paznokcie pielegnacja kolorówka wlosy makijaze
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sleek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lutego 2013

Z serii: Moje róże do policzków - Sleek Sahara

Dziś pokażę Wam produkt marki Sleek w odcieniu Sahara
To typowo ceglasty odcień, który nie każdemu przypadnie do gustu:

Róże tej marki są BARDZO mocno napigmentowane- mała ilość wystarczy, żeby pokryć policzki kolorem. To zdecydowanie wpływa na wydajność kosmetyku - ale też stwarza duże ryzyko wyrządzenia sobie krzywdy. Szczególnie jeśli mamy mało wprawioną rękę. 
Dostępny głównie online w cenie około 30 zł. 

czwartek, 10 stycznia 2013

Kosmetyczni ulubieńcy 2012 roku

I kolejny blogowy rok mamy już za sobą... W tym poście chciałabym Wam przedstawić kosmetyki, które w tym roku używałam najczęściej. Zresztą, nie trudno to sprawdzić - wystarczy otworzyć kuferek i patrzeć, w jakich produktach sięgnęłam dna:D Nie wybrałam zbyt wielu produktów - tylko i wyłącznie te, które towarzyszyły mi przez większość roku: Więc zaczynamy:

1. Bronzer Bahama Mama The Balm :
Kupiłam go dokładnie na początku stycznia 2012 roku. Jest w 100% matowy, ładnie wygląda na twarzy, nie robi plam, długo się utrzymuje. Dodatkowo ma śliczne opakowanie, które mnie urzekło. Same plusy - szkoda, ze widać dno...



2. Róż Hot Mama - the Balm 
Kolejny produkt z tej firmy. Odpowiednik Ograsmu z Nars. Ma śliczny łososiowo różowy kolor. Pasuje wielu osobom. Tak jak w poprzedniku, tak i tu dobiłam dna:



3. Paletka cieni Sleek Oh so special 
Cieni sleek chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Mam 3 palety i chce więcej:) Tą jednak polubiłam szczególnie - jest uniwersalna można z jej pomocą zrobić zarówno dzienny jak i wieczorowy makijaż. Zabieram ją zawsze na wyjazdy... Tu też widać dno :

4. Podkład Revlon ColorStay cera mieszana i tłusta
To nie pierwsze i nie ostatnie opakowanie tego produktu. Cenie go za krycie, trwałość... Moja skóra bardzo go lubi... aktualnie używam odcienia 250. Kupuje go zawsze na allegro za około 40 zł z przesyłką. Myślę, że jak najbardziej warto :) Szkoda, ze nie ma pompki, ale do tego też można się przyzwyczaić :)


5. Zestaw do stylizacji brwi Catrice
Ten produkt pokazywałam Wam już na blogu TU. Używam go codziennie i nie wyobrażam sobie bez niego codziennego makijażu. Świetny produkt w przystępnej cenie




A Wy jakich produktów używałyście w minionym roku najczęściej?

czwartek, 2 lutego 2012

Ulubieńcy - czyli moi faworyci w kategorii RÓŻ

Postanowiłam wprowadzić nową serię postów na swoim blogu dotyczącą ulubionych kosmetyków w poszczególnych kategoriach. Na pierwszy ogień idzie róż, czyli produkt bez którego nie wyobrażam sobie makijażu i którego używam systematycznie podczas codziennego makijażu. 
W mojej kolekcji jest 5 róży, faktycznie rzecz biorąc często używam dwóch z nich i byłabym w stanie ograniczyć się tylko do nich, no ale cóż nałóg...

sleek - sahara
bardzo cenię  markę sleek i niezmiernie żałuje, że nie jest ona dostępna w Polsce przez co nie mamy szansy stanąć przed szafą z ich produktami i wszystko dokładnie przejrzeć. Całe szczęście, że istnieje internet, który daje nam szansę do zapoznania się z ich ofertą i zakupów.
 Opakowanie: bardzo klasyczne, eleganckie i proste. Plastik jest solidny - nie rozkleja się, nie pęka. Napisy mimo czasu nie wytarły się. Posiada lusterko,które pozwala na dokonanie poprawek w ciągu dnia - jeśli ktoś oczywiście czuje taką potrzebę. Nie ma dołączonego aplikatora co może stanowić dla niektórych problem - dla mnie to nie wada ponieważ i tak nigdy nie stosuje dołączonych pędzelków.
Pojemność/cena: na allegro trzeba zapłacić za niego około 30 złotych. Za tą cenę otrzymujemy 8 gram produktu, który z całą pewnością wystarczy nam na baaardzo długo


Jakość: Róż jest bardzo mocno napigmentowany przez co trzeba uważać z jego aplikacją. Przyda się dobry pędzel, który pozwoli ładnie rozetrzeć produkt oraz oczywiście umiar...


kolor: cuuuudowny to odcień rudego idealnie pasuje na jesień. Bardzo, bardzo mi się podoba. Jest w 100% matowy



theBalm hot mama
Opakowanie: niekoniecznie do mnie przemawia,bo raczej wole klasykę, ale wiem że ten styl ma wielu zwolenników. Jest praktyczne - posiada lusterko i jest zapinane na magnes przez co mamy pewność,że nie otworzy się podczas podrózy
pojemość/cena: za 7 gram musimy zapłacić około 50-60 zł. Jest wydajny w związku z tym również wystarczy na długo

Jakość i kolor:
Podobno jest odpowiednikiem słynnego orgazmu z Narsa. Ma ogromną ilość złotych drobinek a odcień przypomina kolor łososiowy. Jest dobrze napigmentowany, ale trudniej nim sobie zrobić krzywdę niż sleekiem. Dodaje twarzy świeżości, bardzo mi się podoba...

niedziela, 1 maja 2011

Poszukiwania idealnego bronzera uważam za zakończone...



Jak pewnie dobrze wiecie znalezienie idealnego bronzera jest trudne, a czasami nawet bardzo trudne. Na rynku roi się co prawda od tego typu produktów na rynku, każda firma kosmetyczna ma go w swojej kolekcji, ale zawsze jest jakiś minus... Zazwyczaj chodzi tu o odcień pomarańczy, który zdecydowanie nie doda nam uroku, czasem też ma on w sobie drobiny, których wiele z nas unika lub też zwyczajnie nie jest w naszej kategorii cenowej jak wysławiony pod niebiosa hoola z benefit'u. Moje poszukiwania przez długi czas były bezowocne, ostatecznie zupełnie przestałam używać tego produktu, aż w przesyłce od blondeshead :* znalazłam taki oto duet do konturowania z firmy sleek... Ale powoli i od początku :

zalety:
- opakowanie, bardzo mi sie podoba dość minimalistyczne, ale solidnie wykonane. Z dołączonym dość dużym lusterkiem. Nie zajmuje dużo miejsca, a produkt jest dobrze zabezpieczony - chyba o to chodzi :) 
- kolor. Ja mam wersję light, jego odcień moim zdaniem to połącznie kawy z mlekiem z herbatnikiem :D Najważniejsze, że zupełnie nie przypomina marchewki xD



- konsystencja. hmmm jeśli coś Wam to ułatwi to jest identyczna jak w przypadku różu. Nie pyli się, nie kruszy i nie marnuje.
- można ładnie stopniować efekt
- nie robi plam, ładnie się rozciera 
- mamy dwa produkty w jednym : rozświetlacz także bardzo polubiłam daje subtelny i delikatny efekt, ale o tym innym razem :)
-jest dostępny w 3 wersjach kolorystycznych - każdy znajdzie coś dla siebie
-cena na allegro możemy dostać go za około 35 złotych


wady:
-dostępność, niestety jak wszystkie produkty tej firmy zostaje nam tylko allegro albo uprzejmość osób z Anglii :)



wtorek, 19 kwietnia 2011

Róż i już :D

Witam Kochani :*

Róż to kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Dodaje świeżości sprawia, że wyglądamy promiennie, zdrowo. Po nieprzespanej nocy w połączeniu z innymi produktami jest w stanie stworzyć iluzję snu :) Chcę dla Was dziś porównać moje dwa ulubione w ostatnim czasie róże, porównanie to może wydawać się dość kontrowersyjne, bo firmy te reprezentują raczej inną kategorię cenową.

MAC- Pink Swoon
Sleek - Flamingo

Opakowanie:
Tu moim zdaniem wygrywa sleek, choć wiadomo, że jest to dość subiektywna ocena. Opakowanie sleek'a jest bardziej płaskie ma także lusterko co może być dużym ułatwieniem np. w podróży. Musze jednak przyznać, że oba wykonane są bardzo solidnie, nie ma mowy, żeby same otworzyły się w kosmetyczne. Róż jest więc dobrze zabezpieczony :D Do żadnego z nich nie był dołączony aplikator, dla mnie w zasadzie to dobrze, bo i tak nigdy ich nie używam.

Stosunek ceny do ilości:
Tu także wygrywa sleek. Jeśli chodzi o róż MAC musimy zapłacić za niego w sklepie firmowym ok 90 zł - w zamian dostajemy 6 gram produktu. Jeśli chodzi o sleek'a dostajemy 8 gram produktu za dużo niższą cene (z dużą przebitką na allegro ok 30 zł)

''


Konsystencja i wydajność:
Moim zdaniem remis. Zarówno jeden jak i drugi są dobrze napigmentowane, wystarczy bardzo niewielka ilość produktu, aby ożywić naszą buzię :) Nie pylą i nie kruszą się w opakowaniu- nie marnujemy zatem różu :D

Trwałość:
Ani jeden ani drugi nie utrzymuje się na mojej buzi cały dzień, no ale cóż przy tłustej cerze trzeba się z tym liczyć. Nieznacznie jednak wygrywa MAC, choć tak jak mówię różnica nie jest jakaś powalająco duża

Małe porównanie kolorów:



Jak widać FLAMINGO jest dużo bardziej intenstwny, trzeba zatem uważać, aby podczas aplikacji nie uzyskać efektu rosyjskiej matrioszki :) PINK SWOON daje efekt bardzo subtelnego i delikatnego rumieńca. W przypadku obu produktów możemy z łatwością stopniować efekt dokładając kolejne warstwy różu.

Podsumowując:
Jestem bardzo zadowolona z obydwu produktów. Strasznie pozytywnie zaskoczył mnie róż ze sleeka, który dostałam blondeshead :*. Uważam, że jest to produkt godny zainteresowania szczególnie biorąc pod uwagę jego jakość i cenę. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...