paznokcie pielegnacja kolorówka wlosy makijaze

środa, 23 stycznia 2013

Kolejna współpraca... czyli paczka od kosmetykibarrym.pl

Dziś chce pokazać Wam paczuszkę, którą dostałam w ramach współpracy od dystrybutora kosmetyków Barry M w Polsce :


Mogłam wybrać dwa produkty, które będę testować zdecydowałam się na pomadki:

Słyszałam wiele dobrego o szminkach tej firmy. Dla mnie to marka nowa - miałam okazję testować jedynie lakier do paznokci, który dostałam w prezencie od znajomej po jej powrocie z Londynu. Jak zapewne wiecie ciężko dostać te produkty stacjonarnie...

Kolorki które wybrałam to piękna brzoskwinia(147) i dość intensywna fuksja, a może bardziej malina (153) Już zabieram się do testów... Opinia niebawem...




czwartek, 17 stycznia 2013

Propozycja makijażowa...

Dziś chciałabym pokazać Wam moją propozycję makijażu wyjściowego, czyli jak zazwyczaj wygląda mój makijaż na wyjścia - gdy chce wyglądać elegancko i poważnie. Stawiam na podkreślenie oczu, usta zazwyczaj pozostawiam naturalne, chociaż mam plan zmiany mojego schematu... Makijaż który, możecie teraz zobaczyć w całości został wykonany paletka Sleek au naturel, utrzymany jaki widzicie w brązach...



I jak Wam się podoba efekt?

piątek, 11 stycznia 2013

Krem podkreślający loki czyli pielęgnacja włosów kręconych (aktualizacja)

Jednym w pierwszych postów jaki pojawił się na moim blogu była pielęgnacja moich włosów KLIK Jako, że od tamtego czasu minęły dwa lata (!!!) i wiele się w tej kwestii zmieniło postanowiłam zaktualizować post 

Jako,że mój ulubiony szampon Nivea do włosów kręconych i falowanych zniknął z rynku ( nie rozumiem czemu firmy wycofują produkty mające rzesze wiernych fanów??). Aktualnie nie mam ulubionego zastępcy - stosuje głównie produkty do włosów suchych, zniszczonych - różnie. 

Do podkreślania skrętu włosów używam natomiast
Kremu podkreślającego loki  marki PANTENE 

Produkt ma plastikowe, poręczne opakowanie z pompką. Zawiera 145 ml produktu (swoją droga specyficzna pojemność). Cena waha się od 14 do 18 złotych - zależnie od sklepu.

Nazwa jest jak najbardziej adekwatna do konsystencji. Jest to po prostu biały krem o przyjemnym zapachu. Ja wgniatam go w wilgotne ( NIE MOKRE!!) włosy i pozostawiam je do naturalnego wyschnięcia. Nałożony w odpowiedniej ilości (1-2 pompki) nie obciąża i nie skleja włosów. Jeśli przesadzimy z ilością efekt nieświeżych włosów gwarantowany ;)

Jeśli chodzi o efekt działania najlepiej będzie jeśli ocenicie go sami:

(przypomnę tylko, że moje włosy są naturalnie falowane, podatne na kręcenie i stylizację)

Jak Wam się podoba ? A może któraś z Was używała tego produktu ?

czwartek, 10 stycznia 2013

Kosmetyczni ulubieńcy 2012 roku

I kolejny blogowy rok mamy już za sobą... W tym poście chciałabym Wam przedstawić kosmetyki, które w tym roku używałam najczęściej. Zresztą, nie trudno to sprawdzić - wystarczy otworzyć kuferek i patrzeć, w jakich produktach sięgnęłam dna:D Nie wybrałam zbyt wielu produktów - tylko i wyłącznie te, które towarzyszyły mi przez większość roku: Więc zaczynamy:

1. Bronzer Bahama Mama The Balm :
Kupiłam go dokładnie na początku stycznia 2012 roku. Jest w 100% matowy, ładnie wygląda na twarzy, nie robi plam, długo się utrzymuje. Dodatkowo ma śliczne opakowanie, które mnie urzekło. Same plusy - szkoda, ze widać dno...



2. Róż Hot Mama - the Balm 
Kolejny produkt z tej firmy. Odpowiednik Ograsmu z Nars. Ma śliczny łososiowo różowy kolor. Pasuje wielu osobom. Tak jak w poprzedniku, tak i tu dobiłam dna:



3. Paletka cieni Sleek Oh so special 
Cieni sleek chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Mam 3 palety i chce więcej:) Tą jednak polubiłam szczególnie - jest uniwersalna można z jej pomocą zrobić zarówno dzienny jak i wieczorowy makijaż. Zabieram ją zawsze na wyjazdy... Tu też widać dno :

4. Podkład Revlon ColorStay cera mieszana i tłusta
To nie pierwsze i nie ostatnie opakowanie tego produktu. Cenie go za krycie, trwałość... Moja skóra bardzo go lubi... aktualnie używam odcienia 250. Kupuje go zawsze na allegro za około 40 zł z przesyłką. Myślę, że jak najbardziej warto :) Szkoda, ze nie ma pompki, ale do tego też można się przyzwyczaić :)


5. Zestaw do stylizacji brwi Catrice
Ten produkt pokazywałam Wam już na blogu TU. Używam go codziennie i nie wyobrażam sobie bez niego codziennego makijażu. Świetny produkt w przystępnej cenie




A Wy jakich produktów używałyście w minionym roku najczęściej?

piątek, 4 stycznia 2013

Krem redukujący trądzik - Ziaja MED

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często odkrywając jeden genialny produkt z danej firmy/serii popadam w wir zakupów i kupuje produkty danej marki dalej z nadzieją, ze okażą się równie dobre...
I tak po odkryciu żelu myjącego, który pokazywałam Wam TU postanowiłam zakupić
  krem redukujący trądzik seria antybakteryjna Ziaja MED: 


Oryginalnie, produkt posiada jeszcze kartonowe opakowanie, które rzecz jasna wyrzuciłam przed zrobieniem zdjęcia. Dostępny jest on tylko i wyłącznie w aptekach (jak zresztą cala seria MED)

Opakowanie to zwyczajna tuba. Nic specjalnego ale prosta, wygodna i w miarę estetyczna. Do opakowania nie mam jak najbardziej zarzutów. Cena też bardzo zachęca bo za 50 ml produktu musimy zapłacić około 10 zł. To bardzo korzystna cena szczególnie jak za krem, który ma redukować trądzik...

Moja skóra ma swoje humory. Czasem jestem zadowolona z jej stanu ale są takie dni kiedy najchętniej przykryłabym się toną podkładu. Miałam nadzieję, że ten produkt pomoże mi w walce i będzie tak samo genialny jak jego brat z serii czyli żel myjący. Niestety miałam za duże wymagania. 
Krem owszem matuje naszą buzie - twarz mniej się przetłuszcza, natomiast nie spełnia podstawowej obietnicy producenta NIE POMAGA W REDUKCJI TRĄDZIKU 
wiem, że teraz mogą pojawić się komentarze w stylu: "tylko dermatolog może pomóc w takiej sprawie" i ok zgadzam się bo sama przez jakiś czas leczyłam się dermatologicznie, nie mniej jednak uważam ze powinien on w jakikolwiek sposób wpływać na stan cery a w moim przypadku tego nie robi.
Plus za konsystencje, wchłanianie i zapach. Dodatkowo nie zapchał mnie i nie wyrządził na mojej twarzy żadnej masakry. W sumie nie zrobił nic oprócz delikatnego zmniejszenia przetłuszczania. Ja nie kupie ponownie.

 A Wy używałyście tego produktu?

środa, 19 grudnia 2012

Różowo mi - czyli nabytki od stone cosmetics

Wiele razy pisałam już na blogu,że róże do policzków to kosmetyki, które bardzo ale to BARDZO lubię. Dodają twarzy świeżości blasku- jednym słowem działają cuda. Róży mam w swojej kosmetyczce sporo - lubię dobierać ten kosmetyk do stroju, pory roku, nastroju.... 
Od Stone Cosmetics otrzymałam do testów 3 odcienie ich róży do policzków, które miałam okazje testować. Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne :


Po pierwsze opakowanie:
Białe, plastikowe, ze złotymi napisami - czyli standardowe w przypadku firmy. Nie mniej jednak solidne, dobrze wykonane i posiadające lusterko. Informacje o odcieniu różu znajdziemy na odwrocie opakowania - wystarczy odpowiednio ułożyć je w kosmetyczce, żeby wszystko było przejrzyste :)

Po drugie paleta kolorów:
Firma posiada w swojej ofercie 4 odcienie - nazwane porami roku i tak naprawdę dobrane do typów urody. Na stronie producenta możemy znaleźć informację czym każdy typ się charakteryzuje i w ten sposób dobrać odpowiedni dla nas kolor klik. Ta opcja bardzo też ułatwia wybór odpowiedniego kosmetyku na prezent:) To oczywiście nie jedyna metoda, dla osób lubiących ten kosmetyk możemy po prostu stosować go zależnie od pory roku - to świetna opcja jeśli nie boimy się kolorów i lubimy poeksperymentować :)

Teraz przedstawię Wam moje odcienie:

ZIMA:
aktualnie najczęściej stosowany przeze mnie produkt nie tylko ze względu na porę roku. Dość ciemny widoczny na buzi kosmetyk. Jak widzicie produkty tej firmy podzielone są na trzy części dzięki czemu możemy dowolnie je ze sobą mieszać bądź nakładać pojedynczo zależnie od preferowanego efektu. 2 części z drobinkami, jedna zupełnie matowa


WIOSNA:
to odcień dużo bardziej delikatny i mniej widoczny na twarzy niż poprzednik. Pozwala ładnie stopniować efekt. Odcienie matowe, trochę wpadające w morelkę:

LATO:
Czyli odcień najbardziej różowy z całej kolekcji. Z powodzeniem możemy wyczarować za jego pomocą delikatne, wdzięczne rumieńce ale także efekt rosyjskiej matrioszki :D

Po trzecie aplikacja i trwałość:
Pomysł producenta na połączenie trzech odcieni w jednym opakowaniu bardzo mi się podoba. Za cenę jednego kosmetyku mamy tak naprawdę aż 3 odcienie, które możemy swobodnie łączyć tworząc mniej lub bardziej intensywne odcienie. Ładnie nabierają się na pędzel, nie kruszą się i są wydajne.
Bardzo dobrze utrzymują się na twarzy, nie zostawiają plam



PODSUMOWUJĄC:
Jestem na TAK bardzo polubiłam te produkty i nie mam zamiaru szukać im nowego domu- zostają ze mną :D Jestem bardzo ciekawa ostatniego odcienia dostępnego w ofercie firmy, tym bardziej ze ostatnio delikatnie zmieniłam kolor włosów przez co wpisuje się właśnie w jesienny typ urody. 

piątek, 7 grudnia 2012

Rzut kamieniem - puder z minerałami od stone cosmetics

Jak dobrze wiecie jakiś czas temu podjęłam współpracę z nową, polską marką stone cosmetics
na początek przedstawię Wam mojego ulubieńca czyli

  puder prasowany z minerałami:
Zdaniem producenta: 
"Formuła pudru oparta jest na minerałach, dzięki temu puder jest lekki i nie obciąża skóry. Dzięki obecności kaolinu, który występuje w składzie pod dwoma postaciami jako kaolin i glinka amazońska, puder :
• dostarcza skórze cennych minerałów takich jak krzem, wapń, magnez, żelazo, potas i sód oraz antyoksydanty.
• zarówno kaolin jak i glinka amazońska doskonale odżywiają i wygładzają cerę.
Dzięki zawartości w składzie krzemionki puder :
• nadaje gładkość i jedwabistość.
• Ma właściwości absorbujące, doskonale pochłania nadmiar sebum oraz matowi skórę.
• Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.
• Nie uczula.
• Ponadto optycznie wygładza i zmniejsza drobne zmarszczki.
Obecne w składzie cenne białko jedwabiu tworzy na powierzchni skóry delikatną warstwę, pozwalając skórze swobodnie oddychać czyniąc ją gładką i aksamitną. Dodatkowo proteiny jedwabiu powodują doskonałą przyczepność pudru do skóry
Puder zawiera również dwutlenek tytanu i tlenek cynku, które działają jako filtr przeciwsłoneczny. Ponadto tlenek cynku wykazuje właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne.
Dodatek do składu emolientu Caprylic/Capric Triglyceride, który jest mieszaniną roślinnych kwasów tłuszczowych, zawierających w sobie najlepsze własności oleju kokosowego i palmowego, które są zestryfikowane z gliceryną sprawia, że puder natłuszcza, wygładza oraz zapewnia doskonałą ochronę. Ułatwia transport minerałów w głąb skóry"

Opakowanie: białe, klasyczne ze złotymi napisami(niby proste ale jednak nie do końca w moim guście- nie wiem czemu, ale ciągle bardziej przemawiają do mnie czarne opakowania). Podczas noszenia w kosmetyczce napisy odrobinę się powycierały. Sama puderniczka wykonana jest z solidnego plastiku - nie połamała się, nie popękała także jak najbardziej na plus:) W środku znajdziemy lusterko- nie mamy jednak miejsca na puszek czy pędzelek - nic takiego nie zostało także dołączone do produktu - chociaż jak dla mnie to zupełnie nie problem

Moja opinia o produkcie: Puder dostępny w trzech odcieniach (trochę mała paleta kolorystyczna) obawiając się pomarańczy na twarzy wybrałam najjaśniejszą wersje. I faktycznie jest bardzo jasna. Wreszcie firma, która wychodzi naprzeciw potrzebom lokalnego rynku - bladolice to zdecydowanie produkt dla Was. Ja już wiem, ze dla mnie lepszy byłby ciemniejszy odcień - no ale...:) Sam kosmetyk ma bardzo przyjemną konsystencje. Nakładam go pędzlem do pudru mineralnego z sephory wcierając go w skórę. Delikatnie kryje- przy mało problematycznej cerze czy na lato to świetna opcja - jedna warstwa na twarzy mniej :). Ja natomiast nakładałam go na podkład, dzięki czemu moja twarz była bardziej ujednolicona. Daje naturalny, zdrowy efekt na twarzy - nawet moja przyjaciółka zauważyła różnice. Twarz pokryta tym produktem wygląda po prostu na gładszą! Jest wydajny chociaż wiem, że niedługo dobije dna... Moim zdaniem to produkt jak najbardziej godny polecenia - w żaden sposób mnie nie uczulił, nie zapchał, nie spowodował zmasowanego ataku nieprzyjaciół na moją twarz.

środa, 5 grudnia 2012

Krem do rąk - bukiet daktyli od L'occitane en provance


Krem do rąk - bukiet daktyli od L'occitane en provance


Pojemność: 30 ml
Cena: 29,90 zł (na stronie producenta klik)
Dostępność: Głównie internet
Zdaniem producenta: "Krem do rąk L’OCCITANE stał się kultowym produktem nie bez powodu. Dzięki wysokiej zawartości masła shea (20%) chroni, odżywia i zmiękcza skórę. Odporne na negatywne działanie czynników zewnętrznych dłonie są aksamitnie gładkie."



Opakowanie: małe, dla mnie typowo torebkowe, poręczne i estetyczne. Pozwala na wydobycie odpowiedniej ilości produktu. Napisy mimo noszenia w torebce są nadal w stanie nienaruszonym- nie wycierają się.
Konsystencja i zapach: biały gęsty i treściwy krem - o dość intensywnym zapachu, który mi nie do końca odpowiada. Czy to bukiet daktyli?? nie wiem mi kojarzy się bardziej z jakimiś orientalnymi przyprawami, ale specjalistką w ocenianiu zapachów nigdy nie byłam :)
Moja opinia: Krem ładnie nawilża nawet bardzo przesuszoną skórę - różnica jest widoczna od razu. Skóra staje się bardziej miękka i przyjemna w dotyku. Szybko się wchłania - jest nadal wyczuwalny na skórze, natomiast nie jest to taki tłusty film. Zapach utrzymuje się na dłoniach przez jakiś czas - na szczęście staje się dużo mniej intensywny. Jest wydajny - niewielka ilość wystarczy aby posmarować całe dłonie. Minusem jest oczywiście cena - prawie 30 złotych za taką pojemność to jednak zdecydowanie dużo!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...