niedziela, 19 grudnia 2010

Wysuszacze do lakierów...

Piękny, staranny manicure potem długie oczekiwanie aż wszystko zaschnie i będziecie mogły wreszcie normalnie funkcjonować. Faza oczekiwania jest bardzo męcząca- szczególnie dla choleryków i osób nie wykazujących się zdolnością siedzenia długo w jednym miejscu. Jestem w tej grupie i zawsze po "zrobieniu paznokci" przypomina mi sie, że musze wykonać coś ważnego. Jak to się kończy? Zazwyczaj ponownym malowaniem paznokci(a). I koło się zamyka... Postanowiłam więc wypróbować dostępne w drogeriach wysuszacze. Miałam okazji przetestować dwa jeden z firmu MySecret(dostępna tylko w drogeriach Natura) oraz Wibo(marka dostępna w drogeriach Rossman).

1. Wibo, wyszuszacz do lakieru - koszt około 5 złotych

opakowanie jest tragiczne!!!!!!! sam producent nie zaleca aplikacji produktu na skórki, ale jak mam to zrobić pryskając paznokcie z odległosci ok 20 cm przy użyciu tego rozpylacza. Jest to chyba nierealne, przynajmniej w moim przypadku. Wiec chcąc nie chcąc całe moje palce cą mokre od tego specyfiku. Jest on dosc tłusty, nieprzyjemny na dłoniach. Trzeba bardzo uważać, aby nie zrobić sobie tłustej plamy chociażby na ubraniu, nie mówiąc juz o uzywaniu telefonu z ekranem dotykowym. Tak wiec i tak jestesmy "uziemione" tym razem nie przez lakier a wysuszacz. Co do działania, ok może jakoś przyspiesza wysychanie lakieru, ale nie jest to spektakularny efekt. Dziewczyny które liczą natychmiastowo na zaschnięty lakier będą zawiedzione. Po stosowaniu go skórki robią sie bardzo suche i nieestetyczne. Osobiście sądze ze jesli ktos jest cudotwórcą i uda mu sie rozpylic go tylko na płytce paznokcia, bądź też nie przeszkadza mu efekt tłustych palców to może skusić sie na ten produkt. Nie mniej jednak ja uzyłam go tylko raz i nie zrobie tego nigdy więcej.

2.MySecret wysuszacz do lakieru- koszt 10 złotych

opakowania dużo bardziej poręczne- pipetka pozwala na precyzyjniejszą aplikacje, chociaz trudnio jest, moim zdaniem, zupełnie nie potraktować nim skórek. Nie mniej jednak będą one na pewno mniej pokryte wysuszaczem niż w przypadku pierwszego produktu. Komsystencja podobna: dość tłusta. Jeśli chodzi o wysuszanie to także: działa, ale cudów nie ma. Mam wrazenie ze tworzy cos w rodzaju twardszej powłoczki na jeszcze plastycznej warstwie lakieru. Trzeba więc uważać. Aplikacja go i założenie zaraz rękawiczek gwarantuje konieczność póżniejszej poprawki.


Podsumowując: chyba spodziewałam się lepszych efektów. Nie wiem czy ich działąnie jest współmierne z ceną, czy może zwyczajnie nic nie pozwoli uniknąć tradycyjnego, cierpliwego czekania... Nie skuszę sie jednak na droższy odpowiednik tych produktów. Więc pozostaje mi uzbroić sie w cierpliwość :)

4 komentarze:

  1. jestem pierwszym obserwatorem! pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze swojej strony polecam wysuszacz w kropelkach z Inglota :) bardzo lubię. Opisywanych przez Ciebie nie znam, ale wychodzi na to, że nie mam czego żałować ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadza sie, nie masz czego załować:) a czy ten z inglota też jest taki jakby "tłusty"?

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam Sally Hansen Insta Dry. To jakby przeźroczysty lakier, który błyskawicznie wysusza warstwę pod spodem. Jestem również bardzo zadowolona z serii szybkoschnących lakierów z Avonu, szkoda, że mają mało odcieni...

    OdpowiedzUsuń

Nie zostawiaj komentarzy w stylu "fajny blog, zapraszam do mnie" linki blogów itd. tego typu komentarze będą systematycznie usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...