sobota, 30 marca 2013

Decubal - Eye cream - czyli ujędrniający i regenerujący krem pod oczy

Zgodnie z moim postanowieniem regularnego używania kremu pod oczy od 20 roku życia ( a niedługo już stuknie mi 21) wypróbowałam kolejną propozycję tym razem był to 
Eye Cream od Debubal :
Może zacznę od tego, czego szukam w tego typu produktach. Więc zależy mi głównie na nawilżeniu, dodatkowo krem musi nadawać się pod makijaż, nie podrażniać oczu. Mam też problem z delikatną opuchlizną i cieniami pod oczami - nie mniej jednak już dawno przestałam wątpić w to, że jakikolwiek kosmetyk pielęgnacyjny da sobie z tym radę. 
Pojemność/cena/dostępność: 15 ml/ około 30 zł/ apteki stacjonarne i internetowe
Od producenta: "Przywraca komfort i świeży wygląd skórze wokół oczu, redukując drobne zmarszczki i cienie.Napina i regeneruje skórę dzięki zawartości ceramidów, kolagenu i kwasu hialuronowego. Chroni, odżywia i zmiękcza skórę dzięki zawartości witaminy E i olejku migdałowego.Sprawia, że skóra wokół oczu jest nawilżona i elastyczna.Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów. Zawartość substancji tłuszczowych 23%"
Moja opinia: Krem zamknięty w przyjemnym plastikowym opakowaniu z pompką - aplikacja jest wiec higieniczna także wielki plus. Dodatkowo mamy możliwość kontrolowania ile produktu nam jeszcze zostało więc nie ma niespodzianki gdy produkt dobija dna. Producent dodatkowo dał nam kartonowe opakowanie - dla mnie zupełnie niepotrzebne, bo i tak zaraz po zrobieniu zdjęć trafiło do kosza, a wszelkie potrzebne informacje zostały zdublowane na właściwej buteleczce. Sam produkt ma dość rzadką konsystencję - w porównaniu chociażby z kremem pod oczy od revitacell - nie mniej jednak dzięki temu bardzo szybko się wchłania. Ma delikatny zapach, który w moim odczuciu jest neutralny - ani nie przypadł mi do gustu ani nie mogę powiedzieć, że mi się podoba. Czytałam jednak opinie, że niektórym dziewczynom bardzo przeszkadza. Używam go zarówno na noc jak i na dzień  i bez problemu można aplikować na niego korektor czy podkład. Fajnie nawilża. Skóra jest po nim elastyczna - to fakt. Nie podrażnił mnie. Nie mniej jednak nie zauważyłam żadnego działania jeśli chodzi o likwidację cieni pod oczami...  Jest wydajny. Uważam,że cena mogła by być odrobinę niższa - chociaż jak na dermokosmetyk i tak nie jest źle...



A Wy miałyście okazję używać tego produktu? Jaki krem pod oczy polecacie?



produkt otrzymałam do testów-  nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna



czwartek, 28 marca 2013

Decubal lips & dry spots balm - na ratunek spierzchniętym ustom i popękanej skórze....

Chociaż kalendarzową zimę mamy już za sobą to pogoda na dworze nadal utrzymuje mnie w przekonaniu że zima trwa nadal. To jednak dobry czas na podsumowanie dotyczące pielęgnacji, która towarzyszyła mi w tym trudnym dla skóry okresie, dziś mowa o :
Decubal lips & dry spots balm
Cena/pojemność/dostępność: ok 20 zł/30 ml/ apteki stacjonarne i internetowe
Od producenta: Intensywnie regeneruje spierzchnięte i popękane usta, pielęgnuje suchą, łuszczącą się i miejscowo zmienioną skórę. Nawilża, łagodzi i regeneruje dzięki zawartości lanoliny, witaminy E i wosku pszczelego. Zawartość substancji tłuszczowych 100%."
Opakowanie: Produkt zapakowany w tubkę zakończoną "dziubkiem" - posiada nakrętkę. Dodatkowo producent włożył produkt w kartonowe opakowanie, które w moim przypadku tuż po zrobieniu zdjęć trafiło do kosza.  Taka forma aplikacji produktu jak najbardziej odpowiada mi w przypadku używania go na przesuszone miejsca na ciele jak np łokcie czy kolana - natomiast nie jest już tak wygodna i komfortowa gdy chcemy korzystać z niego jako balsamu do ust będąc poza domem - jest mniej higieniczna. Zdecydowany plus jednak za to, że nie jest to balsam w słoiczku :)
Konsystencja/ działanie/ zapach:  Balsam ma konsystencję zbliżoną do wazeliny. Zmienia ją zależnie od temperatury otoczenia - przy dużym mrozie strasznie ciężko wydobyć go z opakowania. Ma biało-żółty odcień. Jest bardzo tłusty - przez co dobrze radzi sobie z wszelkimi przesuszeniami i rzeczywiście świetnie chroni usta przed działaniem czynników zewnętrznych. Nie odnotowałam żadnego smaku ani zapachu produktu.
Moja opinia: Produkt jest bardzo wydajny - sezon zimowy ma się ku końcowi , a ja mimo częstego używania mam jeszcze około połowy tubki. Wystarczy odrobina aby pokryć cienką warstwą usta czy przesuszenia na ciele. Przy jego wydajności cena też nie jest odstarszająca. Co najważniejsze działa - a tak naprawdę o to chodzi. Denerwuje mnie jedynie fakt, że czasem ciężko wydobyć go z opakowania, ale i na to znalazłam sposób. Wystarczy wcześniej przez kilka minut trzymać produkt w dłoniach, aby delikatnie go rozgrzać...




produkt otrzymałam do testów-  nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

środa, 27 marca 2013

Moja propozycja makijażowa na konkurs u Zmalowanej - zapowiedź

Na stronie internetowej Zmalowanej trwa aktualnie konkurs na makijaż zainspirowany jednym z pisankowych zdjęć. Zazwyczaj nie biorę udziału w tego typu akcjach ale teraz postanowiłam spróbować. W ramach zapowiedzi pokaże Wam dziś jedno zdjęcie mojej pracy - reszta już po ogłoszeniu wyników :)
Modelka: Kinga




Oczywiście czekam na wszelkie opinie na temat makijażu - nie jestem profesjonalną wizażystką więc wszystkie Wasze wskazówki i spostrzeżenia będą dla mnie cenne... 
Co sądzicie? Podoba Wam się?

wtorek, 26 marca 2013

151 Sunset od Barry M

Dziś kolejna pomadka od Barry M tym razem odcień 151 Sunset
Szminka z tej samej kolekcji od Barry M, którą pokazuje Wam na blogu od jakiegoś czasu. Opakowanie standardowe - czarne, matowe eleganckie. Jedyna różnica jaką udało mi się wychwycić to fakt, że naklejka z informacją o kolorze jest w tym przypadku czarna - a nie jak przy innych pomadkach, które mam dostosowana do koloru produktu. 
Szminki Barry M lubię przede wszystkim za ich pigmentacje - kolor jest bardzo intensywny. Są trwałe i bardzo ładnie utrzymują się na wargach do tego schodzą bardzo równomiernie. Nie nawilżają, ale tego od kolorowych szminek nie wymagam. Odcień 121 to czerwień przełamana odrobiną pomarańczu, różu. Coś jak delikatny koral. Szminka jest jednak rzeczywiście bardzo intensywna i rzucająca się w oczy....
Podoba mi się, choć lepiej czuje się w odcieniach różu :)


Jeśli chcesz zobaczyć inne odcienie tych szminek zapraszam do zakładki KOSMETYKI KOLOROWE 


Dostępna TU w cenie 22,80 zł ( na hasło barrym przysługuje Wam 15% rabat)


rodukt otrzymałam do testów dzięki uprzejmości sklepu internetowego kosmetykibarrym.pl nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

poniedziałek, 25 marca 2013

Lakierowa zapowiedź Bell...

Lakier Bell, który pokazywałam Wam w ostatnim poście przypadł Wam do gustu - w racji tego, że mam więcej odcieni z tej firmy pokażę Wam je wszystkie - więc spodziewajcie się już niedługo kolejnych recenzji...

niedziela, 24 marca 2013

Lakier Bell 309

Ostatnio bardzo polubiłam paznokcie we wszelkich odcieniach różu - tym razem propozycja od Bell w odcieniu 309. Na paznokciach 2 warstwy lakieru - chociaż już przy jednej można uzyskać pełne krycie. Na moich paznokciach utrzymuje się około  4 dni - po czym delikatnie ściera się na końcówkach. Pędzelek standardowy - chociaż ja ostatnio bardziej polubiłam te z szeroką końcówką. Kupiony za 7,50 zł.

wtorek, 19 marca 2013

Punky Pink odcień 145 od Barry M

Dziś mam dla Was kolejną propozycję od Barry M - tym razem w odcieniu 145 Punky Pink
to kolor, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia <3
nigdy nie podejrzewałam, że będę nosić tak intensywne kolory i do tego dobrze się w nich czuć! A jednak można:
Kolor jest bardzo intensywny - dla mnie coś pomiędzy fuksją a purpurą. Cudownie komponuje się z lakierem, który pokazywałam Wam tu
Pomadka jest bardzo kremowa, przyjemnie nakłada się na usta - ma świetną pigmentację. Jest dość trwała - jak na zwykłą szminkę. Jestem jak najbardziej na tak! Wszystkie szminki z tej firmy, które miałam okazję testować bardzo mi odpowiadają i z czystym sercem mogę je Wam polecić. Jeśli chcecie zobaczyć, jak prezentują się inne kolory - zapraszam do zakładki "Kosmetyki kolorowe"

Dostępna TU w cenie 22,80 zł - (pamiętajcie wpisując hasło barrym przysługuje Wam 15% rabatu)

niedziela, 17 marca 2013

Revlon Corostay - stay natural makeup - znacie?









Ostatnio podczas zakupów na allegro trafiłam na
Revlon Corostay - stay natural makeup
jako, że standardowy colorstay bardzo lubię postanowiłam kliknąć i ten. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy to pompka <3 Zabieram się do testów





A Wy znacie ten produkt?

sobota, 16 marca 2013

Cud od revitacell?

Jakiś czas temu zgłosiłam chęć udziału w testach produktów marki Revitacell - byłam bardzo zaskoczona, że  zostałam wybrana. Przeglądając swoje zbiory kosmetyczne zdecydowałam się na krem pod oczy:
Revitacell Stem Cells Eye Zone Regenerating Concentrate
Producent swoje nowe produkty określa mianem "cudów". Czy słusznie?
 O samym produkcie możecie przeczytać TU
w skrócie, producent poleca stosowanie tego kremu do codziennej pielęgnacji, w celu redukcji przebarwień i cieni pod oczami oraz wygładzenia i regeneracji delikatnej skóry pod oczami.
Opakowanie: Produkt otrzymujemy w dość pokaźnym kartonowym opakowaniu, które swoją drogą wygląda bardzo ładnie i ekskluzywnie. Możemy na nim przeczytać wszelkie potrzebne informacje o produkcie. Potem naszym oczom ukazuje się malutka 15 ml plastikowa buteleczka z pompką. Delikatne błyszczące elementy na opakowaniu rysują się podczas użytkowania. Wadą jest też to, że nie mamy możliwość kontroli ile kremu nam jeszcze zostało - szkoda, bo to bardzo przydatna sprawa....
Konsystencja/działanie:  Biały krem o bardzo treściwej konsystencji - który jednak całkowicie się wchłania i pozwala bezproblemowo nałożyć makijaż. Ładnie nawilża i delikatnie napina skórę - nie podrażnił  mnie, nie uczulił, nie wywołał pieczenia oczu - a często mam z tym problem. Jest bezzapachowy i przebadany dermatologicznie oraz alergologicznie. Można go używać zarówno na dzień jak i na noc.
Niestety nie zauważyłam redukcji cieni i przebarwień mimo systematycznego stosowania dwa razy dziennie przez ponad miesiąc - szkoda, bo podczas wyboru najbardziej zależało mi właśnie na tym działaniu...
Podsumowując: Fajny i przyjemny kremik, ale tylko jeśli chodzi o kwestie nawilżająco- pielęgnujące. Osoby z przesuszoną i mniej jędrną skórą w okolicach oczu powinny być zadowolone. Niestety przy redukcji cieni - nie daje rady... Dodatkowo wysoka cena około 130 zł - może odstraszać. Ja nie zdecyduje się na ponowny zakup - nie mam jeszcze problemu ze zmarszczkami - więc poszukam tańszego odpowiednika o działaniu tylko nawilżającym...



A Wy znacie produkty tej marki? Co o nich myślicie? 



produkt otrzymałam do testów - nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna


piątek, 15 marca 2013

Wibo Nail Obsession Peaches and Cream czyli propozycja od The Oleskaaa

Tak jak pisałam Wam wcześniej - z trudem, ale w Olsztynie udało mi się dorwać lakier Peaches and Cream od Wibo. Dostępny w Rossmanie za 5,49 zł.

Ma śliczny kolor jak dla mnie to typowo pudrowy róż. Zakochałam się w nim od razu gdy zobaczyłam go w internecie. Niestety ma dość specyficzna konsystencję i dość ciężko rozprowadza się na paznokciu tworząc straszliwe smugi przy pierwszej warstwie. Długo schnie- ale tu można poratować się wysuszaczem. Jeśli chodzi o trwałość to niestety szały nie ma - na moich paznokciach z bazą i topem daje radę max 3 dni.
Szkoda, że z jakością jest średnio bo kolor jest naprawdę cudny :)

czwartek, 14 marca 2013

Szminka nr 53 - Coral od Barry M

Dziś kolejna szminkowa propozycja - tym razem coś delikatniejszego - odcień nr 53 Coral od Barry M
Muszę przyznać, że ze wszystkich odcieni, które aktualnie posiadam - ten najmniej przypadł mi do gustu. Jako jedyny z nich (mam jeszcze odcienie 147121 oraz 153) ma delikatną, mieniącą się jakby metaliczną poświatę. Prawda, że nie jest ona nachalna, a delikatna i nie rzuca się w oczy zbyt mocno - mimo to niekoniecznie do mnie przemawia. Sam kolor jest dość neutralny - zbliżony do pomadki 147.
Całkiem fajnie utrzymuje się na ustach - jak na zwykłą pomadkę pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest trwała. Nie nawilża ust, a noszenie jej codziennie może je delikatnie wysuszyć - dlatego też coś nawilżającego na usta na noc jest wskazane :)
Opakowanie standard: Klasyczne, czarne, matowe z logo firmy. Nie jest w stanie przeżyć upadków - sprawdziłam. Sam kosmetyk jednak zdecydowanie polecam :)
Dostępny np TU w cenie 22,80 ( pamiętajcie wpisując hasło barrym przysługuje Wam zniżka 15%)


A Wy co myślicie o szminkach z tej firmy? Macie jakieś ulubione odcienie? A może polecacie inny kosmetyk z tej marki?




produkt otrzymałam do testów dzięki uprzejmości sklepu internetowego kosmetykibarrym.pl nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

środa, 13 marca 2013

402 Urban Purple od Rimmel

Dziś pokażę Wam na paznokciach coś purpurowego - lakier 402 Urban Purple od Rimmel:
Lakier zakupiony w promocji w drogerii Rossman za 9,90 zł - w stosunku do pojemności 12 ml cena wypada całkiem miło. Ma bardzo fajny i wygodny w użyciu pędzelek, który możecie zobaczyć na zdjęciu - jest szeroki, nabiera odpowiednią ilość lakieru, nie robi smug. 
Na zdjęciu nałożone dwie warstwy - chociaż już przy jednej nie widać prześwitów. Producent obiecuje nam trwałość do 10 dni - no aż tak dobrze to nie jest. U mnie z bazą i topem utrzymuje się w ładnym stanie około 4 dni - potem dość mocno ściera się przy końcówkach- nie odpryskuje jednak płatami. Miałam kiedyś lakier z tej firmy, który niestety bardzo szybko zgęstniał - mam nadzieję, że w tym przypadku tak nie będzie ;) 

Tylko do jutra - wygraj pomadkę od Barry M !!

Kochani na mojej facebookowej stronie trwa rozdanie w którym możecie brać udział. Do wygrania jedna z dwóch pomadek od Barry M - zapraszam.

Zapraszam TU


wtorek, 12 marca 2013

Kontrowersyjny koszyczek od L'OCCITANE en Provence

Do mnie też dotarł koszyczek z miniaturkami produktów od L'occitane en Provence
Opakowanie i cała otoczka - piękne. Szkoda tylko, że firma wymaga od blogerek pisania recenzji na podstawie mini produktów....
A Wy co o tym wszystkim myślicie?

poniedziałek, 11 marca 2013

Soczysta czerwień czyli 121 Pillar Box Red

Pamiętam jak jakiś czas temu wstawiając pierwszego posta odnośnie kolorowej szminki pisałam, że koloru na ustach się boję- powiem Wam-że te czasy minęły a kolor na ustach uzależnia i wciąga! Dziś pokażę Wam kolejną propozycję tym razem Pillar Box Red czyli odcień 121 od Barry M
Opakowanie: Tu nic się nie zmieniło - standard w przypadku firmy - czarne klasyczne matowe i eleganckie - podoba mi się. Niestety nie jest zbyt odporne na uszkodzenia- podczas noszenia w torebce delikatnie pękła mi nakrętka... Cóż trudno - sam kosmetyk całe szczęście został nieuszkodzony

W opakowaniu kolor wydaję się ciemniejszy - bardziej wiśniowy. Po nałożeniu na usta to już raczej intensywna i dość "krwista" czerwień. Najbardziej podoba mi się w połączeniu z delikatną kreską na oku - przy taki intensywnych ustach reszta makijażu musi być lżejsza - w końcu to one są na pierwszym planie :)
Przyjemnie się nakłada- nie podkreśla suchych skórek. Dość długo się utrzymuje i nie wysusza ust. Ma fajną kremową konsystencję - polecam :) Dostępna między innymi  TU w cenie 22,80 (Aktualnie możecie skorzystać z promocji na cały asortyment sklepu www.kosmetykibarrym.pl wpisując hasło barrym otrzymujecie -15%)



produkt otrzymałam do testów dzięki uprzejmości sklepu internetowego kosmetykibarrym.pl nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

sobota, 9 marca 2013

Wreszcie jest !

Wreszcie udało mi się go dostać - w Olsztynie wcale nie było łatwo :D
A Wy macie już jakieś lakierowe propozycje blogerek w swojej kolekcji?

piątek, 8 marca 2013

Shower&bath oil od Decubal

Dziś kolejny produkt od Decubal - tym razem coś dla ciała - czyli olejek pod prysznic i do kąpieli:

Od producenta: " Delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni do pielęgnacji skóry suchej, bardzo suchej i atopowej.  Skutecznie oczyszcza i jednocześnie zmiękcza skórę"
Pojemność/cena/dostępność: 200 ml/ około 25-30 zł/ apteki
Opakowanie: Produkt zamknięty w plastikowym opakowaniu wykonanym z plastiku- w którym bez problemu możemy kontrolować zużycie kosmetyku. Zakończony wciskaną nakrętką - przez którą możemy nabierać produkt (duży plus za brak konieczności odkręcania koreczka).  Dodatkowo produkt zapakowany w kartonowe opakowanie, w którym oprócz samego produktu - znajdziemy też saszetkę zapachową, ale o tym za chwile...
O produkcie: Jak sama nazwa wskazuje mamy do czynienia z olejkiem - i taką właśnie konsystencje ma produkt. Kolor jak sami widzicie na zdjęciach - delikatnie żółty. Produkt jest bezzapachowy i tu uwaga PAMIĘTAJCIE, ŻE PRODUKTY BEZZAPACHOWE SĄ PO PROSTU POZBAWIONE SUBSTANCJI ZAPACHOWYCH - CO WCALE NIE ZNACZY, ŻE NIE MAJĄ ZAPACHU
- chociaż ja na miejscu producenta wolałabym użyć słowa nieperfumowany - wtedy nie byłoby problemu ze zrozumieniem intencji:) Sam zapach hmmm dla mnie pachnie jak oleje do włosów - nie jest to dla mnie zapach zbyt przyjemny, ale też nie drażniący. Producent jednak wpadł na świetny pomysł dodając do produktu saszetkę zapachową(grejfrutowa). Same możemy zadecydować o intensywności zapachu dodając więcej bądź mniej aromatu do buteleczki. Możemy też ten krok pominąć- wreszcie mamy wybór. Super...
Delikatnie się pieni (dla mnie trochę za mało - lubię pianę pod prysznicem), bardzo przyjemnie natłuszcza i nawilża skórę - po kąpieli nie mamy uczucia ściągnięcia. Nawet jeśli pominiemy balsamowanie nie ma tragedii - sprawdzałam :) Jest wydajny, nie podrażnił i nie uczulił. Jedyną wadą jest cena - w drogeriach znajdziemy podobne produkty za połowę stawki, a 30 zł za kosmetyk pod prysznic to dla mnie jednak za dużo...



A Wy znacie ten produkt?

środa, 6 marca 2013

Malin(love) od wibo

Dziś pokaże Wam lakier wibo z serii Extreme Nails - to w sumie mój pierwszy lakier w tej firmy. Kolejnym będzie któryś z propozycji blogerek :)
Kupiony w Rossmanie za około 6 złotych - w kolorze pięknej maliny - jednak za żadne skarby nie mogę odnaleźć numeru ani jego nazwy na opakowaniu (?)
Buteleczka klasyczna- ale mimo wszystko ładna. Pędzelek na krótkiej rączce, wygodny - przyjemnie się nim maluje. Do pełnego krycia potrzebne 2 warstwy - przy jednej lekko prześwituje. 
Trwałość też niezła - około 4 dni. Nie odpryskuje, a jedyne ściera się na końcówkach i traci na intensywności. 

Bardzo fajna propozycja w swojej kategorii cenowej - polecam :)

wtorek, 5 marca 2013

Z serii: Moje róże do policzków - theBalm Hot Mama


Hot Mama to jeden z moich faworytów - piękny łososiowy odcień ze złotymi drobinami (niestety mój egzemplarz dobija już dna - zdjęcie poglądowe koloru zostało więc maksymalnie przybliżone - stąd gorsza jakość zdjęcia). Jest często porównywany ze słynnym różem marki Nars - Orgasm 

Na policzkach wygląda świeżo i naturalnie - drobinki fajnie odbijają światło ale przy tym nie są nachalne. Bardzo go lubię - to jedno z kosmetycznych odkryć 2012 roku.
Dostępny online oraz w sieci drogerii Marionnaund w cenie około 60 zł* 

*polecam jednak polowanie na promocję - często dostępny w zestawach bądź ofercie -30%

niedziela, 3 marca 2013

Decubal - Face Wash - nawilżająca pianka do mycia twarzy

Pianki myjące to coraz bardziej popularny produkt do oczyszczania twarzy- coraz więcej firm ma je w swojej ofercie. Ja otrzymałam do przetestowania tego typu produkt z firmy Decubal- oferującej skandynawskie kosmetyki do cery suchej.


To nie był mój pierwszy kontakt z tego typu kosmetykiem - wcześniej używałam podobnego produktu z clean&clear. Jak zauważyłyście wyżej napisałam, że kosmetyki przeznaczone są do cery suchej - ja takiej nie posiadam. Jednak w czasie zimowym i po intensywnych zabiegach antytrądzikowych  moja skóra była bardzo przesuszona...
Kilka słów od producenta:
"Łagodna i nawilżająca pianka do mycia twarzy, odpowiednia co cery suchej i wrażliwej. Jej konsystencja jest niezwykle lekka i łagodna dla skóry twarzy. Decubal Face Wash skuteczne oczyszcza skórę bez jej odwadniania."
Pojemność/cena/dostępność: 
150 ml/ około 20 zł / dostępny wyłącznie w aptekach
Opakowanie:
Proste, plastikowe aczkolwiek solidne. Wyposażone w aplikator wytwarzający piankę. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje o produkcie. Dla mnie jak najbardziej na plus.
Konsystencja/działanie:
Jak sama nazwa wskazuje produkt ma konsystencje pianki. Ale pianka ta jest bardzo treściwa - ja mogłabym porównać ją z pianką do golenia. Po aplikacji na rękę nie zmienia konsystencji, pozostaje w takim kształcie w jakim wydostała się z aplikatora. Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli. Jedna pompka wystarcza na umycie twarzy - przynajmniej w moim przypadku. Wiem jednak, że niektóre dziewczyny używają dwóch - ale to już kwestia indywidualnych preferencji. Jak na dermokosmetyki przystało - produkty nie posiadają sztucznych substancji zapachowych. Pianka ta w zasadzie nie posiada żadnego zapachu. Jest łagodna i przyjemna w stosowaniu - jak najbardziej na plus. Aczkolwiek w kontakcie z oczami powoduje szczypanie i łzawienie więc należy uważać.
Czy radzi sobie z demakijażem hmmm średnio - ja raczej takiej formy nie polecam. Zawsze zmywam make up wcześniej, a za pomocą takich produktów tylko oczyszczam skórę. Do tego sprawdza się świetnie.
Czy nawilża? Jeśli liczycie na to,że zastąpi Wam krem to odpowiedź brzmi NIE! Ale na pewno nie wysusza skóry, nie powoduje uczucia ściągnięcia. 



Myślę, że warto spróbować, a Wy jakie macie odczucia? Znacie ten produkt?





produkt otrzymałam do testów-  nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

sobota, 2 marca 2013

Lakier Eveline nr 706

Kolejny lakier z pachnącej serii od Eveline 
tym razem kolor 706, który moim zdaniem jest połączeniem mięty z pistacją: 

podobnie jak w przypadku poprzednika - na paznokciach dwie warstwy lakieru. Przy pierwszej odrobinę smuży. Fajny i wygodny pędzelek - na paznokciach wytrzymał bez uszczerbku 3 dni ( z Essie Good to go na wierchu) po tym czasie zaczął ścierać się na końcówkach. To dobry wynik - tym bardziej, że wykonywałam w tym czasie normalne obowiązki domowe. Pędzelek też niczego sobie - klasyczny ale jednak wygodny... 
Czy pachnie? Może delikatnie - ale zapach wyczuwam tylko tuż po pomalowaniu paznokci - wąchając go w opakowaniu nie czuje nic niezwykłego - ot zwykły lakier. Zakupu ze względu na walory zapachowe tak więc nie polecam- jeśli chodzi o kolor to jak najbardziej :)

ROZDANIE - PRZYPOMNIENIE



Już niewiele czasu zostało, do wygrania kuracja suplementem diety

Zasady są bardzo proste, wystarczy że:
1. Polubisz Mój świat.Moje kredki. na facebooku klik
2. Udostępnisz publicznie zdjęcie z informacją o konkursie
3. Zostawisz komentarz ze swoim adresem meil pod zdjęciem z informacją o rozdaniu - na facebooku 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...