paznokcie pielegnacja kolorówka wlosy makijaze
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skinfood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skinfood. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2011

Skinfood Peach Sake Pore Serum

Kolejny azjatycki kosmetyk, tym razem zakupiony po przeczytaniu pochlebnej recenzji na jego temat u Maus. Nabyłam go już jakiś miesiąc temu na ebay'u. Zacznijmy od kilku zdjęć:




Może na początku wspomnę, że wszystkie produkty marki Skinfood, które miałam przyjemność do tej pory testować w większym lub mniejszym stopniu spełniały moje oczekiwania. Ten także nie okazał się gorszy. Za około 40 złotych otrzymujemy 45 ml produktu- stosunek ilości do ceny jest wiec bardzo zadowalający. Opakowanie solidne, dość ciężkie. Posiada pompkę nabieranie produktu jest zatem bardzo higieniczne a to niewątpliwie wielki plus. Co do samego produktu to producent twierdzi, że ma on zmniejszyć widoczność porów i pomóc z problemem przetłuszczającej się cery. Ja zacznę od tego, że pachnie brzoskwinią i wódką -identyczne jak puder z tej samej serii. Mnie na dłuższą metę zapach zwyczajnie przeszkadza, ale całe szczęście znika po aplikacji. Ma konsystencje lekkiego, białego kremu i co najważniejsze błyskawicznie się wchłania. Twarz po jego użyciu jest przyjemnie gładka- efekt porównywalny jak po zastosowaniu skinfood-owego sypańca. Zmniejsza widoczność porów chociaż moich nic nie jest w stanie zamaskować tak jak bym chciała. Pomógł mi w walce z przetłuszczaniem się buzi - mam wrażenie, że twarz świeci się po nim dużo mniej. Dobrze spisuje się jako baza pod makijaż- nic się nie roluje. Nie uczulił i nie zapchał mnie- chociaż w tym przypadku to już bardzo indywidualne sprawa.

Podsumowując: jestem jak najbardziej na TAK, kolejny azjatycki kosmetyk, który przypadł do gustu mojej skórze- azjatycka mania trwa...

niedziela, 29 maja 2011

Pojedynek gigantów czyli Vichy Dermablend kontra Skinfood peach sake silky finish powder

Na wstępie chciałam przeprosić, że notki pojawiają się tak rzadko, ale niestety mam ostatnio mało wolnego czasu. Chciałam zrobić dziś dla Was porównania dwóch pudrów,które są zresztą bardzo popularne, a mianowicie Vichy Dermablend oraz produktu z grona kosmetyków azjatyckich czyli Skinfood peach sake silky finish powder. O pierwszym z nich robiłam już recenzję tu, drugi zaś to nowość- w mojej kosmetyczce gości od jakiś dwóch tygodni- ale ten czas zupełnie wystarczył na wyrobienie o nim opinii. 

Na początek kilka zdjęć:













STOSUNEK CENY DO ILOŚCI-  remis
Puder ze skinfood jest tańszy- jeśli oczywiście weźmiemy pod uwagę ebay- kosztuje około 40-45 złotych (cena zależna od kursu dolara) z darmową przesyłką. Za taką cenę dostajemy 15 gram produktu. Vichy to wydatek około 90 zł (cena standardowa - bez promocji) otrzymujemy jednak 28 gram pudru. Mniej więcej wychodzi więc na to samo. Dermablend wymaga jednak wyłożenia większych pieniędzy od razu.

OPAKOWANIE- rzecz gustu, moim zdaniem wygrywa Vichy
Dermablend ma plastikowe przezroczyste opakowanie z czarną zakrętką. Jest proste- eleganckie - wszelkie informacje znajdują się na wieczku. Jeśli chodzi o Skinfood mamy do czynienia z plastikowym opakowaniem oraz kartonową zakrywkę- w tym przypadku mamy wiele napisów- co nie do końca mnie przekonuje - wole prostotę.Denerwuje mnie też to, że dostajemy około połowę opakowania pudru - to w pewien sposób oszukanie klienta, który ma wrażenie że jest go więcej. W obu przypadkach do opakowania dołączony jest aplikator-puszek. Jest także siateczka-przez którą dozujemy ilość pudru, która w momencie zakupy jest zaklejona.

MAT - remis
Ani jeden ani drugi nie jest w stanie zapewnić mojej tłustej buzi matu na cały dzień, spokojnie wystarcza jednak na kilka ładnych godzin. W obydwu przypadkach przydałoby się jednak konturowanie - odrobinka różu czy bronzera sprawia,że nasza buzia wygląda zupełnie inaczej.

EFEKT NA TWARZY- wygrywa Skinfood
Skinfood daje efekt bardzo delikatnej gładkiej buzi- nie umiem tego opisać, musicie mi wierzyć na słowo. Twarz jest wygładzona delikatna - super. Vichy w tym przypadku sprawdza się całkiem dobrze- ale to jednak nie to samo. Zarówno jeden jak i drugi trzyma makijaż w ryzach przez wiele godzin. Nie bielą - chociaż gdyby się bardzo postarać i nałożyć kilka grubych warstw można uzyskać efekt gejszy

DOSTĘPNOŚĆ- wygrywa Vichy
Vichy znajdziemy w większości aptek. Jeśli chodzi o Skinfood można zakupić go tylko przez internet. I tu polecam oczywiście ebay, bo na polskich stronach oraz allegro ceny są potwornie zawyżone. Przesyłka idzie ekspresowo wiec w zasadzie to także nie problem.

WYDAJNOŚĆ-remis
Muszę przyznać, że to dobra inwestycja - wystarczy na długo gdyż niewielka ilość nałożona na twarz daje już oczekiwane efekty. Zatem to bardzo dobra inwestycja.


Zarówno jeden jak i drugi to produkty godne polecenia. Warto je wypróbować, ale gdybym teraz miała zdecydować się na jeden z nich chyba byłby to Skinfood. Teraz zostaje mi tylko używać- wystarczą mi na długi czas:) 

wtorek, 17 maja 2011

Skinfood korektor pod oczy- recenzja

Czy jest jeszcze osoba,która nie zna tego produktu? Jego częstotliwość pojawiania się na blogach i we wszelkiego rodzaju filmikach pobiła rekordy. Zachęcona tak licznymi, pozytywnymi recenzjami postanowiłam przekonać się o jego działaniu na własnej skórze i..... to była dobra decyzja!
Należy od do produktów,które pokochałam od pierwszego użycia i chyba tak już zostanie :)

Skinfood Salmon Darkcircle Concealer w całej okazałości:

Powiem, krótko on jest REWELACYJNY! Zacznijmy od ceny - za około 35 zł (cena na ebayu zależna jest bowiem od kursu dolara) otrzymujemy 10 gram produktu. Wydaje się mało? Wcale nie! Jego konsystencja jest tak kremowa,że wystarczy odrobinka aby pokryć nasze sińce. Jest to kosmetyk bardzo wydajny - używam go codziennie od momentu zakupu, a zużycie jest  niezauważalne. Podoba mi się również opakowanie jest ładne i solidnie wykonane. Obawiałam się, że będzie pachniał rybą, czego chyba na dłuższą metę nie byłabym w stanie znieść, to jednak nie prawa - ma on co prawda delikatny zapach nie nazwałabym go jednak rybnym ;P
Możemy bez problemu zakupić go na ebayu, allegro lub innych stronach oferujących kosmetyki azjatyckie. Trzeba jednak uważać na ogromne marże naliczane przez sprzedających- rozbieżność cen jest ogromna!
Jest dostępny w dwóch odcieniach, to nie zbyt wiele, no ale w końcu jest to produkt przystosowany i robiony pod rynek azjatycki. Rozświetla okolice oczu, dość dobrze kryje ja nie mam jednak jakiś wybitnie dużych problemów z cieniami i opuchlizną.Idealnie stapia się ze skórą. Daje efekt tafli wody, który wielu osobom nie do końca się podoba. Odrobina pudru i po sprawie :) Firma oferuje nam także puder z tej samej serii przeznaczony do utrwalenia korektora-ma on żółtawy odcień i głęboko rozważam jego zakup. Nie zbiera się w zmarszczkach, nie waży się oczywiście nałożony w "normalnych" ilościach. Przy ekstremalnej ilości warstw może się to jednak zdarzyć, ale wiadomo- co za dużo to nie zdrowo... I tak jest jednak o niebo lepiej niż w przypadku innych korektorów. Nie nadaje się do stosowania na wypryski nie jest on wiec produktem uniwersalnym.
Na okolicach oczu spisuje się jednak cudownie, nie wysusza... CUDO 

<3 

Jeśli macie okazje przetestować ten produkt, serdecznie polecam !

pozdrawiam :*

piątek, 13 maja 2011

Moje pierwsze azjatyckie zakupy....

Tak, jestem zakupoholiczką, do tego w pełni świadomą zakupoholiczką...
Tak polecaliście te wszystkie cudeńka z Azji, że nie mogłam się powstrzymać...
I dzięki uprzejmości mojej kochanej Kasi, prowadzącej bloga "What's in my blonde head" udało mi się zrealizować marzenia...


Więc zacznijmy od początku:
1. Skinfood salmon concealer - cena ok.32 zł- pierwsze wrażenie: kremowy, bardzo ładnie stapia się ze skórą, dość dobrze kryje, ogólnie rzecz biorąc jak dotychczas bardzo pozytywnie :)
2.Skinfood peach sake silky finish powder - cena ok. 45 zł- po pierwszym użyciu efekt WOW, moja buzia była tak gładka i miła w dotyku, już jednak widzę, że bez konturowania się nie obędzie... Potestuje i zrobie recenzje porównawczą z Vichy Dermablend
3.The face shop- Black head maseczka peel of -cena 15 zł- postanowiłam zawalczyć z moim wągrami... mam nadzieje, że tym sposobem się uda
4. The face shop - Black head paseczki oczyszczające na nos 7 sztuk - cena 16 zł- kolejny produkt do walki z wągrami... Zamówiłyśmy z Kasią dwa opakowania, jedne to plastry z węglem drugie nie... podzielimy się paseczkami i sprawdzimy,które lepsze:)


Recenzje i więcej zdjęć wkrótce...
Fascynację kosmetykami azjatyckimi uważam za rozpoczętą...
:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...