przyjemną konsystencje. Nakładam go pędzlem do pudru mineralnego z sephory wcierając go w skórę. Delikatnie kryje- przy mało problematycznej cerze czy na lato to świetna opcja - jedna warstwa na twarzy mniej :). Ja natomiast nakładałam go na podkład, dzięki czemu moja twarz była bardziej ujednolicona. Daje naturalny, zdrowy efekt na twarzy - nawet moja przyjaciółka zauważyła różnice. Twarz pokryta tym produktem wygląda po prostu na gładszą! Jest wydajny chociaż wiem, że niedługo dobije dna... Moim zdaniem to produkt jak najbardziej godny polecenia - w żaden sposób mnie nie uczulił, nie zapchał, nie spowodował zmasowanego ataku nieprzyjaciół na moją twarz.

środa, 5 grudnia 2012

Krem do rąk - bukiet daktyli od L'occitane en provance


Krem do rąk - bukiet daktyli od L'occitane en provance


Pojemność: 30 ml
Cena: 29,90 zł (na stronie producenta klik)
Dostępność: Głównie internet
Zdaniem producenta: "Krem do rąk L’OCCITANE stał się kultowym produktem nie bez powodu. Dzięki wysokiej zawartości masła shea (20%) chroni, odżywia i zmiękcza skórę. Odporne na negatywne działanie czynników zewnętrznych dłonie są aksamitnie gładkie."



Opakowanie: małe, dla mnie typowo torebkowe, poręczne i estetyczne. Pozwala na wydobycie odpowiedniej ilości produktu. Napisy mimo noszenia w torebce są nadal w stanie nienaruszonym- nie wycierają się.
Konsystencja i zapach: biały gęsty i treściwy krem - o dość intensywnym zapachu, który mi nie do końca odpowiada. Czy to bukiet daktyli?? nie wiem mi kojarzy się bardziej z jakimiś orientalnymi przyprawami, ale specjalistką w ocenianiu zapachów nigdy nie byłam :)
Moja opinia: Krem ładnie nawilża nawet bardzo przesuszoną skórę - różnica jest widoczna od razu. Skóra staje się bardziej miękka i przyjemna w dotyku. Szybko się wchłania - jest nadal wyczuwalny na skórze, natomiast nie jest to taki tłusty film. Zapach utrzymuje się na dłoniach przez jakiś czas - na szczęście staje się dużo mniej intensywny. Jest wydajny - niewielka ilość wystarczy aby posmarować całe dłonie. Minusem jest oczywiście cena - prawie 30 złotych za taką pojemność to jednak zdecydowanie dużo!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...