paznokcie pielegnacja kolorówka wlosy makijaze

sobota, 30 kwietnia 2011

Panu już dziękujemy...

Pamiętacie jak dzieliłam się z Wami moją opinią na temat pędzla Hakuro H51? Jeśli nie- odsyłam TU.

Moja radość nie trwała jednak długo, gdyż po ok 2 miesiącach używania zaczął wariować. Włosie wylatuje z niego jak głupie, nie mam pojęcia czym to jest spowodowane.Wygląda to strasznie nieestetycznie a "wyłowienie" takich pałętających się po buzi włosków nie jest ani przyjemne, ani szybkie. Poza tym psuje efekt makijażu. Nie mówiąc już o tym co dzieje się podczas prania....


średnio tyle włosia wypada przy każdym użyciu, a jakieś 3 razy więcej podczas prania :(

I tak oto mój pędzel systematycznie chudł.... teraz już ostatecznie zrezygnowałam z jego używania. Szkoda, bo efekt jaki uzyskiwałam nim na początku był zadowalający. Jestem strasznie zawiedziona...
Chciałam kupić inne produkty tej firmy, ale w takim wypadku sobie daruje, bo kupowanie nowego egzemplarza co dwa miesiące wcale mnie nie interesuje... Ja rozumiem, że te pędzle nie należą do najdroższych no ale...
Musze też wspomnieć o rączce, ona również nie chciała zostać na swoim miejscu i... wypadła. 
Mam więc pędzel rozłożony prawie na części pierwsze :(


przepraszam, że nie wyczyściłam go do zdjęcia, ale po ostatnim użyciu doszłam do wniosku że czas się go pozbyć...


Od razu wspomnę, aby uniknąć nieporozumień, że dbam o swoje pędzle. Mam w kolekcji pędzle z ArtDeco i Sephory i mimo tego, że są u mnie dłużej to "włos im z głowy nie spadł". Regularnie je również piorę z użyciem szamponu dla dzieci...


A jakie są Wasze odczucia? Trafiło Wam się coś takiego czy jestem pechowcem?? Jedyne co udało mi się wydumać, to fakt że pędzel zakupiony był przed świętami więc w okresie wzmożonego zapotrzebowania, może zatem trafiła mi się jakaś felerna, robiona na szybko seria, gdzie ważna była ilość a nie jakość...
:(

sobota, 23 kwietnia 2011

Makijaż zainspirowany projektem "Kreska"

Hej kochani :*

Przeglądając blogi z informacją o nowym projekcie "kreska", który jest przez Was realizowany zdałam sobie sprawę, że dość dawno nie używałam eyelinera. Mój makijaż oka w przeciągu ostatniego tygodnia to tylko delikatny cielisty cień, brązowa kredka i tusz. Postanowiłam jednak odnaleźć mój eyeliner Catrice w otchłaniach mojej kosmetyczki i coś tam nim wyczarować. Wyszło mi tak:



podkład:
 Revlon ColorStay nr 180 + odbrobinka bourjois healthy mix nr 53 
nałożony paluszkami, bo mój HAKURO H51 niestety już nie nadaje się do użytku, zmieniam radykalnie zdanie o produktach tej firmy, początkowo byłam nim zachwycona no ale wyszło szydło z worka, dostałam go na Boże Narodzenie teraz mamy koniec kwietnia a on już od ponad miesiąca nie może być używany :( ale o tym w kolejnym poście, bo jest o czym pisać i co pokazywać...
puder:
Vichy dermablend
rozświetlacz:
minimalna ilość rozświetlacza z Face Contour Kit odcień Light
róż:
 MAC Pink Swoon
oczy: 
* baza Virtual
* eyeliner w żelu Catrice
* tusz loreal volume million lashes
usta:
wazelina kosmetyczna 



WESOŁYCH ŚWIĄT :*:*



wtorek, 19 kwietnia 2011

Róż i już :D

Witam Kochani :*

Róż to kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Dodaje świeżości sprawia, że wyglądamy promiennie, zdrowo. Po nieprzespanej nocy w połączeniu z innymi produktami jest w stanie stworzyć iluzję snu :) Chcę dla Was dziś porównać moje dwa ulubione w ostatnim czasie róże, porównanie to może wydawać się dość kontrowersyjne, bo firmy te reprezentują raczej inną kategorię cenową.

MAC- Pink Swoon
Sleek - Flamingo

Opakowanie:
Tu moim zdaniem wygrywa sleek, choć wiadomo, że jest to dość subiektywna ocena. Opakowanie sleek'a jest bardziej płaskie ma także lusterko co może być dużym ułatwieniem np. w podróży. Musze jednak przyznać, że oba wykonane są bardzo solidnie, nie ma mowy, żeby same otworzyły się w kosmetyczne. Róż jest więc dobrze zabezpieczony :D Do żadnego z nich nie był dołączony aplikator, dla mnie w zasadzie to dobrze, bo i tak nigdy ich nie używam.

Stosunek ceny do ilości:
Tu także wygrywa sleek. Jeśli chodzi o róż MAC musimy zapłacić za niego w sklepie firmowym ok 90 zł - w zamian dostajemy 6 gram produktu. Jeśli chodzi o sleek'a dostajemy 8 gram produktu za dużo niższą cene (z dużą przebitką na allegro ok 30 zł)

''


Konsystencja i wydajność:
Moim zdaniem remis. Zarówno jeden jak i drugi są dobrze napigmentowane, wystarczy bardzo niewielka ilość produktu, aby ożywić naszą buzię :) Nie pylą i nie kruszą się w opakowaniu- nie marnujemy zatem różu :D

Trwałość:
Ani jeden ani drugi nie utrzymuje się na mojej buzi cały dzień, no ale cóż przy tłustej cerze trzeba się z tym liczyć. Nieznacznie jednak wygrywa MAC, choć tak jak mówię różnica nie jest jakaś powalająco duża

Małe porównanie kolorów:



Jak widać FLAMINGO jest dużo bardziej intenstwny, trzeba zatem uważać, aby podczas aplikacji nie uzyskać efektu rosyjskiej matrioszki :) PINK SWOON daje efekt bardzo subtelnego i delikatnego rumieńca. W przypadku obu produktów możemy z łatwością stopniować efekt dokładając kolejne warstwy różu.

Podsumowując:
Jestem bardzo zadowolona z obydwu produktów. Strasznie pozytywnie zaskoczył mnie róż ze sleeka, który dostałam blondeshead :*. Uważam, że jest to produkt godny zainteresowania szczególnie biorąc pod uwagę jego jakość i cenę. 


piątek, 15 kwietnia 2011

Astor Lip Tint - recenzja

Moja recenzja tego produktu pojawi się chyba jako ostatnia, no cóż lepiej późno niż wcale :)
Opowiem Wam dziś o mojej opinii na temat tych słynnych flamastrów do ust,które zrobiły taką furorę na blogach. Są one już dostępne w regularnej  sprzedaży w cenie (z tego co widziałam w ROSSMANIE) 35 zł.
Ja swoje dostałam w ramach testów konsumenckich od firmy Astor. Przyszły zapakowane w takie oto opakowanie:

jak inne blogerki, tak również i ja dostałam 3 kolorki:
103 ROSEWOOD BLUSH
200 GRENADINE
300 NUDE SWEETNESS


Pokażę Wam jak prezentują się na ręce:
kolorki od lewej:300, 200, 103

Ale przejdźmy do sedna sprawy, a mianowicie mojej opinii 
ZALETY:
* Bardzo fajny, wygodny gadżet. Podręczny bez problemu można włożyć go do torebki 
* Aplikator (jak w zwyczajnym mazaku) jest dość precyzyjny, a jednocześnie pomalowanie ust nie trwa wieki 

* Możliwość uzyskania zarówno matowego jak i lekko połyskującego efektu (po użyciu balsamu)
* Łady zapach (ale to kwestia gustu;)) 
* Nie potrzebujemy żadnego pędzelka, nic z tych rzeczy 
* trwałość - jest lepiej niż w przypadku standardowej pomadki, ale ja należę do nałogowych zjadaczy szminki :)

Wady:
-  największą wadą tego produktu jest balsam, który po pierwsze jest słabo zabezpieczony przed uszkodzeniem i przy zdejmowaniu lub nakładaniu "zatyczki" łatwo go złamać, co więcej potrafi zabarwić się od koloru ust- to nie wygląda estetycznie

-podkreśla wszystkie niedoskonałości ust, osoby borykające się z suchymi skórkami bądź spierzchniętymi wargami nie będą zadowolone
- trochę wysusza usta - moim zdaniem nie nadaje się do codziennego stosowania
- kolor opakowania nie oddaje koloru produktu

Oto jak produkt prezentuje się na ustach 

103 na ustach mojej przyjaciółki


300 na moich ustach 


poniedziałek, 28 marca 2011

Eyeliner Catrice recenzja

Wiele osób prosiło mnie o recenzję tego produktu więc oto i ona :) Przetesowałam go w różnych warunkach i wyrobiłam sobie opinię na jego temat, która chce się z Wami podzielić. Więc zaczynamy :


Konsystencja:
Bardzo, bardzo kremowa. Ma to swoje wady i zalety. Po pierwsze możemy bez większego problemu uzyskać piękną, gładką kreskę ale też bardzo łatwo nabrać go za dużo. Starałam się oddać to na zdjęciach ale słaby ze mnie fotograf. Nie mniej jednak liczą się chęci :)
Aplikacja:
Do eyelinera nie mamy dodanego aplikatora, musimy liczyć się wiec z koniecznością zakupu pędzelka.  Ja do tego celu uzywam swojego sephorowego, skośnego pędzla ale spokojnie catrice wypusciło też pędzel do tego celu. Kosztuje około 8 zł.


Kolor: głęboka, intensywna czerń :)
Trwałość:

pozytywnie mnie pod tym względem zaskoczył. Mam powieki tłuste i wymagające. Nie będe Was oszukiwać, że trzyma się bez najmniejszego szwanku cały dzień, bo nie o to chodzi. To w końcu ma byc prawdziwa i rzetelna recenzja. Zawsze nakładam pod niego bazę pod cienie (aktualnie Joko Virtual - projekt denko) bez uszczerbku trzyma sie jakies hmmm 8 godzin. Potem staje się taki jakby miękki i moze nieznacznie sie odbijać. Musze dodać ze w porównaniu z innymi testowanymi przeze mnie dotychczas linerkami jest i tak bardzo dobrze :) Sami zobaczcie:





od góry:
1. catrice eyeliner w żelu
2. Miss sporty o taki
3. Essence ( o którym pisałam tu klik)




potem w ramach testu zmoczyłam rękę i mocno przetarłam po moich kreseczkach. Efekt? Spójrzcie:


Catrice trzyma się najlepiej :) 

PODSUMOWUJĄC:
zalety:
- tani ok 16 zł
- trwały
- łatwość zrobienia kreseczki
- intensywny kolor
- opakowanie (estetyczne, praktyczne)

wady:
- dostępność - w wielu naturach nie ma szafy Catrice
- mało kolorów ( tylko czerń i brąz. A ja pytam gdzie są inne, wiosenne kolorki)
- konieczność zakupu pędzelka (tak wiem czepiam się, ale wiele osób nie ma ochoty na zakup dodatkowych pędzli/aplikatorów i maluje sie dołączonymi)

JEŚLI TYLKO MACIE OKAZJE ZACHĘCAM DO PRZETESTOWANIA
Mój dzienny look z użyciem tego linerka. Wiem, że nie widać najlepiej ale cos tam sie może dopatrzycie :)

piątek, 25 marca 2011

kupiłam i szkoda, że kupiłam część 3

Nie lubie pisać tego typu postów, bo są one równoznaczne ze zmarnowanymi pieniędzmi. Nawet jeśli nie były drogie to mogłam zainwestować je w coś innego. No, ale mądry człowiek po szkodzie... Może uda mi się ostrzec innych- w końcu od tego mnie macie. Dziś mowa o Trio Eye Shadow MySecret


Kosztowły ok 8 zł, ale nie są warte nawet tyle. Zacznijmy od tego, że wierzchnia warstwa to twarda skorupa i żeby nabrać cień musiałam ją zwyczajnie zdrapać. Na palcach widać kolor, który na powiece ginie dajac efekt błyszczącej tłustej powieki. Ciemny brąz który był jakkolwiek widoczny szybko zebrał się w załamaniu powieki. Nie wiem jak z innymi cieniami tej firmy, słyszałam ze sypkie pigmenty są bardzo dobre, ale to metaliczne trio bardzo mnie zawiodło. Strasznie ciężko nabrać je na pędzelek, pigmentu zupełnie brak...

Producent twierdzi, że są to :" Luksusowo gładkie, idealnie przylegające, jedwabiste cienie do powiek. Odpowiednio skompletowane kolory dodadzą twojemu makijażowi niezwykłej głębi. Sprawią, że oczy zyskają nowy look i idealny kształt" Ja mam wrażenie, że jest to nalepka zabrana od innych cieni, bo nie spełniają żadnego z tych warunków.


Zdecydowanie nie polecam!

niedziela, 20 marca 2011

OLAY COMPLETE PROMIENNY BLASK emulsja rozświetlająco-nawilżająca na dzień



ZALETY: * idealna baza pod makijaż - nic się nie roluje, dobrze się trzyma
* nie zapycha - nawet mojej bardzo skłonnej cery
* ma SPF 15 - wiadomo na lato to za mało, ale zawsze jakas ochrona :)
* stosunek ilości do ceny - 75ml kremu za około 25 złotych
* ślicznie pachnie tak świeżo, owocowo <3
* faktycznie rozswietla cera robi sie taka promienna - nie zawiera jednak zednych drobin i nie umiem Wam wytłumaczyc jak to działa, ale działa :)
 * dostępny w wersji dla cery mieszanej/tlustej oraz suchej/normalnej - kazdy znajdzie coś dla siebie
* higieniczne opakowanie

WADY:
* dosc cięzko go znaleźć - w moim miesicie nie było go ani w Naturze anie w Rossmanie
* pompeczka czasami się zacina, lub wydaje za duzo kremu - ale moze trafiłam na wadliwe opakowanie

OGÓLNIE MÓWIĄC:
fajny, lekki krem do codziennego, dziennego stosowania :)


PRZYPOMINAM O MOIM ROZDANIU SERDECZNIE ZAPRASZAM DO UDZIAŁU :)

środa, 16 marca 2011

Mój Mac-owy róż :D

Doczekałam się i mam :))

Mój MACowy róż :) Pojemność 6 gram, juz widze że jest bardzo wydajny więc wystarczy na długo. Kolor PINK SWOON - cudny w wyborze odcienia pomogłą mi Pani z MAC.

MAC wciąga :)))

Tak się prezentuje <3 :

Swoją drogą wiedziałyscie, że dystrybutorem MACa jest Estee Lauder ?



PRZYPOMINAM I ZAPRASZAM DO UDZIAŁU W MOIM ROZDANIU
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...