czwartek, 28 lutego 2013

Demakijaż idealny?


Perfekcyjny demakijaż? Ma być delikatny i jednocześnie skuteczny - znalazłam produkt, który spełnia wymagania:
Pur Bleuet od Yves Rocher - czyli woda do demakijażu twarzy i oczu z wyciągiem z bławatka:

płatek kosmetyczny został celowo "zafarbowany" żeby lepiej przedstawić konsystencję produktu! 
Dostępność/cena: W salonach Yves Rocher oraz online w cenie około 20 zł
Opakowanie: Plastikowe w odcieniach fioletu - zamykane na zatrzask - niestety w podróży lubi się otwierać, czego doświadczyłam wracając do domu. Także trzeba uważać... Zawiera 200 ml produktu
Działanie: Produkt o płynno- żelowej konsystencji. Bezbarwny - o bardzo delikatnym, praktycznie niewyczuwalnym zapachu. Jest bardzo delikatny- nie podrażnia oczu ( a łzawienie i pieczenie podczas demakijażu to mój odwieczny problem) odświeża, zmywa i łagodzi - same zalety. Niestety produkt nie poradzi sobie z makijażem wodoodpornym  - więc jeśli jesteś fanką tego typu kosmetyków do codziennego użytku - nie będziesz zadowolona. Mi jak najbardziej odpowiada 

środa, 27 lutego 2013

Lakier Maybelline Colorama numer 652

Dziś pokażę Wam lakier Maybelline z serii Colorama o numerze 652:

Lakier zamknięty w przezroczystym opakowaniu z czarną nakrętką. Pędzelek klasyczny - dobrze rozprowadza produkt. Kolor to połączenie szarości, zieleni i odcieni niebieskiego - ja nazwałabym go barwą moro. Na zdjęciach - dwie warstwy lakieru. Utrzymuje się standardowo od 2-4 dni - przy czym nie odpryskuje a jedynie ściera się na końcówkach co jest jego wielką zaletą.
Dostępny w drogeriach w cenie około 10 zł.

Jak Wam się podoba? 

Z serii: Moje róże do policzków- Stone Cosmetics Autumn Type

Kolejny kosmetyk ze Stone Cosmetics - tym razem odcień Autumn Type
czyli zgodnie z założeniami producenta przeznaczony dla kobiet o jesiennym typie urody:
Mozaika składa się z trzech odcieni różu ze srebrnym połyskiem- który jest delikatnie widoczny na zdjęciach. Zależnie od sposoby wymieszania kolorów możemy stopniować efekt. 
Na zdjęciu nałożyłam dość dużo produktu, aby jak najlepiej uchwycić jego kolor
Moją opinię o różach tej firmy możecie przeczytać TU

wtorek, 26 lutego 2013

DECUBAL - współpraca

Zapomniałam pokazać Wam kosmetyki, które testuję od jakiegoś miesiąca.
Produkty marki Decubal przeznaczone są do pielęgnacji skóry suchej,bardzo suchej i atopowej - czyli idealne na zimę - kiedy mam potworny problem z przesuszeniami i podrażnieniami. Czekajcie - opinia już niebawem :) 



Z serii: Moje róże do policzków - Sleek Sahara

Dziś pokażę Wam produkt marki Sleek w odcieniu Sahara
To typowo ceglasty odcień, który nie każdemu przypadnie do gustu:

Róże tej marki są BARDZO mocno napigmentowane- mała ilość wystarczy, żeby pokryć policzki kolorem. To zdecydowanie wpływa na wydajność kosmetyku - ale też stwarza duże ryzyko wyrządzenia sobie krzywdy. Szczególnie jeśli mamy mało wprawioną rękę. 
Dostępny głównie online w cenie około 30 zł. 

poniedziałek, 25 lutego 2013

Kolejne nowości od Barry M

Dzięki uprzejmości sklepu internetowego www.kosmetykibarrym.pl będę testować dla Was kolejne pomadki - tym razem czerwień (121) oraz koral (53) 
Recenzje niebawem :))

Z serii: Moje róże do policzków - Stone Cosmetics - Spring Type

Kolejny róż od Stone Cosmetics. Tym razem Spring Type
czyli produkt stworzony z myślą o kobietach o wiosennym typie urody. Jak prezentuje się na policzkach? Sami oceńcie :

Mozaika składa się z dwóch odcieni brązu i delikatnego różu. Są to odcienie w pełni matowe. Na policzkach   zdecydowanie bardziej widzimy brązowe tony. 
Na zdjęciach nałożony hojną ręką - dla uchwycenia koloru
Moją opinie o różach Stone Cosmetics możecie przeczytać TU

sobota, 23 lutego 2013

Z serii: Moje róże do policzków - Stone Cosmetics Winter Type

Kolejny post z serii o moich różach. 
Tym razem propozycja od Stone Cosmetics - Winnter Type
czyli produkt przygotowany z myślą o zimowym typie urody. Ja zimą nie jestem nie mniej jednak produkt bardzo lubię i dość często używam. Spójrzcie jak prezentuje się na policzkach:

Róż posiada drobinki rozświetlające - co trudno wyłapać na zdjęciu. To mozaika składająca się z ciemnego, brudnego różu, brązu bez drobinek oraz rozświetlającego brązu.
Moją opinię o różach tej firmy możecie przeczytać TU


Z serii: Moje róże do policzków - Mac Pink Swoon

Wiele razy pisałam Wam, że jednym z moich ulubionych kosmetyków do makijażu jest róż. Mam w swojej kosmetyczce kilka egzemplarzy i postanowiłam przez kilka dni pokazywać Wam jeden z nich. 
Jako pierwszy jedyny w moim kuferku produkt firmy MAC - odcień Pink Swoon
Produkt dostępny w salonach MAC w cenie 90 zł (przynajmniej ja tyle za niego zapłaciłam ponad rok temu - nie wiem czy ceny od tamtej pory uległy zmianie)
Typowo różowy - nie mniej jednak dość naturalny - ładnie ożywia cerę.
Na zdjęciach nałożony w dużych ilościach w celu przedstawienia koloru - na żywo mniej intensywny, dający delikatniejszy efekt.

Ogólnie produkt fajny - ale nie za te pieniądze :)


....................................................................................................................................

Pamiętajcie o trwającym rozdaniu na moim facebooku. Wiecej informacji TU

piątek, 22 lutego 2013

Lakier Eveline nr 707

Dziś chcę pokazać Wam lakier Eveline w odcieniu 707. Lakier pochodzi z pachnącej serii - nie wiem czy mam mało wrażliwy węch, nie mniej jednak ja żadnej woni perfum nie wyczuwam ;) dla mnie "pachnie" jak każdy inny lakier do paznokci...
na zdjęciu paznokcie pomalowane dwoma warstwami lakieru + essie good to go. Odcień - niektórzy określają jako cynober ;) - dla mnie to zwykły koral. W każdym razie jest żywy i optymistyczny.
Nie tworzy smug podczas nakładania, nie gryzie się z lakierami bazowymi i nawierzchniowymi innych firmy (nail tek, essie), nie bąbelkuje.
Na paznokciach całkiem fajnie się utrzymuje - bez odprysków około 3 dni- po tym czasie zaczyna ścierać się z końcówek. Nie odpryskuje jednak płatami - co uważam za wielką zaletę.
Uważam go za fajna propozycję w swojej kategorii cenowej (około 10 zł). Dostępny online oraz w małych drogeriach...



czwartek, 21 lutego 2013

Rozdanie: Testuj ze mną suplement diety Wyciąg ze skrzypu polnego od Vitamex-farm

Dziś przygotowałam niespodziankę dla tych, którzy obserwują mnie na facebooku. 
Serdecznie zachęcam do udziału do wygrania zastaw dwóch opakować suplementu diety, o którym pisałam w poprzedniej notce

Zasady są bardzo proste, wystarczy że:
1. Polubisz Mój świat.Moje kredki. na facebooku klik
2. Udostępnisz publicznie zdjęcie z informacją o konkursie
3. Zostawisz komentarz ze swoim adresem meil pod zdjęciem z informacją o rozdaniu



Konkurs trwa do 3 marca 2013 roku 
Zapraszam do udziału - testuj wyciąg ze skrzypu polnego razem ze mną!!

środa, 20 lutego 2013

Czas na włosy i paznokcie!

Nie jestem fanką suplementów diety, ale już nie raz miałam okazję przekonać się, że przyjmowane systematycznie przynoszą efekty. Dlatego propozycja testowania tego produktu bardzo mnie ucieszyła. Po zimie moim włosom i paznokciom  przyda się wzmocnienie i regeneracja. Producent obiecuje wiele- 
"[produkt] wzmacnia kruche i rozdwajające się paznokcie oraz sprawia. że słabe i matowe włosy stają się piękne i lśniące zachowując na długo swój naturalny kolor"

Czy faktycznie tak jest? Zobaczymy - odezwę się za 3 miesiące po skończeniu kuracji

Muszę przyznać, że producent pozytywnie mnie zaskoczył opakowaniem przesyłki - całość wyglądała jak urodzinowy prezent - lubię takie niespodzianki :)


wtorek, 19 lutego 2013

Postaw na usta - Szminka 153 Pink Ribbon od Barry M

Jakiś czas temu pokazywałam Wam pomadkę w odcieniu 147 Peachy Pink KLIK
Dziś chcę Wam pokazać kolejną propozycję od Barry M - tym razem coś odważniejszego, a mianowicie
odcień 153 Pink Ribbon
Opakowanie jak w przypadku poprzednika ładne, matowe i eleganckie. Bardzo w moim guście. Wykonane z plastiku - które u mnie, mimo noszenia w torebce narazie ma się całkiem dobrze. Chociaż podejrzewam, że nie jest w stanie przetrwać ekstremalnych upadków :)
Szminka, jak sami widzicie jest intensywnie różowa i co tu dużo mówić rzuca się w oczy. Efekt możemy jednak stopniować, wklepana w małych ilościach jest mniej intensywna. Nie jest to szminka nawilżająca, mimo to moich ust nie wysuszyła, ale dodam, że nie używałam jej przez kilka dni z rzędu. Dobrze się utrzymuje i co ważne schodzi z ust w miarę równomiernie.
Jak każda intensywna pomadka wymaga jednak wypielęgnowanych ust - w przeciwnym razie podkreśli wszystko to co chciałyśmy ukryć. I zamiast dodać uroku - zepsuje cały makijaż.
Dla mnie tego typu pomadki to nowość - kiedyś unikałam mocnego koloru na ustach.. Początkowo czułam się dziwnie i nieswojo, ale z biegiem czasu po prostu przyzwyczaiłam się do siebie w takiej wersji. Patrząc na zdjęcia powiem nieskromnie, że efekt nawet mi się podoba :)  Myślę, że tego typu makijaże będą fajną opcją na wiosnę i lato - nie wymagają mocnego podkreślania oczu- są więc szybkie i na pewno zwracają uwagę.

Dostępność/cena: Głównie internet np. TU w cenie 22,80 zł


Aktualnie możecie skorzystać z promocji na cały asortyment sklepu www.kosmetykibarrym.pl .
Wpisująca hasło: barrym otrzymujecie zniżkę -15%




produkt otrzymałam do testów dzięki uprzejmości sklepu internetowego kosmetykibarrym.pl nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna





środa, 13 lutego 2013

Dołącz do mnie na facebooku :)

Nie wiem czy zauważyłyście, ale postanowiłam założyć fan page na portalu facebook
Jeśli chcesz być na bieżąco dołącz do mnie!
:)


wtorek, 12 lutego 2013

Moja opinia o Essie Good to go

Wreszcie trochę wolnego czasu wiec włączacie swoją ulubioną muzykę/telewizję i postanawiacie wykorzystać ten czas tylko dla siebie. Sięgacie do swojego zbioru lakierów, bierzecie kolor na który macie ochotę i malujecie... Gdy wszystko jest już gotowe a wy siedzicie i podziwiacie efekty pracy nagle dzwoni telefon, ktoś puka do drzwi... I nagle wszystko trafia szlag, bo lakier nie był jednak do końca suchy i pojawiły się na nim nieestetyczne odgniecenia. Znacie to? Bo ja doskonale...

Lubię mieć pomalowane paznokcie, ale sytuację jak wyżej doprowadzają mnie do szału. Dlatego kiedy w świątecznej paczce znalazłam Essie Good to go, który od dawna był na mojej wish liście byłam zachwycona! Czy słusznie? 


 Dostępność: internet/ perfumerie/ super pharm 
Cena: około 30-40 zł zależnie od miejsca zakupu
Opakowanie:
standardowe- identyczne jak w przypadku lakierów z tej firmy. Estetyczne, wygodne i ładne, ale ciężkie do sfotografowania, bo odbija światło. Pędzelek też jak najbardziej poręczny. Wszystko oceniam na +
Działanie/konsystencja:
Na pierwszy rzut oka zwykły bezbarwny lakier. Nałożony na dowolny kolor jednak zdecydowanie przyśpiesza jego wysychanie. I to zauważalnie - w ramach testów na jeden świeżo pomalowany lakierem paznokieć nałożyłam Essie good to go, na drugi nie. Odczekałam chwilę i zaczęłam normalnie funkcjonować :) ten pokryty topem wytrzymał bez uszkodzeń - bez niego niestety nie.... 
Ładnie nabłyszcza paznokcie - daje trochę efekt porównywalny z lakierami hybrydowymi (przynajmniej na moje oko:)). Mam nadzieję, ze na zdjęciu zauważycie ten efekt. Starałam się jak mogłam.
 Fajnie sprawdza się też jeśli chcecie odświeżyć swój manicure, który nadal trzyma się cało, ale stracił na swojej świeżości. Przedłuża trwałość lakieru - nie mniej jednak nie zauważyłam jakiejś spektakularnej różnicy pod tym względem. 
Co ważne nie gryzie się z produktami innych marek co bardzo mnie cieszy, bo lakierów essie w swoich zbiorach nie mam :)

Wady:
*Produkt niestety dość szybko gęstnieje. Mam go od końca grudnia a już zauważyłam zmianę w konsystencji... Obawiam się, że nie będę w stanie zużyć go do końca... 
* cena - mógłby być tańszy



piątek, 8 lutego 2013

Bibułki matujące czyli jak odświeżyć makijaż w kilka chwil

Bibułki matujące to produkt, który noszę w torebce wybierając się na imprezę. Przydają się również chociażby na uczelni szczególnie jeśli mamy skłonność do przetłuszczania się cery...

Dodaj napis


Chyba każda z nas miała z nimi styczność. Moje pochodzą z Douglasa, kosztowały jedynie 9,90 zł.
Zapakowane są w kolorowe,estetyczne opakowanie. Kartonik zawiera 50 sztuk....
Ładnie zbierają z twarzy sebum nie uszkadzając przy tym makijażu (wystarczy przyłożyć bibułkę ruchami dociskającymi do naszej twarzy). Nie zostawiają na twarzy żadnej warstwy - ponieważ nie są pokryte  żadnym kosmetykiem do makijażu. Potem możemy delikatnie przypudrować buzię by dłużej utrzymać efekt matu, bądź pominąć ten krok jeśli nie czujemy takiej potrzeby :)

Jedna bibułka swobodnie wystarcza aby zebrać sebum z całej twarzy...

A Wy macie swoje ulubione bibułki?

środa, 6 lutego 2013

Punktowy pogromca niespodzianek? Nie, raczej nie... ZiajaMed punktowy reduktor trądziku

Już wcześniej Wam pisałam, że gdy jeden produkt dowolnej marki przekona mnie do siebie mam ochotę wypróbować resztę z nadzieją, że będą tak genialne jak poprzednik. Po zakupie bardzo fajnego żelu do mycia twarzy, który pokazywałam Wam TU, w zakupowym szale do mojego koszyka trafił mniej udany krem do twarzy, o którym poczytacie tutaj. Teraz przyszła kolej na recenzję ostatniego produktu z serii. Przed Wami punktowy reduktor trądziku od Ziaja Med :


Opakowanie:
Ziaja jak zawsze stawia na prostotę. 15 mililitrowa tubka identyczna jak w przypadku żeli pod oczy z tej firmy. Nie urzeka ale też nie straszy. Biorąc pod uwagę cenę około 10 złotych nie ma co narzekać:) 
Jest zakończone "dziubkiem"  wiec możemy nałożyć produkt w miarę precyzyjnie. Wykonane z miękkiego tworzywa.
Konsystencja/działanie:
Produkt to zielonkawy, dość gęsty żel - nałożony na wybrane miejsce nie spływa, a gęstnieje i zasycha tworząc coś w rodzaju powłoczki, którą można łatwo oderwać (jak w przypadku maseczkę peel-off)
Niestety nie zauważyłam żadnego działania produktu - poza tym przez swoja formę łatwo "odrywa się" od ciała w nocy - a własnie na noc najczęściej go nakładałam.  Niestety nie zauważyłam żadnego działania - nie przyśpieszył gojenia, nie zniwelował zaczerwienienia - nie zrobił zupełnie nic. No może oprócz tego, że zadziałał na moją psychikę - miałam poczucie, że coś tam jednak zrobiłam tyle:) czy dla takiego poczucia warto wydać pieniądze? Chyba jednak nie...


miałyście? używałyście? 


wtorek, 5 lutego 2013

Pomadka Peachy Pink 147 od Barry M

Tak jak Wam wcześniej wspominałam otrzymałam niedawno,do testów, pomadki firmy Barry M, 
dziś przedstawię Wam pierwszą z nich w odcieniu nr 147 Peachy Pink


Opakowanie:
Czarne, klasyczne, matowe i bardzo eleganckie - jak najbardziej w moim guście. Wiele razy wspominałam, że właśnie tego typu opakowania lubię najbardziej. Wykonane z plastiku, z którym jak narazie mimo noszenia w torebce nic się nie dzieje - chociaż podejrzewam, że nie jest w stanie wytrzymać ekstremalnych upadków, które całe szczęście mnie się nie przydarzyły. Logo firmy widoczne na zakrętce nie ściera się. 
Dostępność/cena:
Szminka dostępna głównie w sprzedaży internetowej np w sklepie kosmetykibarrym.pl w cenie 22,80 zł
Kolor/aplikacja:
Jak sama nazwa wskazuje pomadka ma odcień brzoskwini z różowymi tonami, które jednak na moich ustach nie są dobrze widoczne - więc wszystko zależy od Waszej naturalnej pigmentacji warg. U mnie wygląda jak typowo brzoskwiniowa. Pomadka jest mocno napigmentowana, ale pozwala nam stopniować efekt. Wklepana palcem daje jedynie delikatny odcień, natomiast nałożona w większych ilościach pokryje nasze usta całkowicie swoim pigmentem. Nie jest to szminka, która nam usta nawilży, zresztą tego typu pomadki zazwyczaj dają efekt półtransparentny. Źle wygląda na przesuszonych, spierzchniętych ustach w związku z tym używając jej musimy poświecić naszym wargom trochę uwagi:)



Pomadka daje dość naturalny efekt na ustach, sprawdzi się w makijażu dziennym. Ja czekam na wiosnę i lato bo właśnie z takim ciepłym czasem kojarzy mi się jej odcień. Jej trwałość jest również zadowalająca. Nie jest to szminka o przedłużonej trwałości, która zasycha na ustach - trzeba być tego świadomym. Nie mniej jednak u mnie utrzymuje się około 3 godzin bez poprawek, zakładając ze przez ten czas jedynie pije. W ust schodzi równomiernie dalej wyglądając naturalnie 

Jak najbardziej jestem zadowolona z tego produktu i mam zamiar sprawdzić kolejne odcienie, postanowiłam ostatnio więcej uwagi poświecić na makijaż ust. Zazwyczaj używałam jedynie naturalnych kolorów szminek i błyszczyków czas to zmienić! Bo jak nie teraz to kiedy?:)

Mam dla Was dobrą wiadomość jeśli chcecie zakupić jakiś produkt marki Barry M macie świetną okazję - rabat -15% na wszystkie kosmetyki w sklepie kosmetykibarrym.pl wystarczy, ze podczas zakupów użyjecie kodu : barrym



produkt otrzymałam do testów dzięki uprzejmości sklepu internetowego kosmetykibarrym.pl nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

poniedziałek, 4 lutego 2013

Szkolenie - makijaż wieczorowy

Wychodząc z założenia, że człowiek uczy się całe życie - a swoje pasje trzeba rozwijać jakiś czas temu (dokładnie na początku lutego) wzięłam udział w szkoleniu dotyczącym makijażu wieczorowego. Oferta była dostępna na gruponie - obejmowała cykl trzech szkoleń. Ja zdecydowałam się na jedne zajęcia, zresztą za namową mojej koleżanki Marty, która w poprzednim szkoleniu uczestniczyła. Była jak najbardziej zadowolona - zresztą możecie same przeczytać o tym TU.

Marta z bloga make-up-today była naszą modelką :)
Koszt uczestnictwa w zajęciach to 50 zł - muszę przyznać, że cena jak najbardziej atrakcyjna - tym bardziej,że organizatorzy zadbali o przekąski oraz ciepłe napoje w trakcie przerwy. Zajęcia trwały 4 godziny i przez wizażystki marki GOSH.(nie miałam wcześniej praktycznie nic wspólnego z tą firmą wiec miło było zobaczyć ich kosmetyki w akcji) Jedna z nich prowadziła zajęcia druga natomiast malowała losowo wybrane osoby. Zajęcia oparte były głownie na zasadzie pokazu, brakowało mi trochę praktycznego machania pędzlami - ale byłam tego świadoma zapisując się na szkolenie:)
Sprawca całego "zamieszania" ;) była Firma Handlowa Testa z Olsztyna - i to jak się domyślanie właśnie w Olsztynie odbywały się zajęcia

Jeszcze przed szkoleniem...
Napisze Wam kila przydatnych informacji, które wyniosłam ze szkolenia oraz moich własnych przemyśleń, wiem, że niektóre z nich mogą się Wam wydawać banalne, ale wiem, że mojego bloga czyta też wiele młodszych dziewczyn dla których mogą się one okazać przydatne:
  • gdy wykonujesz makijaż wieczorowy zawsze pamiętaj o bazie pod makijaż odpowiednio dobranej do potrzeb Twojej skóry. Jeśli masz cerę tłustą zainwestuj w bazę matującą, przy cerze suchej czy dojrzałej lepsza będzie baza rozświetlająca ( i tu polecam zakup baz pod makijaż w postaci próbek, które są dostępne na allegro oczywiście jeśli tego produktu nie używasz zbyt często)
  • zawsze pamiętaj o bazie pod cienie do powiek, ja polecam np 
  • produkty o konsystencji musu, żelu (róże, rozświetlacze) nakładaj na podkład przed przypudrowaniem twarzy, bezpośrednio na podkład - dopiero potem przypudruj twarz
  • pamiętaj, że kosmetyki posiadające wysoki SPF na zdjęciach wychodzą bardzo, baaardzo jasno czasem wręcz biało 
  • mocno roztarny czarny bądz grafitowy cień do powiek na zdjęciach może wpadać w granat (!)
  • sztuczne rzęsy, mocno podkreślone oczy czy nasycone usta - to dobre opcje na makijaż wieczorowy 
  • pamiętaj o zabraniu ze sobą bibułek matujących - pozbędziesz się z twarzy sebum nie uszkadzając makijażu 





sobota, 2 lutego 2013

Technik usług kosmetycznych- mały krok w realizacji kosmetycznych marzeń...

Jak niektórzy z Was wiedzą studiuję gospodarkę przestrzenna - czyli kierunek zupełnie nie związany z moim blogiem i całą jego otoczką. Z perspektywy czasu stwierdziłam, że chce zrobić krok do przodu i zacząć coś powiązanego z moim zainteresowaniami. Oczywiście z pomocą przyszedł mi wujek google - i tak trafiłam na stronę internetową szkoły policealnej, która oferuje naukę na kierunku technik usług kosmetycznych
Nie chcę tutaj podawać konkretnej nazwy szkoły - jeśli któraś z Was jest zainteresowana taką informacją proszę o kontakt na prv. Jak wiecie mieszkam obecnie w Olsztynie i właśnie tu odbywają się zajęcia jest to jednak ogólnopolska sieć szkół i mają swoje placówki we wszystkich większych miastach w naszym kraju.

Nauka odbywa się w systemie zaocznym (zjazdy w weekendy - zazwyczaj co 2 tygodnie chociaż nie ma reguły) i trwa 4 semestry. Jest to szkoła z uprawnieniami publicznymi więc po jej zakończeniu pochodzimy do państwowego egzaminu - gdy zakończymy go wynikiem pozytywnym otrzymujemy tytuł technika.
Teraz krótki wykaz przedmiotów realizowanych na kierunku:
Zajęcia teoretyczne:
- Działalność gospodarcza i usługowa w salonie kosmetycznym
- Język obcy w kosmetyce
-Podstawy anatomiczno dermatologiczne w kosmetyce
-Kosmetyka pielęgnacyjna i upiększająca twarzy, szyi i dekoltu
-Kosmetyka pielęgnacyjna i upiększająca dłoni, stóp i ciała
Zajęcia praktyczne
-Zabiegi pielęgnacyjne i upiększające twarzy, szyi i dekoltu
-Zabiegi pielęgnacyjne i upiększające dłoni, stóp i ciała

Bardzo ważne jest to,że nauka oparta jest głównie na praktyce - tego typu zajęcia możemy podzielić na dwie części :
1. Pracownia kosmetyczna - czyli zajęcia na których uczymy się przebiegu i wykonywania podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych. Wszystkie ćwiczenia wykonujemy w parach, na swoich ciałach - nad wszystkim czuwa jednak opiekunka ( wykwalifikowany i pracujący w zawodzie kosmetolog) - nikomu na zajęciach jeszcze nie stała się krzywda :) Obowiązuje nas zmiana stroju - zakładamy fartuszki kosmetyczne. Przykładowe zabiegi, które do tej pory wykonywałyśmy to:
- henna i regulacja brwi
- podstawowy zabieg kosmetyczny z masażem twarzy
- maseczki algowe
- kwasy
- mikrodermabrazja

Z racji formy przeprowadzanych ćwiczeń nie tylko uczymy się jak wykonywać daną czynność, ale także mamy wykonany bezpłatny zabieg - przez naszą koleżankę z grupy. To zajęcia, które większość dziewczyn lubi najbardziej.

2. Wizaż - czyli praktyczna nauka makijażu. Forma identyczna jak w przypadku ćwiczeń poprzednich - malujemy koleżankę z grupy.  Co do tych zajęć mam mieszane uczucia - ze względu na duże dysproporcje co do umiejętności. Szczerze mówiąc na tych zajęciach nie dowiedziałam się nic odkrywczego - miałam za to okazję w praktyce poćwiczyć make up na innych twarzach.  Zajęcia te nie zastąpią jednak kursu wizażu i trzeba być tego świadomym


Zajęcia teoretyczne prowadzone są w formie standardowych wykładów.

Co ważne nauka jest BEZPŁATNA - jedyny koszt jaki ponoszę to opłata za przystąpienie do egzaminów (testów zaliczających semestr) jak łatwo policzyć całkowity koszt nauki to 400 zł - więc uważam, że warto :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...