paznokcie pielegnacja kolorówka wlosy makijaze

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Catrice Infinite Matt czyli kilka słów o podkładzie matującym

Podkład kupiłam z racji zakończenia poprzedniego i deficytu finansowego 
przeczytałam o nim kilka pozytywnych opinii w internecie i postanowiłam wypróbować, chociaż muszę 
przyznać, że mam mieszane uczucia...


ZALETY:
* opakowanie - sprawia, że podkład wygląda bardziej ekskluzywnie. Jest wykonane z solidnego, ciężkiego półmatowego szkła. Jest solidne. Podkład posiada pompkę, dzięki czemu aplikacja jest bardzo higieniczna
* cena- koszt to około 26 zł. Za 30 ml podkładu to,moim zdaniem opłacalny zakup
* efekt po nałożeniu na twarz - daje, ładny półmatowy efekt. Nie jest to płaski widoczny mat. Krycie średnie - przy większych problemach skórnych bez korektora się nie obędzie
* dostępność - do kupienia w Drogeriach Natura
* spory wybór odcieni- choć osoby o bardzo jasnej karnacji mogą mieć problem z wyborem
* konsystencja - kremowa, ładnie stapia się z buzia




WADY:
- brudzi - i to potwornie. Telefon, kołnierzyk wszystko upaprane podkładem (mimo ze aplikuje na niego puder)
-wytrzymałość- nie ma się co łudzić, że wytrzyma tak jak obiecuje producent 18 godzin, baaa on nie wytrzymuje nawet połowy tego czasu. Nie chodzi mi tu o efekt matu bo bez pudru na buzi nie ruszam się z domu, ale o jego krycie i obecność na buzi - jest to pewnie spowodowane tym, ze zwyczajnie się ściera
- ciemnieje na twarzy wiec uwaga bladziochy, bo może spotkać Was niemiła niespodzianka 


podsumowując: nie można powiedzieć ze jest to produkt zły, ale nie jest też idealny, w swojej kategorii cenowej uznałabym go za dość dobry,gdyby nie ścierał się tak szybko z twarzy polubiłabym się z nim dużo bardziej

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Ambasada Piękna - recenzja kosmetyków do włosów kręconych CHI

tak wiem, potwornie zaniedbalam bloga i musze przyznac, ze nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Nie bede obiecywac poprawy, bo zbliza sie sesaja i wszyscy studenci oraz absolwenci wiedza,ze to ciezki czas... moge powiedziec jedynie, ze postaram sie pisac czesciej:)

Jakis czas temu dostalam propozycje testowania kosmetykow od Ambasady Piękna, wiekszośc z Was pewnie slyszalo o tym portalu, te ktore nie mialy z nia stycznosci uprzedze ze strona ta oferuje profesjonalne kosmetyki w bardzo atrakcyjnych cenach dodatkowo daje mozliwosc nawiazania wspolpracy i zostania Ambasadorem Piękna :)



ZAINTERESOWANYCH ZAPRASZAM NA STONE www.ambasadapiekna.com

Produkty,ktore dostalam baaaardzo przypadly mi do gustu. Byl to moj pierwszy kontakt z kosmetykami marki CHI i musze przyznac ze bylo to jak najbardziej udane " spotkanie zapoznawcze",
Seria,która miałam przyjemność testować przeznaczona jest do włosów kręconych.
Ponad miesiąc używałam szamponu i regeneracji z tej serii więc mam już wyrobiona opinie na ich temat.


SZAMPON
CHI curl shampoo 355 ml


zdaniem producenta: "Produkt profesjonalny; specjalny szampon do włosów naturalnie kręconych i po trwałej ondulacji o niskim pH. Szampon Curl Preserve System delikatnie myje włosy wygładza i nawilża"
moim zdaniem: ciężko ocenić mi działanie samego szamponu, ponieważ stosowałam go razem z dołączoną do zestawu regeneracją, nie mniej jednak mogę stwierdzić ze dobrze oczyszcza włosy dodatkowo nie wysusza ich. W moim przypadku razem z odzywką widocznie podkreśla skręt

ODŻYWKA
CHI curl treatment- regeneracja do włosów 355 ml


zdaniem producenta: "Produkt profesjonalny, głęboko działająca regeneracja, wspaniale nawilża włosy, wzmacnia je i przywraca odpowiednie nawilżenie. Nadaje włosom wspaniały połysk, ułatwia stylizację. Polecana do włosów naturalnie kręconych jak i po trwałej ondulacji"
moim zdaniem: zdecydowanie nawilża włosy nie obciążając ich przy tym. Pozostawia je miękkie, miłe w dotyku. Po użyciu odżywki włosy nie puszą się, a ich skręt jest podkreślony


*****

Cała seria wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, piękny zapach, który dodatkowo długo utrzymuje się na włosach sprawia że czuje się jak świeżo po wyjściu z salonu fryzjerskiego. Seria nie obciąża włosów, moje włosy są odpowiednio nawilżona a ich skręt jest ładnie podkreślony.
Szkoda ze maja takie same opakowania przez co łatwo można pomylić się używając ich pod prysznicem.
Polecam wszystkim posiadaczkom kręconych i falowanych wlosów

wtorek, 3 stycznia 2012

Sztuczne rzęsy w roli głównej

Kochani w ostatnim czasie bardzo zaniedbałam mojego bloga, notki pojawiały się niezwykle rzadko, ale mogę Was zapewnić, że regularnie odwiedzam wszystkie blogi które obserwuje niestety nie zawsze mam możliwość skomentowania postów.

Dziś kilka słów o sztucznych rzęsach, zacznijmy od tego, że nie zajmuje się makijażem profesjonalnie i dawniej wydawało mi się, że przyklejenie sztucznych rzęs jest niezwykle trudne i zarezerwowane tylko dla makijażystek. Byłam w błędzie - okazuje się, że to całkiem łatwa sprawa. Wystarczy dobry klej 
z własnego doświadczenia wiem, że te dodawane do rzęs zazwyczaj nie spisują się najlepiej. I tu bardzo serdecznie polecam Wam klej DUO, który bez problemu dostaniecie na stoiskach marki Inglot. Kosztuje około 30 złotych jednak wystarczy Wam na bardzo długo i co najważniejsze świetnie się spisuje.


Rzęsy,które dziś Wam pokaże otrzymałam do przetestowania dzięki uprzejmości sklepu internetowego www.kkcenterhk.com
model, który otrzymałam jest dość wyrazisty, więc zwolenniczki delikatnego makijażu mogą nie być zadowolone, nie mniej jednak efekt, który dzięki nim uzyskujemy jest moim zdaniem bardzo ładny.  

 Oto propozycje makijaży z użyciem tych właśnie rzęs, makijaże zostały wykonane na moich koleżankach:






poniedziałek, 7 listopada 2011

Makijaż na konkurs u sroki

Po raz pierwszy postanowiłam wziąć udział w konkursie makijażowym. Sroka zorganizowała konkurs z okazji urodzin swojego bloga co sroce w oko wpadnie. Zadanie polegało na wykonaniu smoky eye niekoniecznie w klasycznej czerni. Moją modelką była koleżanka. Wyszło coś takiego:

 niestety nie udało mi się wygrać, ale trafienie do grona finalistek było dla mnie ogromnym wyróżnieniem i zaszczytem :)

Makijaż wykonany w brązach - głównym akcentem są długie i gęste sztuczne rzęsy. Całość wygląda jednak klasycznie:

a jak Wam podoba się ten makijaż?


Edit: Z perspektywy czasu nie wszystko mi się w tym makijażu podoba:) teraz mocniej podkreśliłabym brwi - ale cóż człowiek uczy się całe życie.

sobota, 8 października 2011

BIKOR - biały metaliczny cień mono

Na początku chcę serdecznie przeprosić za swoją długą nieobecność - niestety mam dość poważne problemy ze zdrowiem dlatego możliwość pisania bloga była mocno ograniczona. Ale teraz jest już lepiej i postaram się pisać do Was częściej.


Jakiś czas temu nawiązałam współpracę z firmą BIKOR znanej między innymi ze słynnej Ziemi Egipskiej. 
Dostałam do przetestowania dwa produkty. Dziś opowiem Wam o jednym z Nich:

CIEŃ MONO biały metaliczny

Od producenta: "Cienie wypiekane BIKOR występują w ośmiu energetyzujących kolorach. Można je stosować samodzielnie, na sucho i na mokro. Doskonale sprawdzają się również jako uzupełnienie cieni prasowanych. Główną zaletą cieni wypiekanych BIKOR jest niesamowita trwałość i nasycenie koloru. Duża zawartość pigmentu gwarantuje spektakularny efekt makijażu oczu. Cienie niezwykle rozpraszają światło, opalizują, tworząc trójwymiarowy efekt, są niedoścignione, gdy chcemy stworzyć tzw. makijaż glamour. Bogaty skład zapewniają substancje odpowiadające za prawidłową rozprowadzalność i przyleganie, adhezję do skóry. Zawierają substancje o właściwościach konserwujących, nawilżających i wygładzających. Tworzą na skórze powiek jedwabistą mgiełkę mieniącą się w wielu kolorach, w zależności od światła. Charakteryzują się ogromną trwałością oraz wydajnością."


Moja opinia: Trzeba przyznać, że firma potrafi zadbać o ładne opakowanie, jest ono standardowe ale jednocześnie solidnie wykonane- logo firmy nie starło się, a kartonowe opakowanie jest bardzo eleganckie. Choć jak wiadomo to akurat rzecz gustu. Otrzymujemy bardzo dużą ilość produktu, te 3 gramy wystarczą na prawdę na bardzo długo, tym bardziej, że jest on niesamowicie wydajny. Na stronie producenta kosmetyk kosztuje 50 zł-moim zdaniem jest to dość wygórowana cena. Nazwa koloru może być myląca (była przynajmniej w wypadku danego odcienia)- biały metaliczny wcale bowiem taki metaliczny nie jest posiada jednak ogromną ilość brokatu. Jego drobinki są małe i umiejętnie nałożony nie daje efektu kiczu. Można aplikować go na sucho jak i na mokro. Ja polecam tą drugą wersję, aby uniknąć wędrującego po twarzy brokatu. Nakładany suchym pędzelkiem może się osypywać. Na powiece daje efekt mocnego błysku i słabego koloru, a nie odwrotnie więc przed zakupem należy być tego świadomym. Podobny efekt możemy uzyskać nakładając na powiekę zwykły brokat :/ 
Podsumowując: Produkt ten nie podbił mojego serca. Spodziewałam się innego efektu na oku- nie liczyłam na taką ilość brokatu. Nie wiem jak jest z pozostałymi kolorami w tej serii. Szkoda, że nie można zakupić samego wkładu- dla osób posiadających paletki magnetyczne to zawsze lepsza opcja. Jeśli szukacie wytrzymałego cienia z brokatem jak najbardziej polecam, jeśli natomiast nie lubicie takiego efektu ten cień zdecydowanie nie przypadnie Wam do gustu. Każdemu z Nas odpowiada w końcu co innego :)


produkt został mi udostępniony do testów przez firmę BIKOR nie ma to jednak wpływu na moją ocenę, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach 

piątek, 26 sierpnia 2011

olejek z drzewa herbacianego zastosowania wszelakie- czyli do czego go użyć

w nawiązaniu do poprzedniej notki znalazłam kartkę, którą dostałam od konsultantki ACT Natural 
gdzie wypisane są wszelkie możliwe zastosowania tego produktu
podzielę się z Wami tymi informacjami, same zobaczcie jak wszechstronny jest to produkt:

"Trądzik-w przypadku pojedynczych wyprysków należy nanieść punktowo czysty olejek za pomocą wacika, w przypadku większej ilości zmian skórnych można przygotować tonik używając przegotowanej wody z dodatkiem paru kropli olejku z drzewa herbacianego; zapobiega pojawianiu się plam potrądzikowych.
Paznokcie- jeżeli masz łamliwe paznokcie, możesz je wzmocnić za pomocą preparatu przygotowanego z oliwki dla niemowląt z dodatkiem paru kropli Tea Tree. Przygotowaną w ten sposób miksturę wlej do miseczki, zamocz w niej palce na 5-10 min. potem wetrzyj oliwkę w płytkę paznokci i skórki, nadmiar oliwki wytrzyj papierowym ręcznikiem.
Peeling- olejek pomaga usunąć obumarły, zrogowaciały naskórek- przygotuj sobie maseczkę z płatków owsianych, żółtka, miodu i mleka i ok. 7 kropli olejku z drzewa herbacianego- wszystko dobrze wymieszaj do jednolitej masy o konsystencji papki, nałóż na twarz a po 5 min zmyj ciepłą wodą. Zabieg ten powtarzaj raz w tygodniu.
Po depilacji- zaczerwienioną skórę można posmarować balsamem z dodatkiem olejku lub wlać do buteleczki zakończonej spryskiwaczem czystą wodę i kilka kropli olejku, wstrząsnąć i spryskać skórę.
Sucha skóra rąk, ciała- smarować kremem do rąk lub balsamem z dodatkiem Tea Tree
Szorstkie łokcie i kolana- oliwa z oliwek lub oliwka dziecięca z olejkiem z drzewa herbacianego w proporcji 10:1
Popękane pięty- moczyć stopy w kąpieli wodnej z dodatkiem 30 kropli olejku (w misce), kąpiel taka działa jednocześnie odprężająco na zmęczone stopy i pomaga w czasie przeziębienia

Skóra: możesz sporządzić samodzielnie maści i kremy
  • silnie działający krem przeciwgrzybiczy sporządzisz z 20 g tubki kremu klotrimazolowego (1%) dostępnego w sklepach zielarskich i 2 ml olejku z drzewa herbacianego, taki krem ma również działanie przeciwtrądzikowe
  • do smarowania całego ciała można przygotować preparat z kremu oliwkowego lub nagietkowego z dodatkiem kilku kropli olejku- działa na ropnie, oparzenia, wypryski, dermatozy, usuwa stany zapalne po użądleniu przez owady, krem oliwkowy z olejkiem w proporcji 3ml na 50 ml łagodzi oparzenia słoneczne, grzybicę stóp i paznokci, wrzody, zadrapania, skaleczenia, egzema, alergie, poparzenia, łupież o dużym natężeniu- do każdego mycia głowy dodaj 5 kropli Tea Tree
ukąszenia owadów- smarować czystym olejkiem aż do zniknięcia obrzęku lub swądu, kleszcze- posmarować czystym olejkiem i po chwili można usunąć kleszcza


W okresie jesienno-zminowym warto dodawać Tea Tree do nawilżaczy kaloryferowych

Jama ustna- płukać jamę ustną wodą z dodatkiem 3-5 kropli olejku na szklankę, można posmarować czystym olejkiem dziąsła lub dodać kroplę na szczoteczkę do zębów (usuwa nieprzyjemny zapach z ust, parodontoza, osad na zębach, kamień nazębny)
Masaż- olejek działa rozgrzewająco na mięśnie, wcierany w skórę poprawi jej krążenie(do masażu stosujemy olejek z drzewa herbacianego z olejem winogronowym lub migdałowym w proporcji 1:1)."


Zapraszam do polubienia mojej strony na facebooku - bądź na bieżąco z blogowymi nowościami : 

Pogromca niespodzianek czyli naturalny ratunek na pryszcze :)

Produkt, o którym chce Wam dziś opowiedzieć uratował mnie już wiele razy. 
A mowa tu o olejku z drzewa herbacianego, swój zakupiłam u konsultantki firmy ACT NATURAL (z ich zamawiam także moje ukochane mydełko z Alep) 
za 12 ml produktu zapłaciłam 32 złote. Jest to 100% olejek nie zawierający żadnych innych dodatków.



Ma bardzo specyficzny i dość intensywny zapach, które mnie osobiście kojarzy się z lasem iglastym, ale jako, że nie jestem najlepsza w opisywaniu zapachów radziłabym się tym nie sugerować :) Jest bezbarwny.  Stosuje go punktowo na niespodzianki, które pojawiają się na mojej twarzy i świetnie sobie z nimi radzi. Nie oszukujmy się  cudów nie ma- nic nie usunie nam pryszcza przez jedną noc ale poprawa stanu skóry jest ogromna! Chwile po aplikacji możemy odczuwać działanie rozgrzewające co mnie osobiście zupełnie to nie przeszkadza. Można go także wymieszać z kremem lub wykonać tonik(mieszając kilka kropelek olejku z wodą mineralną) w przypadku gdy borykamy się z problemem wyprysków na większej partii twarzy. 
Jest to produkt uniwersalny- nic tak nie łagodzi podrażnień po ukąszeniu owadów jak ten olejek!
Jeśli chodzi o opakowanie to jest ono dość standardowe z zakraplaczem, proste ale poręczne i praktyczne. Zaletą produktu jest także jego wydajność- używam go regularnie od 2 miesięcy a ubytek w buteleczce jest znikomy. 

środa, 24 sierpnia 2011

Glinka marokańska od synesis

Tak, przyznaje zaniedbałam ostatnio bloga, nie będę obiecywać poprawy, ale mam nadzieję że uda mi się pisać częściej. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy :)




Glinkę marokańską dostałam do przetestowania od firmy Synesis, fakt ten nie ma jednak wpływu na moją recenzję. Zacznijmy od zapewnień producenta:

"Glinkę Marokańską polecamy przede wszystkim do cery mieszanej, tłustej oraz trądzikowej, ponieważ doskonale usuwa sebum z powierzchni skóry, przy czym nie powoduje uczucia wysuszenia i podrażnienia. Skóra jest wyjątkowo oczyszczona, wygładzona, matowa, a cera wygląda zdrowo. Maska jest doskonała zarówno dla młodych Klientek, które mają problemy z przetłuszczającą się cerą i skłonnością do wyprysków, jak i dla dojrzałych Pań, które szukają efektu liftingu. "

Maseczka ma formę proszku, którą przed nałożeniem na twarz musimy wymieszać z wodą dla wzmocnienia efektu można również użyć do tego celu hydrolatu. Taka forma jest bardziej czasochłonna pozwala jednak na wykonanie odpowiedniej dla nas konsystencji i ilości maseczki. Jest dostępna w kilku wariantach wielkościowych - malutkie za bardzo przystępną cenę,które pozwala na przetestowanie produktu oraz większe opakowania dla osób, które glinkę marokańską już znają i lubią. Jak to z glinką bywa nie można pozwolić aby wyschła na twarzy. Po regularnym stosowaniu widać różnicę w stanie naszej skóry. Łagodzi zaczerwienienia i zmniejsza stany zapalne,które pojawiają się na naszej buzi, nie zauważyłam jednak zmniejszenia porów skóry. Twarz jest przyjemna w dotyku. Nie lubię jednak efektu,który odczuwam zaraz po jej zmyciu twarz wydaje mi się ściągnięta (może to ten efekt liftingu). Z biegiem czasu to uczucie znika. Zmywa się dość ciężko- wiadomo glinka - ale pozwala na wykonywanie delikatnego pillingu.

Więcej informacji o produkcie znajdziecie na stronie producenta, dokładnie TU


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...