paznokcie pielegnacja kolorówka wlosy makijaze

środa, 17 października 2012

Okulary od Firmoo.com



Jak wiele blogerek tak też i ja otrzymałam propozycje przetestowania okularów od Firmoo.com jest to sklep internetowy oferujący szeroki wybór okularów korekcyjnych, przeciwsłonecznych jak również tzw. "zerówek"


Okulary korekcyjne nosze od jakiegoś czasu - moja wada jest mała, ale mam bardzo wrażliwe oczy i wystarczy mocniejszy wiatr. a chodzę zapłakana, dlatego okulary pełnią też dla mnie taką funkcję ochronną. Oprawki które miałam dotychczas to standardowe czarne "kujonki" w grubych oprawkach - kupiłam bo są uniwersalne, nie gryza się z ubraniami które nosze. Propozycja testowania okularów początkowo zupełnie mnie nie zainteresowała - pomyślałam "przecież mam już swoją parę i nie potrzebuje innej", ale po obejrzeniu asortymentu sklepu zmieniłam zdanie i coś tam dla siebie wybrałam. Zdecydowałam się na taki model KLIK



Wybrałam model w kolorze bordowym z białymi elementami. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z kontaktu ze sklepem. Odpowiedzi na pytania przychodziły szybko, były szczegółowe i pisane w miarę prostym i przystępnym angielskim - wiec nawet osoby z kontaktowa znajomością języka sobie poradzą. Przesyłka dotarła szybko - a opakowanie może mało estetyczne - bo przypominało mi worek na śmieci, ale grunt, że produkt był odpowiednio zabezpieczony i dotarł do mnie cały i zdrowy. Razem z oprawkami otrzymałam etui,ściereczkę do czyszczenia,  zestaw śrubek i materiałowy pokrowiec

Z samych oprawek jestem bardzo zadowolona, są wykonane solidnie, wyglądają identycznie jak na zdjęciu w internecie. Są bardzo lekkie i wygodnie się noszą. Jeśli chodzi o obsługę i przebieg całej transakcji jestem jak najbardziej na TAK. Dodatkowo sklep oferuje możliwość załadowania swojego zdjęcia i wirtualnego przymierzania oprawek - to dobra opcja dla osób, które jeszcze w praktyce nie sprawdziły jaki kształt im odpowiada 


Dobra informacja dla zainteresowanych zakupem - macie możliwość dokoniania pierwszych zakupów pokrywając tylko i wyłącznie koszt przesyłki. Brzmi dobrze prawda? Więcej informacji na ten temat znajdziecie TU


produkt otrzymałam do testów dzięki uprzejmości sklepu interneowego firmoo.com nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

środa, 10 października 2012

Mariza - pryzma do makijażu

kolejny produkty z firmy MARIZA, który miałam przyjemność testować to pryzma do makijażu, od razu widać, że jest od stylizowany na słynny shimmer brick od bobbi brown :) 



Jak widać to typowy pasiak, składający się z 5 odcieni brązu. Dostępna jest jeszcze druga wersja kolorystyczna - bardziej różowa. Produkt jest uniwersalny, możemy stopniować kolor - mieszać paski albo używać jedynie ciemniejszej lub jaśniejszej trony - czysta dowolność. Oczywiście zostaje też opcja używania poszczególnych kolorów jako chociażby cieni do powiek. Jasny pasek może posłużyć nam także jako rozświetlacz. Zwolenniczki matowych produktów nie będą zadowolone - produkt posiada drobinki - nie są one jednak tandetne i rażące a pozwalają uzyskać na buzi fajny efekt. Do konturowania może niekoniecznie, ale na policzki jak najbardziej :)
Nie zostawia plam, trwałość też całkiem niezła - nie trzyma się może cały dzień, ale drobinki całe szczęście nie wędrują po buzi:) Jeśli chodzi o wady to dość mocno się pyli -  innych nie zauważyłam :) 

Opakowanie:
Czarne, klasyczne, proste i eleganckie czyli jak najbardziej w moim guście. Zamknięcie spisuje się dobrze - małe szansę, ze produkt otworzy się podczas transportu. Posiada lusterko - które zawsze jest fajną opcja - nie dołączono do niego jednak żadnego aplikatora - dla mnie to nie wada bo i tak zazwyczaj używam swoich pędzli a nie standardowych aplikatorów, no ale jednak... Napisy na opakowaniu jednak potwornie szybko się ścierają - zobaczcie jak wyglądają u mnie: 

szkoda, to jednak nie wygląda estetycznie. Z samym opakowaniem jednak nic strasznego się nie stało. Plastik sprawia wrażenie dość solidnego.

Dane techniczne:
Jak widzicie - albo powinniście widzieć na zdjęciu :) Napisy też się odrobine starły- a ja zwyczajnie zapomniałam zrobić zdjęcie po otrzymaniu towaru... Dostajemy 10 gram produktu. Wszystkie kosmetyki tej marki dostępne są tylko w sprzedaży katalogowej - a cena zależnie od aktualnej oferty oczywiście to około 15 zł, więc jak najbardziej przystępnie. Więcej informacji o produkcie znajdziecie na stronie producenta - czyli TU



Podsumowując fajny produkt za przystępną cenę. Zwolenniczki kosmetyków z drobinkami będą zadowolone - fajnie wygląda na opalonej cerze, no ale niestety wakacje już za nami....

Aktualny katalog firmy KLIK



Jeśli jesteście zainteresowanie kosmetykami firmy MARIZA to podaje Wam namiary na konsultankę firmy pania Izę, której swoją drogą dziekuję za mozliwość przetestowania produktu: mariza-polska@wp.pl

produkt otrzymałam do testów dzięki uprzejmości konsultantki firmy MARIZA nie miało to jednak wpływu na moją recenzję, która jest oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach. Pamiętaj, ze Twoja opinia o produkcie może być inna

sobota, 6 października 2012

Gigant od ecotools czyli pędzel do bronzera

Jakiś czas temu pokazywałam Wam na blogu mój zestaw pędzli do makijażu oka z ecotools, dziś chce Wam pokazać kolejny pędzel z tej firmy tym razem przeznaczony do nakładania pudru brązującego. 
Pędzel jest wykonany z włosia syntetycznego - jak wszystkie z tej serii ma bambusową, masywna i grubą rączkę na której widnieje nazwa firmy. Skuwka standardowo - aluminiowa. Pędzel bez problemu można postawić na toaletce- jest stabilny i na pewno na pewno się nie przewróci.

Włosie jest dwukolorowe. Mimo codziennego stosowania włosie nie zmieniło swoich właściwości. Nadal jest miękkie, nie wypada - jestem z niego bardzo zadowolona.


Jak widać pędzel jest dość pokaźny ale dzięki temu bronzer nałożony na twarz wygląda bardzo naturalnie. Jest dobrze roztarty. Pędzel dobrze nabiera produkt. Jak najbardziej polecam.
Kosztuje około 50 zł - można go znaleźć na allegro, w sklepach internetowych ale również stacjonarnie w niektórych drogeriach. Jedyną wadą, którą mogę przedstawić jest to że po umyciu długo schnie - ale przy takiej ilości włosia to nic zaskakującego :)

piątek, 5 października 2012

Głęboko nawilżający krem do twarzy- czyli powiew luksusu od L'occitane en provance

Jakiś czas temu firma L'occitane en provance zaproponowała mi współprace. Początkowo zupełnie nie mogłam skojarzyć co to za marka- ale oczywiście z pomocą przyszedł mi wujek google i okazało się, że to właśnie oni produkują słynne i tak powszechnie zachwalane kremy do rąk, o których wiele razy słyszałam na blogach i youtubie. Do przetestowania otrzymałam:

Głęboko nawilżający krem do twarzy:

Producent obiecuje nam : 
"24 godzinne nawilżenie, poprawę sprężystości skóry oraz ochronę przed wolnymi rodnikami" Skóra ma też stać się wygładzona i bardziej promienna


Standardowe opakowanie tego kremu to 50 ml za które na stronie producenta musimy zapłacić 155 zł. - dużo jak dla mnie nawet bardzo dużo więc to zdecydowanie nie krem na studencka kieszeń. Ja otrzymałam  opakowanie mniejsze 15 ml, które jednak bez problemu pozwoliło mi się z produktem zapoznać bo trzeba przyznać, że jest on faktycznie bardzo wydajny. Co fajne- mój maluszek ma identyczne opakowanie co wersja pełnowymiarowa - wykonane z solidnego, zielonego matowego szkła z aluminiową zakrętka na której wygrawerowano logo producenta- ogólnie ładne i stylowe.

 Dodatkowo po odkręceniu wieczka naszym oczom ukazuje się plastikowa ochronka. Z jednej strony fajna opcja, która dodatkowo chroni zawartość słoiczka czasem jednak jest dość nieporęczna, wiem może się czepiam ale to kolejne wieczko do zdjęcia, a w mojej mniejszej wersji przy mokrych rękach czasem było to dość problematyczne.

Sam krem ma bardzo fajną konsystencje. Jest lekki, biały szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze tłustego filmu. Ładnie nawilża skórę - dobrze radzi sobie z przesuszeniami i mam wrażenie, że ją koi i łagodzi. Zawiera wodę i olejki eteryczne z angelicy - rośliny o której do tej pory nigdy nie słyszałam :) wydaje mi się, że to im zawdzięcza dość specyficzny zapach- mnie on do końca nie przekonuje. Natomiast zrobiłam mała ankietę i dla moich współlokatorek jest to zapach przyjemny - cóż może mam dziwne upodobania :)


Ogólnie mówiąc jest to fajny i przyjemny kremik, miło mi się go używało - przeszkadzał mi trochę zapach, ale nie był to aż taki wielki problem. Nie mniej jednak jego cena jest dla mnie powalająca w związku z tym nie zdecyduje się na zakup pełnowymiarowego opakowania - tym bardziej, że samo działanie co prawda dobre, bo robi większość rzeczy które producent obiecuje - też jakoś nie powaliło mnie na kolana.


Krem który otrzymałam to tylko jeden element z całej serii produktów zawierających ekstrakty z angelicy Znajdziemy tam jeszcze żele myjące, maseczki, tonik i mgiełkę do twarzy - również o działaniu nawilżającym. Jeśli jesteście zainteresowane więcej informacji o tych produktach znajdziecie na stronie producenta: KLIK


czwartek, 4 października 2012

Podkreśl swoje brwi - czyli zestaw do stylizacji brwi od Catrice

Kobieta zmienna jest...  to jak najbardziej prawda. Jeszcze dwa lata temu podkreślanie brwi wydawało mi się zbędnym wymysłem a teraz codziennie rano staram się w jakiś sposób swoje brwi podkreślić. Lubie  podkreślone, ładne, ciemne brwi - to mi się podoba i już :) Używałam do tego celu początkowo żelu z Deli, który tylko delikatnie farbował, potem przestawiłam się na zwykły cień z paletki sleeka - ale w świetle dziennym moje brwi wydawały się zbyt rudo-brązowe. Dlatego postanowiłam zakupić zestaw do stylizacji brwi z firmy Catrice ( dostępne w drogeriach Natura) kosztuje ok. 16 zł 

Opakowanie jest proste- czarne, eleganckie- takie lubię najbardziej. Wykonane z solidnego plastiku, napisy w czasie użytkowania blakną i wycierają się- ale nadal pozostają widoczne. Dodatkowym atutem jest lusterko oraz mała "kieszonka" w której znajdziemy pensete i pędzelek z grzebyczkiem- to świetny pomysł,który idealnie sprawdzi się w podróży.

W środku znajdziemy dwa cienie- jaśniejszy i ciemniejszy brąz - czyli z zestawu mogą korzystać zarówno blondynki jak i szatynki. Cienie utrzymane są w chłodnej tonacji - bez pomarańczowych tonów. Nie osypują się - wyglądają dość naturalnie i całkiem nieźle się trzymają. Ogólnie rzecz biorąc jestem z nich bardzo zadowolona. W zestawie brakuje mi jedynie wosku, który pozwoliłby utrzymać moje włoski w ryzach przez cały dzień- wówczas byłby to zestaw idealny, ale cóż nie można mieć przecież wszystkiego :)

poniedziałek, 24 września 2012

kilka słów o pędzlach ecotools

na początku swojej przygody z makijażem za zdecydowanie lepsze solidniejsze uważałam pędzle z włosia naturalnego - moje pierwsze pędzelki były własnie z tego rodzaju włosia. Służą mi w sumie do dziś, choć po ich stanie zdecydowanie  widać upływ czasu... Z czasem jednak stwierdziłam ze to włosie syntetyczne wygrywa. Czemu? Bo takie pędzle są tańsze, bardziej wytrzymałe, dłużej pozostają w nienaruszonym stanie i wymagają mniejszego nakładu pracy jesli o utrzymanie chodzi.Pędzle naturalne z czasem stają sie bardziej sztywne,włoski sie zwyczajnie łamią- mimo odpowiedniej pielegnacji...



Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o zestawie pędzli z ecotools, jest to zestaw podróżny przeznaczony do makijażu oka. Całość zamknięta w wygodnym, poręcznym własnie na wyjazdy lnianym etui.
Zestaw składa się z pięciu syntetycznych pędzli. Rączki wykonane standardowo- jak to w przypadku tej marki z bambusa z aluminiowymi skuwkami. Każdy z pędzli został podpisany...

W naszych rossmanach takiego zestawu nie widziałam na stronie iHerb jest on dostepny za około 35 złotych- za taka ilość pędzli to zdecydowanie dobra cena. Tym bardziej, że są one naprawde dobrej jakości - mam je już prawie rok i nic sie nie zmieniło jeśli o ich stan chodzi- nie odkształciły się, nadal są miekkie, włosie nie wypada. Dobrze radzą sobie z rozcieraniem- chociaż zauwazyłam , że słabiej niż pędzelki naturalne łapią, nabierają niektóre cienie... nie wiem czym to jest spowodowane, ale faktycznie cos
takiego zauważyłam. Czy polecam ten zestaw? zdecydowanie tak - pozwoli on na wykonanie pełnego makijażu oka bo znajdziemy tu zarówno "łopatkę" do nakładania cieni na całą powiekę, jak również pędzle do blendowania oraz małe kuleczki któryi możemy chociażby rozetrzeć kreskę- dodatkowym atutem jest zdecydowanie cena :)


szkoda,że nie możemy ich dostać stacjonarnie (przynajmniej ja się nie natknełam - jesli się myle wyprowadzcie mnie prosze z błędu) ale to w sumie czesta sytuacja w naszym kraju wiec można się przyzwyczaić :)

na koniec małe porównanie rozmiaru - tak jak mówiłam to wersja podrózna w zwiazku z tym posiada krótsze niż standardowo rączki:


a Wy co o tych pędzlach sądzicie? czy któraś z Was ma taki zestaw?

środa, 19 września 2012

Kilka słów o MERZ SPEZIAL

Jakis czas temu podobnie jak inne blogerki dostałam propozycje przetestowania suplementu diety MERZ SPEZIAL. Szczerze mówiąc bardzo się ucieszyłam bo dużo dobrego słyszałam o tych tabletkach a wczesniej nie mialam okazji ich używać. Jesli chodzi o podejście firmy musze przyznać, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona- bez problemu można się było skontaktowac, produkt otrzymałam pięknie zapakowany- moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Otrzymałam 3 opakowania po 60 tabletek każde- czyli ilość wystarczającą na trzy miesięczną kuracje i przystąpiłam do działania :)

Włosy: Problem z wypadaniem włosów doskwiera mi juz od jakiegos czasu. Bardzo liczyłam na to, że środek cos z tym zrobi i faktycznie nie myliłam się. Po około dwóch miesiacach zażywania zauważyłam dużą poprawe- włosy nadal wypadają ale w dużo mniejszej ilości co ogromnie mnie cieszy. Mam tylko nadzieje, że efekt utrzyma się przez dłuższy czas po odstawieniu tabletek.

Paznokcie: Mam problem z rozdwajaniem- nie radza sobie z nim odżywki... Suplement też sobie nie poradził... Paznokcie rozdwajają się tak jak dawniej. Musze jednak przyznać, że są twardsze i mocniejsze niż wcześniej.

Cera: w tej kwestii nie zauwazyłam zupełnie żadnego działania ani jakiejkolwiek poprawy. Moja cera jest kaprysna- mam problem z wypryskami... w tej kwestii preparat zupełnie nie pomógł ani jesli o nieprzyjaciół chodzi ani w kwestii nawilżenia czy regeneracji. Efekty zupełnie zerowe. Całe szczęście także w żaden sposób nie zaszkodził.

Ogólnie mówiąc: Tabletki są dość małe- nie ma problemu z ich połykaniem. Producent zaleca przyjmowanie po 1 drażetce 2 razy dziennie. To dość męczące- nie mam nawyku pamietania o tabletkach w zwiazku z tym kilka razy omyliłam dawke- wygodniej byloby przyjmować je raz dziennie. Opakowanie kosztuje okolo 30-40 zł - moim zdaniem dość drogo... niestety. Z efektów kuracji jestem zadowolona, ale nie powaliły mnie one na kolana. Może w przypływie gotówki w przyszłości zdecyduje sie na powtórkę kuracji... zobaczymy

niedziela, 19 sierpnia 2012

Mariza - baza korygująca


Pamiętacie, że jakiś czas temu podjełam współpracę z konsultantką firmy Mariza, która udostępniła mi do testów kilka produktów tej marki.Przyznaje, że najbardziej zainteresowała mnie mała, niepozorna baza pod makijaż o delikatnym zielonym zabarwieniu... Zobaczcie jak się spisała:)



Pojemność/cena: 15 ml/ ok 24 zł (zależne od aktualnie oferowanego katalogu)
Dostępność: kosmetyki Mariza można kupić u konsultantów firmy oraz w internecie
Zdaniem producenta:  "Baza o lekko zielonkawym odcieniu koryguje i rozjaśnia czerwone miejsca na skórze, powstałe przez rozszerzone lub popękane naczynka. Właściwości ochronne zapewnia ekstrakt z ginko biloba, który wzmacnia i uelastycznia ścianki naczyń krwionośnych zapobiegając ich kruchości i pękaniu. Baza matuje i wygładza cerę, dzięki czemu stanowi idealne podłoże do nakładania innych kosmetyków. Polecana do miejscowego stosowania pod podkład"

Opakowanie: Ładne, poręczne szklane opakowanie wyposażone w pompkę. Fakt posiadania pompki to duży plus - higieniczność przede wszystkim. Pompeczka działa sprawnie - dozuje odpowiednią ilość produktu, nie zacina się. Buteleczka też sprawia wrażenie solidnej. Opakowanie jest minimalistyczne proste i klasyczne. Takie lubię najbardziej - moim zdaniem są bardzo eleganckie. Napisy jak narazie pozostały w stanie nienaruszonym, miejmy nadzieje że tak zostanie na dłużej :)

Konsystencja i kolor: Wszystkie bazy, z którymi miałam dotychczas były bazami silikonowymi. Jeśli któraś z Was kiedykolwiek taką bezę używała doskonale wie jaka jest jej konsystencja i jaki efekt "śliskiej" warzy pozostawia. W tym przypadku całe szczeście jest zupełnie inaczej. Baza ma konsystencje kremu o lekko zielonej barwie. Wsmarowana w twarz błyskawicznie sie wchłania i pozostawia twarz jak po uzyciu kremu matującego. Twarz jest przy tym wygładzona - efekt nie ma jednak nic wspólnego z bazami silikonowymi. Zielony pigment jest odrobine widoczny na twarzy - jest w stanie go jednak zakryć nawet krem tonujący.

 Działanie: Produkt wg zaleceń producenta przeznaczony jest dla osób z problemami naczynkowymi. Ja takich całe szczęście nie mam. Doskwirają mi jednak wypryski o czerwonym odcieniu oraz przebarwienia np przy skrzydełkach nosa o takiej barwie. Byłam bardzo ciekawa jak baza sobie z tym poradzi. Wiadomo wszystko zależy od podkładu, który potem zastosujemy. Jeśli będzie to lekki krem tonujący i odpuścimi sobie koretor nasze "niespodzianki" będą dalej widoczne - ich barwa nie jest jednak juz tak intensywna przez co mniej rzucają się w oczy. Czyli zielony barwnik działa - choć przyznam szczerze nie jest to działanie oszałamiające. Zauważam jednak przedłużenie trwałości makijażu - przy 30 stopniowym  nic nie utrzyma sie na naszej buzi cały dzień. Ale baza spawia, że moja twarz dłużej pozostaje matowa a podkład trzyma się dłużej. (u mnie jest to dobre kilka godzin dłużej)

Moja opinia: Ciekawy produkt w dobrej cenie. Wiem,że bazy o takim zabarwieniu ma MUFE oraz L'oreal - tu jednak cena też jest zdecydowanie wyższa. W moim przypadku produkt jak najbardziej się sprawdza - przedłuza trwałość makijażu i niweluje zaczerwienienia. Co ważne - nie zapchała mnie - a taki problem pojawia się u mnie zazwyczaj po użyciu baz silikonowych. Jest wydajna - napewno wystarczy na długo. Jeśli macie duży problem z popękanymi naczynkami rumieniem bądz innymi czerwonymi przebarwieniami i zalezy Wam na ukryciu ich bez zastosowania mocno kryjącego podkładu nie bedziecie zadowolone. Baza jak sama nazwa wskazuje jedynie koryguje, ujednolica nam odcień skóry i jedynie niweluje zaczerwienienia a nie całkowicie je ukrywa.
  
Jeśli jesteście zainteresowanie kosmetykami firmy MARIZA to podaje Wam namiary na konsultankę firmy pania Izę, której swoją drogą dziekuje za mozliwość przetestowania produktu: mariza-polska@wp.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...