niedziela, 30 stycznia 2011

Zakupy styczniowe + recenzja balsamy do skórek i paznokci z essence ;)

Witam kochani :***




Czas leci strasznie szybko... mamy już koniec stycznia. Chciałam pokazać Wam produkty,które kupiłam w ostatnim czasie. Nie jest tego dużo, bo akcja DENKO wciąż trwa, ale oglądając Wasze blogi nie mogłam powstrzymać się przed zakupem czegoś z najnowszej limitowanki essence, dostępnej w Naturach. Wybór padł na paletkę oraz śliczny <3 różowy lakier :) Zakupiłam tez maseczkę oczyszczającą z Ziaji, koszt to jedyne 1,59 zł wiec nie mogłam się powstrzymać :))) Aaaaa i żelowe wkładki  do butów z KIWI, które podobno mają poprawić komfort noszenia butów na wysokim obcasie - zobaczymy czy działają.










 **********************************************************************************



Opowiem Wam teraz o mojej przygodzie z SOS nail savers marki Essence. Produkt ten zakupiłam w ubiegłe wakacje. Oczywiscie po kilku uzyciach włozyłam do szuflady i odkryłam ponownie z racji gruntownych porządków w kosmetykach dopiero niedawno. Stwierdziłam, że jest to znak do rozpoczęcia kuracji :)) moje paznokcie po stosowaniu NailTek'a są w dużo lepszej kondycji (ale o tym po zakończeniu kuracji) czas wiec zadbać o skórki. Po latach obgryzania, a potem wycinania (tak wiem niewolno) nie były w dobrej kondycji. Teraz juz jest duzo lepiej i to własnie dzięki temu kremikowi. Jest to balsam do skórek i paznokci, ja stosuje go tylko na skórki. Ma gęstą,bogatą konsystence i dość intensywny zapach,który mi przypomina migdały. Nadaje się do użytku w ciągu 36 miesięcy od otwarcia. Dość szybko się wchłania, ale wiadomo, że zostawia tłusty film - dlatego też osobiście polecam stosowanie na noc. Ładnie nawilża skórki, stają się taki elastyczne i wyglądają duzo lepiej. Opakowanie to standardowy słoiczek- nic specjalnego. Na zakrectce wzorek z kółek. Sam balsam jest dwukolorowy, ułożony warstwami. Nie pamietam ile dokładnie kosztował (pewnie około 10 zł) nie wiem tez czy jest nadal dostępny. Nie mniej jednak bardzo go polubiłam;)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

MySecret biała kredka do oczu

Witam :*
Na poczatku chciałabym przeprosić Was za nieregularność w pisaniu, ale sami wiecie raz zajecia pozwalają mi na codzienne dodawanie postów, a innym razem ciezko znaleźć czas chocby raz w tygodniu. Dzis chciałabym opowiedziec Wam o białej kredce do oczu firmy MySecret (marka dostępna w drogeriach Naura). Zakupiłam ją jakies pół roku temu w celu stosowania na linie wodną. Nie chciałam inwestowac w cos drozszego,bo wczesniej nie stosowałam tego typu produktu i zwyczajnie chciałam zobaczyc jak bedzie sie on prezentował na moim oku. Koszt ok 5 zł. Kredka mogłaby byc bardziej miekka, ale nie jest zle z aplikacją wiekszych problemów nie ma, nie jest ona w zaden sposób bolesna  czy nieprzyjemna. Kolor(oczywiscie mój aparat troszke tu przekłamuje) standardowa biel nooo moze odrobinke(!!) wpadająca w wanilię (ale minimalnie!). Najgorzej jest z wytrzymałoscia z moich oczu znika po jakis 4 godzinkach - mizernie. Nie mam pojecia czy jest to jakas limitowanka czy nie, nie mniej jednak w mojej Naturze jest nadal dostępna(specjalnie sprawdzałam)  Podsumowując nie jest źle, ale szału nie ma ;)))) Gorąco pozdrawiam

niedziela, 16 stycznia 2011

For your beauty - okrągła szczotka do masażu




Kolejna rzecz odkryta dzięki youtube. Jest rewelacyjna, ale dość inwazyjna więc osobom z naczynkami albo bardzo wrażliwą skóra moze nie pasować. Teraz przejdźmy do działania. Świetnie nadaje się do masaży ud, pośladków i brzucha podczas kąpieli... Dzięki czemu kosmetyki antycellulitowe,wyszczuplające czy nawilżające się świetnie wchłaniają i są bardziej efektywne. Co więcej idealnie zapobiega wrastaniu włosków, a nogi ogolone po takim masażu będą gładkie jak nigdy. Ma bardzo wygodną rączkę, dzięki czemu niewyslizgnie się z ręki, mam ją od pół roku i wszystko jest z nią ok. Koszt ok 10 zł. dostępna tylko w Rossmanie. Gorąco polecam.


mała dopiska pokaze Wam bransoletkę, która ostatnio mi się bardzo podoba, ale niestety musi poczekać na swoją kolej... ilość wydatków związanych ze studniówką nie pozwala jej narazie do mnie przybyć. Mam nadzieje ze jeszcze potem ją znajdę

wtorek, 11 stycznia 2011

MOJA PRZYGODA Z ESSENCE cz.1

Od kiedy Essence pojawiło się w drogeriach Natura co jakiś czas zakupuje produkt tej firmy, nie mniej jednak nie należę do osób wyczekujących kolejnej limitowanki. Chce dziś opowiedzieć Wam o moim ulubionym produkcie z tej firmy , a jest to Eyeliner pen extra longlasting.


Zawsze miałam problem ze zrobieniem kreski eyelinerem w pędzelku, mam jakąś drgającą rękę ;) Postanowiłam wypróbować wiec w wersję w pisaku i muszę przyznać ze jest to dla mnie duzo łatwiejsza opcja. Nie jest to drogi produkt zapłaciłam ok 10 złotych. Kolor standardowo czarny. Zwolenniczki cienkich kreseczek mogą nie być zbyt zadowolone- pisak nie jest tak precyzyjny jak pędzelek.

Czytałam, że wielu osobom aplikator jakby zasechł i przerywał - ja czegoś takiego nie zauważyłam a używam tego produktu od jakiś 5 miesięcy. Jeśli chodzi o trwałość to jest przeciętnie. Nie jest to produkt wodoodporny więc mały deszcz lub łzawiące oczy i kreska rozmazana. Całe szczęście się jednak nie kruszy. Ogólnie jest to produkt dobry, ale nie rewelacyjny. Bardzo podoba mi się forma pisaka, ale kolejnym razem wypróbuje chyba inny produkt w tej formie...

niedziela, 9 stycznia 2011

Kuracja oficjalnie rozpoczęta...

Kolejna część mojego noworocznego postanowienia brzmi : OGARNIAM PAZNOKCIE !!
Po latach obgryzania, z którym udało mi sie na szczęście wygrać, są słabe, miękkie, łamliwe a do tego potwornie się rozdwajają. Jak wiecie, albo nie (nie wiem czy juz o tym wspominałam :) ) mam w tym roku studniówkę. Początkowo planowałam załozyć akryle, ostatecznie jednak zrezygnowałam z tego pomysłu i te pieniadze postanowiłam zainwestować o poprawianie ich kondycji. Nie wstawiam zdjęcia moich paznokci- uwieżcie mi, że nie ma co oglądać. Zakupiłam zestaw Nail Tek, oczywiscie na allegro gdzie kosztuje połowe mniej niz w Dauglasie. Zestaw składa się z dwóch produktów, ale nie bedę się na ten temat jeszcze wypowiadać. Wszystko opisze po kuracji ;) Zobaczymy jakie rezultaty przyniesie. Trzymajcie kciuki :*

czwartek, 6 stycznia 2011

"Muszemiecie" czyli lista rzeczy, które wczesniej lub później zakupie :)))

Każdy ma jakieś noworoczne postanowienia - mam i ja :)) Swierdziłam, że koniec bezsensownego wydawania pięniędzy na kosmetyki, które sie powielają... w tym roku staram się kupować następny produkt dopiero gdy zuzyje poprzedni... Mam nadzieje ze się uda...trzymajcie kciuki :)) rozpoczynam więc wielki projekt DENKO:) Stworzyłam liste rzeczy, które planuje zakupić i postanowilam opublikować ją tu,aby przypominać sobie o niej zawsze gdy otworze bloga. A moze ktoraś z Was testowała jakis produkt z tej listy i jest w stanie mi coś o nim powiedzieć :))

1. Korektor MAC studio finish concealer


2.VICHY dermablend puder fixujący:
3. Baza pod cienie ArtDeco 





poniedziałek, 3 stycznia 2011

Moja przygoda z aparatem ortodontycznym

Witam :*

Wiem, że wiele z Was interesuje temat aparatów ortodontycznych. Postanowiłam wiec wypowiedzieć się w tej kwestii, bo nosze aparat już od 16 miesięcy. Mam nadzieje, że moje rady i przemyślenia będą dla Was przydatne. Podzielę swojego posta na etapy mam nadzieje,że ułatwi Wam to wyszukanie interesujących was informacji.

Przed założeniem aparatu:
Musimy zdawać sobie sprawę z czasu i kosztu leczenia. Do kosztu samego aparatu należy doliczyć koszt wizyt oraz przygotowania do założenia go (leczenie zębów, wykonanie zdjęć,ewentualna konieczność usunięcia zębów, koszt retencji).  Musicie zdawać sobie sprawę również z tego, że jest to proces długotrwały, samo noszenie aparatu stałego trwa od 1,5 roku do nawet 3 lat. Co więcej po zdjęciu aparatu stałego jest czas tzn retencji czyli utrwalania efektu leczenia podczas którego musimy nosić aparat ruchomy(zdejmowany) on trwa również ok roku.
Warto też zastanowić się nad wyborem ortodonty.Ich cennik też się często różni, jedni (jak np moja ortodontka) ma stały koszt wizyty kontrolnej niezależnie od tego co wykonuje inni natomiast koszt wizyty uzależniają od wykonywanych czynności.

Ogólnie i prosto o rodzajach aparatów:
Najprościej aparaty można podzielić na stałe i ruchome. Stałe to takie przyklejane do zębów, których nie możemy sami zdjąć
Oraz ruchome czyli takie, które zakładamy i zdejmujemy sami(je zazwyczaj stosuje się u dzieci oraz podczas retencji).

tak oto prezentuje się aparat ruchomy



 Najbardziej popularne rodzaje aparatów stałych to
 metalowe (tańsze, ale bardziej widoczne)
oraz
porcelanowe (mniej widoczne i droższe)
macie tu zdjęcie porównawcze dwóch aparatów stalych, róznica jest ogromna prawda?

1. wizyta :
nie musicie się do niej przygotowywać. Na pierwszej wizycie nikt nie założy Wam aparatu :)) Ortodonta obejrzy wasze zęby, opowie o rodzajach aparatów. Dostaniecie również skierowanie na wykonanie zdjęć

2.wizyta:
przynosicie wykonane zdjęcia. Macie robione wyciski (odlew kształtu waszych zębów i dziąseł). Dzięki temu ortodonta może przygotować odpowiedni dla Was plan leczenia

3.wizyta
Ortodonta przedstawi Wam plan leczenia, mówi ewentualnie o konieczności usunięcia jakiś zębów (ja musiałam pozbyć się aż czterech) i teraz zależnie od sytuacji albo dostajecie czas na wykonanie wszystkich zleconych zabiegów  (należy pamiętać, że przed założeniem aparatu musicie mieć wyleczone wszystkie ząbki) albo od razu przechodzi do zabiegu separacji (w wyżej wymienionych przypadkach może on być na 4.wizycie:) ). Separacja to nic innego jak założenie małych gumek między tylne zęby. Może to być bolesne dla osób posiadających bardzo małe przerwy między zębami. Z takimi oto gumeczkami chodzimy przez około tydzień

4./5. wizyta:
nadszedł moment zakładania aparatu. Samo zakładanie nie boli, wiec nie macie się czego obawiać. Trwa około godzinki (przy dwóch łukach). Co więcej... hmmm musicie wiedzieć ze na szóstkach lub siódemkach (wiadomo nie można porównywać różnych przypadków) macie założone metalowe pierścienie, a do każdego zęba przyklejony zamek. Przez zamki i pierścienie przeciągnięty jest drut. (im grubszy tym większy nacisk i bardziej boli )

Po założeniu:
początkowo możecie czuć się dziwnie. Ja miałam problem z ułożeniem ust :)) zęby mogą boleć bardziej lub mniej (ale to już sprawa bardzo indywidualna) możliwe są wszelkiego rodzaju otarcia itd.
Ważna jest higiena: konieczność mycia zębów po każdym posiłku. Na rynku dostępnych jest mnóstwo specjalistycznych produktów, ja początkowo kożystałam właśnie z nich, ale nie byłam zadowolona. Uważam, że to próba zarobienia pieniędzy. Oczywiście są rzeczy, które bardzo się przydadzą np. szczoteczka jednopęczkowa, która pozwala dokładnie wyczyscic przestrzec koło zamków.


szczoteczka jednopęczkowa

 Szczoteczki potwornie szybko się zużywają i trzeba je często zmieniac. Wizyty kontrolne są mniej więcej co 4-5 tygodni.
Jeśli chodzi o dietę to niezalecane jest zucie gumy, chociaż bardzo wiele osób do tego zalecenia się niestosuje i nic im się złego nie stało, nie można jeść twardych rzeczy, krówek ciągutek i gryźć jabłek bo możemy uszkodzić zamki.


Jeśli macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach- bardzo chętnie odpowiem. Należy jednak pamiętać, że leczenie ortodontyczne to sprawa dość indywidualna i w każdym przypadku może wyglądać trochę inaczej.
Mój post ma więc jedynie pokazać Wam jak wygląda cała akcja związana z aparatem z punktu widzenia osoby posiadającej go...


niedziela, 2 stycznia 2011

Rozdaniowo

1. Zapraszam Was wszystkich na rozdanie na bloga  The Urban State of Mind :) Nagrody są bardzo atrakcyjne, mysle ze warto tam zajrzec.



2. Zapraszam również do Greatdee do wygrania 2 atrakcyjne zestawy.



http://greatdee85.blogspot.com/2011/01/rozdanie-u-greatdee-d.html#comments

3. Kolejne rozdanie, tym razem u Hexxana , zapraszam do udziału:



4. Liczba rozdań jest ogromna, nastpępne na blogu "Co sroce w oko wpadnie" do wygrania jeden z 4 zestawów:



5. Nastepne bedzie rozdanie u Piękność dnia, wiecej informacji znajdziecie tu:



6. Lakierowe rozdanie u sabriel89



7. Rozdanie na blogu "Swirl Pearls":

8.Rozdanie u anulaat, do wyboru jeden z 3 zestawów:

9. Kolejne rozdanie, tym razem na blogu "A wszystko przez ten wizaż" :




10. Kolejne rozdanie, na która was zapraszam do wygrania bardzo atrakcyjne nagrody zresztą sami zobaczcie:

11. Kolejne, tym razem typowo lakierowe rozdanie :

a może pomadka?

POMADKA LIP ATTITUDE GLAMOUR KOLOR G18 - KOSZT 39 ZŁ





Nigdy nie lubiłam pomadek, nie przepadam za mocno podkreślonymi ustami - używałam błyszczyków lub pomadek ochronnych tyle. Czasem podkradałam szminkę mamie, ale wydawało mi się, że bardzo wysusza usta-ostatecznie zrezygnowałam... Ostatnio jednak podczas zakupów w Sephorze dłuższą chwilę spędziłam przy stoisku z pomadkami. Moja uwagę zwrócił kolor brudnego różu, na ustach wyglądał bardzo naturalnie i postanowiłam go kupić.Jest to pomadka firmy SEPHORA. Szminka ma śliczne, dość duże opakowanie. Na zakrętce niestety bardzo odbijają się palce, wszystkie zabrudzenia są bardzo widoczne. Sama szminka jest bardzo kremowa, świetnie się rozprowadza, nawilża usta. Osobiście uważam, iż jest to coś w rodzaju połączenia szminki z pomadką ochronną. Mój kolor jest naturalny, idealny do codziennego makijażu. Jeśli chodzi o utrzymanie na ustach to w moim przypadku jest średnio - ale mam skłonności do zjadania szminki (niestety). Gdy znika z ust robi to jednak bardzo równomiernie, nie daje więc efektu bardzo nienaturalnego makijażu. Jestem z niej bardzo zadowolona, dzięki niej przekonałam się do pomadek i chyba tak już zostanie :)))

sobota, 1 stycznia 2011

Kupiłam i...... szkoda,że kupiłam :(

W każdej kosmetyczce znajdują się tak zwane "niewypały", czyli produkty, które okazały się kompletną klapą. Niezaleznie od tego ile kosztowały to niestety zawsze są zmarnowanymi pieniędzmi. Chociaż zazwyczaj staram się  robić zakupy produkt po wczesniejszym przejrzeniu opini w internecie, to zdarza się i tak, że działam impulsywnie i zwyczajnie kupuje. Mam kilka takich kosmetyków, o których chciałabym Wam opowiedzieć. Więc zaczynamy.

1.PODKŁAD RIMMEL STAY MATTE- KOSZT OK 25 ZŁ/30 ML
kupiłam go latem, na szybko, skuszona promocją. Nigdy wcześniej nie miałam żadnego podkładu tej firmy cena nie jest wysoka stwierdziłam: ZARYZYKUJE (tym bardziej, że z tuszu glam eyes tej firmy byłam zadowolona). Może zacznijmy od tego co obiecuje producent:
"Siła naturalnych składników zawartych w podkładzie Stay Matte, gwarantuje efekt matowego wykończenia makijażu aż do 12 godzin.
Bawełna-skutecznie matuje cerę ;
rumianek- łagodzi podrażnienia;
ogórek- odświeża i nawilża "
Brzmi nieźle. Szkoda tylko, że jest kompletnie nieprawdziwe. Jest to podkład matujący więc powinien matowić ten robi to w minimalnym stopniu, a efekt utrzymuje się baaaaardzo krótko. Nieźle sie rozprowadza, ale bardzo szybko znika z buzi. Potwornie brudzi ubrania. Po kilku godzinach wygląda nieestetycznie. Krycie średnie, nawet bardzo średnie. Ogólnie nic specjalnego. Uzyłam go tylko kilka razy i leży w kosmetyczce (mam kolor 300 natural beige- przepraszam, że nie ma zdjęcia, ale chwilowo nie mam dostępu do aparatu). Zalety? Ma, ale zwiazane z opakowaniem - małe, poręczne, higieniczne. Ale nie ma to praktycznie znaczenia przy tak słabej jakości prosuktu. Nie wiem jak z innymi podkładami tej firmy, ale chyba zraziłam się na tyle, że nie kupie żadnego innego.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...