sobota, 31 sierpnia 2013

Wygląd dnia zainspirowany Zmalowaną...


Dziś chce pokazać Wam mój dzisiejszy wygląd dnia - zainspirowany Zmalowaną, a właściwie jej lookiem w filmiku odnośnie sierpniowego glossy box KLIK, Jej wygląd w tym filmiku bardzo mi się podoba - postanowiłam więc odkopać z dna szafy bluzkę w poziome paski - którą nosiłam kilka sezonów temu. Sam makijaż jest bardzo prosty - ukrycie niedoskonałości, podkreślone brwi i bardzo delikatny makijaż oka - jedyny mocniejszy akcent to usta, w tym przypadku moja ukochana pomadka z Barry M w odcieniu 145, którą pokazywałam Wam na blogu już wcześniej tutaj

kliknij w zdjęcie, aby je powiększyć :)
Jak Wam się podobają tego typu posty? 

piątek, 30 sierpnia 2013

W trosce o usta... Blistex

Praca w klimatyzowanym pomieszczeniu, słońce, a także skłonność do ciągłego oblizywania ust sprawiają, że często mam z nimi problem. Suche i popękane nie wyglądają dobrze - wiadomo - dlatego staram się mieć przy sobie zawsze pomadkę nawilżającą. Mała rzecz, a potrafi dużo zmienić - dlatego zaglądając do moich torebek, w każdej znajdziecie tego typu produkt. Mam ich naprawdę sporo. Jakiś czas temu dostałam propozycję przetestowania produktów marki Blistex - jako, że z marką do czynienia wcześniej zupełnie nie miałam, chętnie podjęłam współpracę. I tak trafiły do mnie dwa produkty:

1. Pomadka w sztyfcie MedPlus - zalecana do codziennego stosowania dla osób ze skłonnością do nadmiernego wysychania ust:
Klasyczna forma sztyftu bardzo przypadła mi do gustu, jest mały poręczny - w sam raz do torebki. Pozostawia na ustach przyjemną, ochronną warstwę i daje delikatne uczucie chłodzenia . Mimo, że w opakowaniu produkt ma zółtawy odcień - na ustach jest zupełnie niewidoczny - spokojnie nadaje się więc do używania " w ciemno" bez lusterka. Ma przyjemny, dość słodki zapach i delikatnie mentolowy smak.  Zawiera SPF 15 - nie za duży, ale jednak to jakaś dodatkowa ochrona ust w czasie upałów. Trzeba jednak uważać, bo produkt lubi się "topić" dlatego przy dużych temperaturach nie polecam wykręcać dużej ilości produktu - gdyż zwyczajnie się złamię. Dostępny w aptekach  i drogeriach w cenie około 10-15 zł.

2. Balsam INTENSIVE - zapewnia natychmiastową pomoc nawet najbardziej spierzchniętym i popękanym ustom. Jest on także polecany dla osób, które cierpią na opryszczkę wargową.
Tu konsystencja jest zupełnie inna. Produkt to tak naprawdę biały krem, zamknięty w małym poręcznym opakowaniu z dziubkiem. Przy aplikacji trzeba uważać, aby nie osiągnąć efektu białych ust - wystarczy odrobinka, aby pokryć całe wargi. Dodatkowo ma dość lekką konsystencję i w miarę szybko się wchłania. Ma jednak bardzo intensywny zapach - pomieszanie kamfory z mentolem, który dla mnie jest po prostu nie do zniesienia. Wiem, że nie dla każdego to będzie wada - mi jednak pod tym względem nie odpowiada na tyle, że nie byłam w stanie go używać. Dodatkowo produkt ma tendencję do rozwarstwiania się, dlatego warto przed użyciem dobrze go wstrząsnąć. Kosmetyk trafił do mojej mamy - jej zapach zupełnie nie przeszkadzał (nie wiem w kogo jestem taka wrażliwa ;)) - jest z niego zadowolona, mocno nawilża i daje uczucie ukojenia - niedługo będzie mogła wypróbować go lepiej, bo jesień to u Niej sezon na opryszczkę - zobaczymy jak wtedy da radę... W każdym razie, jeśli będziecie mieć okazję, proponuję najpierw sprawdzić, czy odpowiada Wam jego zapach :) 


czwartek, 29 sierpnia 2013

Venita - Balsam rozświetlający

Dziś kilka słów o kolejnym produkcie, który trafił do mnie dzięki współpracy z portalem depilacja.edu.pl - tym razem, dla odmiany nie związany z depilacją :)  Przed Wami Balsam rozświetlający marki Venita:

Pojemność/cena/dostępność: 200 ml / około 10 zł / hipermarkety i drogerie - szczególnie te mniejsze, osiedlowe
Opakowanie: Złota plastikowa tubka - która już samym wyglądem ma sugerować nam jakie jest przeznaczenie produktu.  Napisy z biegiem czasu pozostały na swoim miejscu - a to niewątpliwie wielki plus.Ogólnie mówiąc jest praktyczne, ale ani nie powala - ani nie szpeci. W każdym razie w tej kwestii nie mam mu nic do zarzucenia.
Konsystencja/kolor/działanie: Biały, dość rzadki krem naładowany delikatnymi złotymi drobinkami - producent sugeruję nakładanie niewielkiej ilości produktu - i ma racje - wystarczy odrobina, aby rozświetlić nasze ciało. Drobinki wyglądają cudnie na opalonej skórze - i właśnie w taki sposób zazwyczaj produkt stosowałam - nakładając przed wyjściem na opalone nogi. Dość długo się wchłania - poza tym efekt nawilżenia jest bardzo słaby - ale też nie tego oczekujemy od produktu. Jest to w końcu balsam rozświetlający i co jak co - ale rozświetla całkiem dobrze. Efekt nie spodoba się wszystkim - jeśli macie bardzo bladą karnację, bądź nie lubicie na swoim ciele drobin- to nie jest produkt dla Was.


piątek, 23 sierpnia 2013

Venita Natural krem do depilacji dla skóry wrażliwej

W ostatnim czasie w internecie zrobiło się głośno o akcji kobiet, które postanowiły porzucić depilację i pozostawić się w wersji naturalnej - cóż to jednak zdecydowanie nie dla mnie. Depilacja to dla mnie nie tylko kwestia estetyczna co i higieniczna. Metod usuwania zbędnego owłosienia przetestowałam wiele, tym razem dzięki depilacja.edu.pl miałam okazję przetestować krem do depilacji przeznaczony dla skóry wrażliwej z firmy Venita Natural :


Pojemność/cena/dostępność:  100 ml/ około 10 zł/ drogerie i supermarkety
Opakowanie: Biała plastikowa tubka z nakrętką - nic specjalnego, ale też nie razi po oczach. Dodatkowo producent dodał praktyczną szpatułkę - wykonaną z przezroczystego plastiku - która nie tylko ułatwia nakładanie produktu, ale i sam proces depilacji. Dodatkowo producent włożył kosmetyk w kartonowe pudełko, które w moim przypadku wylądowało w koszu zaraz po wykonaniu zdjęć ;)

Zapach/konsystencja: Nie oszukujmy się - tego typu produkty zwyczajnie śmierdzą - i ten nie jest w tym przypadku wyjątkiem . Ciężko ten zapach do czegoś porównać - bo jest bardzo chemiczny i specyficzny - każda, która miała styczność z podobnymi produktami pewnie wie co mam na myśli. Ja jestem w stanie go wytrzymać, chociaż  to nic przyjemnego. Konsystencja kremu, w kolorze białym - bez problemu rozprowadza się na skórze.
Działanie: Producent zaleca nałożenie grubej warstwy kremu i jego zmycie po około 3 minutach - w tym czasie moje włosy nie zostały nawet ruszone - na taką opcję też jest metoda. Na opakowaniu widzimy informację, że czas działania produktu możemy wydłużyć do około 5 minut. Jestem brunetką moje włosy są ciemne i silne w związku z tym w tym czasie często nie jestem w stanie pozbyć się wszystkich włosków - szkoda, bo pozostawienie kremu na skórze na dłużej delikatnie mnie podrażniło... Stosowałam ten krem na nogi, pachy i okolice bikini - denerwuje mnie jego długi czas działania, bo stoimy wysmarowane kremem i praktycznie nie możemy normalnie funkcjonować. Pozwala jednak uniknąć podrażnień - szczególnie w delikatnych okolicach bikini (jeśli jest trzymany przez sugerowany na opakowaniu czas). I na te okolice zamierzam go dalej stosować. Wydajność zależy oczywiście od obszaru, który chcemy wydepilować. Przy nogach, pachach i bikini wystarczyłby w moim przypadku na jakieś 3 aplikacje. Czyli jak za tą cenę wypada całkiem nieźle...

wtorek, 13 sierpnia 2013

Lista chciejstw


Mam ostatnio ogromną ochotę na zakupy - tym razem bardziej ciuchowe niż kosmetyczne. Będąc ostatnio w galerii wpadło mi w oko parę rzeczy, podobnie przy przeglądaniu ofert sklepów internetowych jesteście ciekawi co wpadło mi w oko? Zapraszam


1. Zwykły klasyczny sweterek - taki delikatny oversize wykonany z miękkiej dzianiny. Będzie idealny na chłodne wieczory i jesienne dni (buuu to już tak niedługo) - potrzebne mi dwa - biały i czarny. Ten widoczny na zdjęciu pochodzi z HM klik i jest tam dostępny w cenie 79,90
2. Parka - ta kurta chodzi za mną już rok! I jestem pewna, że w tym sezonie będzie już moja - oczywiście w kolorze khaki - może być delikatnie dłuższa z tyłu - i co ważne chciałabym, aby była już delikatnie ocieplana - bo takich cienkich kurteczek już kilka mam - kolejna rzecz z HM klik tym razem droższa 279 zł
3. Dżersejowa sukienka - nie wiem czy konkretnie taka, w każdym razie niezobowiązująca, taka dość luźna, ale taliowana, którą będzie można nosić do grubych rajstop - nie wiem czemu, ale myślami już szykuje swoja szafę na chłodniejszy czas - również HM klik - w cenie 59,90
4. Torba Zara - bardzo lubię torby z tej sieciówki- świetnie się noszą (niestety niektóre modele trochę rysują- ale jakoś mocno mi to nie przeszkadza) podoba mi się w nich również to, że są wykonane ze sztywnego tworzywa w związku z tym nie zmieniają kształtu - niezależnie od tego czy są puste czy wypchane do granic możliwości - mam brązową i czarną - brakuje mi teraz czegoś w łączonych barwach - ale mimo to nadal uniwersalnych - tą którą widzicie na zdjęciu, możecie dokładniej obejrzeć na stronie sklepu klik - na jej zakup jednak chyba się nie zdecyduje, bo cena 329 zł jest trochę zbyt wygórowana, a ja mam wiele innych wydatków 
5. Kalosze - pogoda często płata figle i dochodzi do sytuacji, że wychodząc rano do szkoły czy pracy nie mam odpowiednich butów. Nie wstawiłam Wam tu Hunterów, choć wcale nie mówię, że nie chciałabym ich mieć - ale to zupełnie nie moja półka cenowa - zadowolę się zwykłymi krótkimi kaloszkami no name - wyglądającymi jak sztyblety. Robiłam już małe rozeznanie i najkorzystniej cenowo wypadają w tym sklepie internetowym klik gdzie wypatrzyłam je za 59,90 zł
6. Złoty naszyjnik - jeszcze się swojego nie dorobiłam a chyba najwyższa pora - fajnie wygląda do wszystkich prostych stylizacji - ten ze zdjęcia to także HM klik do nabycia w cenie 39,90 zł



Jak podoba Wam się ten post? Czy jest dla Was interesujący - a może lepiej darować sobie tworzenie tego typu list w przyszłości? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach... Jestem też niezmiernie ciekawa co znalazło się na Waszych listach przedmiotów, które chcecie mieć...

Sally Hansen Instant Cuticle Remover

Skórki wokół paznokci to problematyczna sprawa - wie o tym każda dziewczyna, która wykonuje manicure w domu. Ja osobiście nie lubię i nie umiem bawić się w cążki do ich wycinania - poza tym istnieje przekonanie (pewnie słuszne), że taki sposób zwyczajnie je wzmacnia - a nie o to w końcu chodzi. Zawsze można je odsuwać - jest to jednak wersja wymagająca ogromnej systematyczności - a z tym niestety bywają u mnie problemy. Na recenzję tego produktu trafiłam u Niecierpka (klik) i sama postanowiłam w niego zainwestować. Powiem Wam jedno - najlepszy paznokciowy zakup mojego życia :D Mowa oczywiście o 
Sally Hansen Instant Cuticle Remover:

Cena/pojemność/dostępność: od 10 do 30 zł/ 29,5 ml / drogerie internetowe i stacjonarne - przy czym w internecie możemy dostać go w dużo bardziej atrakcyjnej cenie
Opakowanie: Produkt otrzymujemy w kartonowym pudełeczku - gdzie producent umieścił wszelkie informacje informacje odnoście produktu (ja swój zamawiałam na allegro - jest to produkt z rynku amerykańskiego więc próżno szukać rodzimego języka) - opakowanie oczywiście trafiło do kosza tuż po zrobieniu zdjęć - sam kosmetyk został umieszczony w plastikowej, błękitnej  tubce - zakończonej "dziubkiem" przez co mamy możliwość precyzyjnego nałożenia produktu. Zabezpieczony tradycyjną zakrętką. 
Konsystencja: Produkt w formie żelu - dzięki czemu nie spływa po nałożeniu - jest bezbarwny - jakiegoś szczególnego zapachu nie wyczuwam.
 Działanie:  Produkt wg producenta aplikujemy na 15 sekund - przydadzą się tu drewniane patyczki przy użyciu których będziemy mogły delikatnie nasze skórki odsunąć, a potem nadmiar produktu zmyć ciepłą wodą. Ja przyznam szczerze, ze nakładam ten produkt na dużo dłużej - moje skórki są jednak dość twarde i oporne. Ważne, aby nie nakładać go na podrażnioną skórę - wszelkiego rodzaju zacięcia mogą nas po prostu bardzo piec. Jeśli macie skórę bardzo wrażliwą - też nie polecam zostawiania tego kosmetyku na dłużej ( zresztą właściwy czas jest chyba kwestią indywidualną wypracowaną na zasadzie prób i błędów)  - co najważniejsze działa! Pomógł mi usunąć skórki zarastające moją płytkę paznokcia - także te drobne i delikatne, tak ciężkie do usunięcia w inny sposób - dodatkowo nie przesuszając ich. Ja jestem nim zwyczajnie zachwycona - jest wydajny więc jestem pewna, że na stałe zagości w mojej kosmetyczce :) 

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Chwalę się :D + niespodzianka dla Was

Zapomniałam Wam się pochwalić - zostałam ambasadorką marki Carmex - trafiła do mnie paczuszka z produktami firmy (niestety nie obyło się bez drobnych problemów spowodowanych oczywiście przez ukochaną Pocztę Polską) - ale nie ważne - testowanie trwa :
Z Carmexem miałam do czynienia już wcześniej - nie mniej jednak teraz mogę poznać cały asortyment firmy - a poznawać nowe kosmetyki zdecydowanie lubię :D 
Spokojnie mam też coś dla Was 
Więcej informacji oczywiście na moim facebooku - tam też możecie brać udział w zabawie. Jeśli chcecie być na bieżąco serdecznie zapraszam do polubienia :

niedziela, 11 sierpnia 2013

Zakryj się - kółko kamuflaży od Kryolan

Każda, no dobra może prawie każda z nas ma coś do ukrycia - rozszerzone naczynka, blizny, wypryski, plamy pigmentacyjne - ja w tej kwestii też nie jestem wyjątkiem. Długo szukałam produktu, który spełni moje wymagania i w końcu wybrałam kółko kamuflaży Kryolan ( odcień special filling):

Cena/pojemność/dostępność: około 65 zł/ 40 gram / głównie internet oraz targi kosmetyczne 
Opakowanie: Plastikowe opakowanie w formie koła, podzielone na przegrody, w których producent umieścił kamuflaże o różnych odcieniach - są one od siebie odgrodzone plastikową przegrodą w związku z tym nie łączą się i nie mieszają ze sobą. Z przodu przezroczysta nakrętka z logiem firmy, które jak widać z upływem czasu delikatnie się wyciera - a samo otwieranie może czasami stanowić problem chociażby przy wilgotnych dłoniach. Z tylu producent umieścił informacje o składzie (uwaga parafina!) - tu jednak napisy zostają w nienaruszonym stanie. 
Kolor/konsystencja: Produkt dostępny jest w różnych wariantach kolorystycznych, który możemy wybrać sobie zależnie od naszych potrzeb czy karnacji. Ja zdecydowałam się na odcień special filling, który zawiera jeden kamuflaż w odcieniu delikatnej zieleni (przydatny przy zakrywaniu czerwonych miejsc na naszej twarzy) jeden o barwie zółtej ( do zakrywania przebarwień w odcieniach fioletu) oraz 4 warianty bardziej cielistych odcieni - z czego jeden jest szaro-oliwkowy - a o taki kolor bardzo trudno.Będzie to także zaletą jeśli wykonujemy makijaże na innych - bo niewątpliwie jest to produkt uniwersalny. Mają gęstą konsystencję - jak na kamuflaż przystało - mogę porównać ją jedynie z pastą cynkową (może komuś z Was ułatwi to wyobrażenie jej sobie) pod wpływem ciepła stają się bardziej plastyczne.
Działanie: Produkt bardzo ciężki i mocno kryjący - wystarczy odrobinka, aby wykonał swoje zadanie. Niezmiernie ważne jest jego odpowiednie wtopienie w skórę ( i tu najlepiej sprawdzają się nasze dłonie) ponieważ pod wpływem ciepła produkt staje się bardziej plastyczny i łatwiejszy w użytkowaniu. Odcienie są dość uniwersalne - dodatkowo możemy je mieszać, aby uzyskać kolor najbardziej zbliżony do naszej karnacji. Ja jestem niezmiernie szczęśliwa, że producent umieścił w nim odcień oliwkowy i to właśnie jego używam najczęściej. Kamuflaż jest w stanie zakryć naprawdę dużo ( widziałam na innych blogach, że dziewczyny stosowały go do zakrywania tatuaży - to mówi samo za siebie) - jest także odcień żółtego przydatny przy kamuflowaniu np fioletowych sińców pod oczami - chociaż osobiście uważam, że produkt jest zbyt ciężki do stosowania na tak delikatną skórę wokół oczu. W każdym razie dobrze się trzyma na twarzy, a co najważniejsze działa i jest uniwersalny - można go stosować przez cały rok bez obawy, że stanie się dla nas w pewnym momencie roku za jasny bądź za ciemny. Jest potwornie wydajny - biorąc pod uwagę na jak długo nam starczy cena nie wydaje się, aż tak wysoka. Ja jestem bardzo zadowolona i jeśli szukacie mocno kryjącego korektora do zadań specjalnych - serdecznie polecam.

czwartek, 8 sierpnia 2013

50 faktów o mnie ...

Dziś dość nietypowo - bo nie będzie żadnej kosmetycznej recenzji, a prywata :) Sama bardzo lubię czytać i oglądać tego typu wpisy/filmy u innych dziewczyn więc sama postanowiłam dołączyć do zabawy. Zaczynamy:


1. Jestem jedynaczką - kiedyś bardzo chciałam mieć rodzeństwo, teraz już przyzwyczaiłam się do tego faktu...
2.Mam na imię Izabela - mimo to nie lubię jak ktoś się tak do mnie zwraca. Zdecydowanie bardziej wolę po prostu Iza
3. Wychowałam się na wsi - gdzie nadal mieszkają moi rodzice. Dodatkowo miejscowość jest tak mała, że jestem w stanie wymienić nazwiska wszystkich mieszkańców :D
4. Mam 21 lat
5. Od 5 lat nie mieszkam z rodzicami - bardzo spieszyło mi się do samodzielności :)
6. Studiuję gospodarkę przestrzenną - choć w liceum byłam w klasie humanistycznej - to chyba był jednak nie do końca dobry wybór - ale poznałam dzięki niemu wielu cudownych ludzi
7. Jestem potwornie punktualna - zawsze zjawiam się przed czasem i strasznie nie lubię gdy ktoś się spóźnia
8. Jestem typowym mięsożercą - gdy przynajmniej raz dziennie nie zjem mięsa chodzę zwyczajnie głodna
9. Mam problemy z rannym wstawaniem
10. Jako dziecko byłam potwornym niejadkiem - rodzice musieli się dużo natrudzić, abym zjadła obiad :D
11. Nie lubię pizzy hawajskiej
12. Kocham pieczarki, szpinak i czosnek pod każdą postacią !
13. Uwielbiam zakupy - kupowanie nowych rzeczy poprawia mi humor - szczególnie jeśli dotyczy przedmiotów, które od dawna chciałam mieć bądź kupionych w okazyjnych cenach
14. Przez okres wakacji pracuje - w sklepie z markowym obuwiem
15.Nigdy nie leciałam samolotem
16. Mam bliznę - brakuje mi przez nią trochę włosków w brwi - pamiątka z czasów dzieciństwa po bliskim spotkaniu ze stołem
17. Jestem gadżeciarą - bardzo lubię wszelkie nowinki techniczne
18. Kocham psy - szczególnie te małe - nie przepadam natomiast za kotami
19. Boję się myszy i szczurów
20. Dopiero niedawno przekonałam się do kolorowych pomadek - wcześniej nie wyobrażałam sobie siebie w mocno zaznaczonych ustach - teraz często stosuje taki makijaż na wyjścia
21. Pierwszy raz pomalowałam włosy pół roku temu
22. Gdy spodoba mi się jakaś piosenka słucham jej non stop - do czasu, aż maksymalnie mnie znudzi
23. Nienawidzę kosmetyków różanych - ich zapach jest dla mnie nie do zniesienia
24. Często działam pod wpływem impulsu i najpierw robię, a później myślę...
25. Zawsze mam pomalowane paznokcie - bez tego czuje się potwornie niekomfortowo
26. Jeśli chodzi o paznokcie to do 15 roku życia je obgryzałam - całe szczęście udało mi się od tego odzwyczaić
27. Nosiłam aparat ortodontyczny
28. Nie lubię czytać książek - nawet w szkole zawsze wystarczały mi bardzo szczegółowe streszczenia - książki mnie zwyczajnie nudzą
29. Swoje zainteresowanie tematyką kosmetyczną zawdzięczam youtube a konkretnie dziewczynie o nicku ciasteczko25 - to od jej kanału wszystko się zaczęło
29.Uwielbiam truskawki i żałuje,że sezon na te owoce trwa tak krótko - mrożone to jednak nie to samo :(
 A tu moje ulubione sezonowe ciasto z truskawkami - zrobione oczywiście własnoręcznie 
30. Uwielbiam chodzić boso - w domu nigdy nie noszę kapci
31. Aktualnie mieszkam w Olsztynie
32. Miałam złamany obojczyk - w pierwszej gimnazjum jadąc na rowerze chciałam uratować wiewiórkę stojącą na drodze - zahamowałam na przedni hamulec....
33. Mam prawo jazdy od 3 lat
34. Długo nie mogłam nauczyć się wiązać butów - do teraz potrzebuje na to więcej czasu niż inni :) a w podstawówce zawsze chodziłam w obuwiu zapinanym na rzepy
35. Kilka razy dziennie sprawdzam facebooka
36. Jako dziecko uwielbiałam wszelkie odcienie niebieskiego - dziś za tym kolorem nie przepadam i nie mam praktycznie nic w tej barwie
37. Jestem potworną bałaganiarą
38. Lubię komedie romantyczne - choć niektórzy twierdzą, że są bardzo przewidywalne
39. Najbardziej smakują mi potrawy wychodzące spod ręki mojej mamy :)
40.  Odkurzanie to domowy obowiązek, którego nienawidzę i unikam jak ognia
41. Mam 173 cm wzrostu i czuje się wysoka - chętnie oddałabym komuś kilka moich centymetrów
42. Nie lubię wesel - tego typu imprezy to dla mnie częściej zwyczajnie obowiązek niż opcja przyjemnej zabawy
43. Mam dużą rodzinę i ogromną ilość rodzeństwa ciotecznego (26) - przy czym są oni w większości starsi ode mnie i mają już swoje rodziny
44. Jestem niefotogeniczna
45.Nie potrafię pływać - mimo tego,że wiele razy chciałam się nauczyć - chodziłam nawet na kurs, ale jak widać w tej kwestii jestem niewyuczalna
46. Bardzo nie podoba mi się mój kolor opalenizny- bo moja karnacja wpada w oliwkowe tony - a mnie marzy się piękny, brązowo - złoty odcień skóry
47. Od 10 lat mam ten sam numer telefonu
48.  Mam ogromny lęk wysokości
49.  Mam słomiany zapał - i to moja największa wada
50.  Uwielbiam słodycze - czy to w wersji domowych ciast czy batonów bądź cukierków

Emulsja kojąca po opalaniu od Flos Lek

Ciepło, upalnie i fajnie - nawet dzień wolnego od pracy wyjątkowo był słoneczny - więc cały dzień w poprzednim tygodniu spędziłam na plaży. Wiadomo temperatura ponad 30 stopni i słońce zobowiązują do smarowania skóry kremem z filtrem, ale co zrobić kiedy po powrocie do domu czujecie się zwyczajnie spalone, z pomocą przychodzi nam Flos Lek ze swoją Emulsją kojącą po opalaniu:
Cena/pojemność/dostępność: ok 20 zł/ 200 ml/ apteki i niektóre drogerie 
Opakowanie: Zwykła, biała plastikowa tubka, na której producent umieścił podstawowe informacje o produkcie - estetyczne - w sumie ani nie szpeci ani nie powala na kolana. Dla mnie jak najbardziej ok chociaż w tej kwestii nie mam dużych wymagań :)
Kolor/zapach:  Dość rzadki balsam o białym kolorze i zapachu gumy balonowej - ja go szczerze pokochałam, ale czytałam na innym blogach, że dla niektórych dziewczyn jest zbyt intensywny i drażniący. Nie mniej jednak mi zupełnie nie przeszkadza i bardzo go pod tym względem lubie
Działanie: Stosowałam go po powrocie z plaży - delikatnie chłodzi ( nie jest to jednak uczucie jakie znamy chociażby z antycellulitowych produktów), fajnie łagodzi wszelkie podrażnienia (zawiera w składzie chociażby pentanol czy alantoine oraz masło shea )- po jego nałożeniu czujemy zwyczajnie ulgę :) dodatkowo nieźle nawilża.  Osobom analizującym składy nie spodoba się parafina - i to już na drugim miejscu - ja staram się jej unikać w produktach przeznaczonych do pielęgnacji twarzy - natomiast jeśli chodzi o ciało to nie ma to dla mnie aż tak dużego znaczenia. Dość szybko się wchłania - zostaje jednak wyczuwalny na skórze - co wielu osobom nie przypadnie do gustu.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Powiedz stop suchej skórze pod oczami - kolagenowe płatki pod oczy z czerwonym winem

Skóra pod oczami jest bardzo cienka w związku z tym najbardziej podatna chociażby na nieubłagany upływ czasu - czyli pojawianie się zmarszczek. Trzeba szczególnie o nią dbać - nie naciągać nadmiernie i pilnować, aby  była odpowiednio nawilżona. Jakiś czas temu zrobiło się głośno o akcji "Powiedz stop suchej skórze pod oczami" - także wzięłam w niej udział i miałam okazję przetestować kolagenowe płatki pod oczy z czerwonym winem 

Cena/pojemność/dostępność:  12 zł/ 1 para/ beautyface.pl
Opakowanie: Płatki otrzymujemy zafoliowane i zabezpieczone przed otwarciem -jest to produkt jednorazowego użytku więc w sumie producent nie miał wielkiego pola do popisu. Otwieramy opakowanie wyjmujemy płatki - reszta ląduje w koszu :D 
Działanie: Płatki mają zelowo-galaretkową konsystencję - są wilgotne, dobrze przyklejają się do skóry - można z nimi swobodnie wykonywać obowiązki domowe bez obawy, że odpadną. Są delikatnie chłodne więc czujemy się odprężone - ja spacerowałam z nimi około 40 minut - do zdjęciu skóra jest faktycznie przyjemna w dotyku, nawilżona - nie jestem jednak w stanie ocenić długotrwałego działania tego produktu po jednym użyciu - więc post możecie traktować jako moje pierwsze wrażenie na temat tych płatków. Jedyne co mi nie odpowiada to cena - podobny produkt ma w swojej ofercie Perfecta - cenowo wypada dużo przyjemniej, a działanie (przynajmniej po jednym użyciu) jest porównywalne  

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...